• Ambasadorowie 27 państw UE od kilku tygodni omawiają reakcję na poważny atak hybrydowy, który mógłby spowodować ofiary śmiertelne.
  • Rozważane są zespoły reagowania kryzysowego, nadzwyczajne finansowanie i wspólna komunikacja po ataku.
  • UE pracuje nad Emergency Security Protocol, ale część państw obawia się dublowania kompetencji NATO.

Ataki hybrydowe. Ambasadorowie 27 państw prowadzą poufne rozmowy

Rozmowy prowadzone są od kilku tygodni przez ambasadorów wszystkich 27 państw członkowskich UE. Według informacji Politico, przytaczanych przez Forsal.pl, spotkania odbywają się w ograniczonym gronie, a ich uczestnicy analizują scenariusz poważnego incydentu hybrydowego powodującego liczne ofiary.

Dyskusja nabrała tempa po serii zdarzeń, które europejscy urzędnicy łączą z rosnącym zagrożeniem sabotażowym. Wśród przykładów wskazywane są znalezienie w sierpniu drona z materiałem wybuchowym na lotnisku w Lipsku, pożar w polskiej stacji łączności Starlink oraz próby umieszczania ładunków zapalających w przesyłkach lotniczych na terenie UE i Wielkiej Brytanii.

„Musimy być przygotowani na coś poważnego” – powiedział wysoki rangą dyplomata UE cytowany przez Politico. Według niego wydarzenia z Lipska pokazały, że scenariusza incydentu z dużą liczbą ofiar nie można już traktować jako czysto teoretycznego.

Temat zagrożeń hybrydowych znajduje się również w oficjalnym kalendarzu Rady UE. 6 października odbyło się posiedzenie grupy roboczej ds. zwiększania odporności i przeciwdziałania zagrożeniom hybrydowym, kolejne zaplanowano na 13 października.

Co UE może zrobić po poważnym ataku?

Według informacji przekazanych przez Forsal.pl w Brukseli analizowane są między innymi trzy mechanizmy: wysyłanie zespołów reagowania kryzysowego do zaatakowanego państwa, uruchamianie nadzwyczajnych środków finansowych oraz skoordynowana komunikacja kryzysowa na najwyższym szczeblu UE.

Unia dysponuje już zestawem narzędzi służących do przeciwdziałania zagrożeniom hybrydowym. W marcu 2026 r. Rada UE przyjęła konkluzje dotyczące zwiększenia zdolności do reagowania na takie działania. Wymieniła w nich m.in. sabotaż infrastruktury krytycznej, cyberataki, ingerencję w wybory, manipulowanie informacją oraz instrumentalizację migracji.

Rada stwierdziła również, że działania hybrydowe są projektowane w taki sposób, aby pozostawały poniżej progu otwartej wojny i utrudniały jednoznaczne wskazanie sprawcy. UE oficjalnie potępia Rosję i podmioty działające w jej imieniu za prowadzenie skoordynowanych kampanii hybrydowych przeciwko państwom wspólnoty i jej partnerom.

We wrześniu szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas mówiła w Parlamencie Europejskim, że od rozpoczęcia pełnoskalowej rosyjskiej inwazji na Ukrainę liczba ataków hybrydowych przeciwko Europie systematycznie rośnie. W oficjalnym wystąpieniu opublikowanym przez Europejską Służbę Działań Zewnętrznych wskazywała na konieczność lepszej ochrony infrastruktury krytycznej, cyberobrony i procesów demokratycznych.

UE chce własnego protokołu bezpieczeństwa

Przygotowania do poważniejszych scenariuszy zbiegają się z planami Komisji Europejskiej dotyczącymi nowej Europejskiej Strategii Bezpieczeństwa. Ursula von der Leyen zapowiedziała we wrześniu utworzenie Emergency Security Protocol, czyli mechanizmu, który mógłby zostać uruchomiony przez jedno państwo członkowskie po poważnym incydencie poniżej progu klasycznej agresji militarnej.

Zgodnie z zapowiedzią przewodniczącej Komisji Europejskiej uruchomienie protokołu oznaczałoby spotkanie wszystkich państw UE w celu skoordynowania odpowiedzi, ograniczenia skutków ataku i zapobieżenia dalszej eskalacji. Von der Leyen określiła tę koncepcję jako europejski odpowiednik mechanizmu zbliżonego funkcją do artykułu 4 NATO.

Komisja podkreśla jednocześnie, że nowe rozwiązania mają wzmacniać NATO, a nie je zastępować. Podczas briefingu Komisji Europejskiej po wystąpieniu von der Leyen przedstawiciele KE zapewniali, że współpraca UE z NATO pozostaje centralnym elementem europejskiej architektury bezpieczeństwa.

Największy problem: gdzie kończy się rola UE, a zaczyna NATO?

To właśnie podział kompetencji wywołuje jedne z największych sporów w czasie poufnych rozmów. Część europejskich stolic obawia się, że tworzenie kolejnych struktur może prowadzić do powielania istniejących procedur NATO i wydłużyć reakcję w sytuacji kryzysowej.

Była rzeczniczka NATO Oana Lungescu, cytowana przez Politico i Forsal.pl, ostrzegała przed ryzykiem chaosu na różnych szczeblach decyzyjnych. Jej zdaniem bardziej przejrzysty byłby model, w którym NATO odpowiada za odstraszanie militarne i wymianę danych wywiadowczych, natomiast UE koncentruje się na reagowaniu cywilnym i pomocy gospodarczej.

Dodatkowym problemem jest bezpieczeństwo informacji. Według uczestników rozmów część państw ma obawy związane z przekazywaniem najbardziej wrażliwych danych w strukturach unijnych ze względu na możliwość wycieków. Jednocześnie właśnie sprawna wymiana informacji byłaby kluczowa w pierwszych godzinach po poważnym ataku.

UE przygotowuje więc procedury na zdarzenie, którego dotychczasowe mechanizmy kryzysowe nie musiały obsługiwać na taką skalę. Kluczowe pozostaje pytanie, jak odpowiedzieć na atak wystarczająco poważny, by spowodować ofiary śmiertelne, ale jednocześnie zaprojektowany tak, aby nie przekroczyć jednoznacznie progu otwartej wojny.

Czytaj także:

Emerytury dla artystów wzrosną? Kontrowersyjny projekt coraz bliżej realizacji

Polskie paliwo jednym z najtańszych w UE. Sąsiedzi masowo tankują na naszych stacjach

Ukraina stawia warunki UE. Nie dołączy do Unii, jeśli ta nie zniesie limitów