• Niemiecki eksport do Chin spadł w pierwszym półroczu 2026 r. o ponad 12 proc., do niespełna 37 mld euro.
  • Import z Chin wzrósł o 8,9 proc., do 91,8 mld euro.
  • Deficyt Niemiec w handlu z Chinami powiększył się z 40 mld do około 55 mld euro.

Niemiecki eksport do Chin spadł o ponad 12 proc.

W okresie od stycznia do czerwca 2026 r. niemiecki eksport do Chin wyniósł niespełna 37 mld euro. Był o ponad 12 proc. niższy niż w analogicznym okresie poprzedniego roku. W tym samym czasie import chińskich towarów wzrósł o 8,9 proc., do 91,8 mld euro. W efekcie deficyt Niemiec w handlu z Chinami urósł z około 40 mld euro rok wcześniej do 55 mld euro.

Dane pochodzą ze wstępnych obliczeń państwowej agencji Germany Trade & Invest, które opisał Reuters. Potwierdzają one kierunek widoczny już po pierwszych pięciu miesiącach roku. Federalny Urząd Statystyczny Destatis informował, że od stycznia do maja import z Chin wzrósł o 6,2 proc., do 72,4 mld euro, a nadwyżka importu nad eksportem osiągnęła 42,8 mld euro.

Spadek dotyczy handlu z Chinami, a nie całej sprzedaży Niemiec za granicę. Łączny niemiecki eksport towarów w pierwszej połowie 2026 r. zwiększył się o 3,7 proc. w ujęciu rocznym. Problemem jest więc przede wszystkim utrata pozycji na jednym z kluczowych dotąd rynków.

Chiny spadły z drugiego na dziewiąte miejsce

Jeszcze w 2021 r. Chiny były drugim największym odbiorcą niemieckich towarów. Niemieckie firmy sprzedały tam wówczas produkty o wartości około 104 mld euro. W pierwszej połowie 2026 r. Chiny zajmowały już dopiero dziewiąte miejsce wśród rynków eksportowych Niemiec.

Jednocześnie pozostają najważniejszym partnerem handlowym Niemiec, jeżeli zsumować eksport i import. Obroty między krajami przekroczyły w półroczu 128 mld euro. Ta pozorna sprzeczność pokazuje sedno problemu: handel jest ogromny, ale coraz bardziej jednostronny. Niemcy kupują z Chin znacznie więcej, niż są w stanie tam sprzedać.

W całym 2025 r. Chiny odzyskały pierwsze miejsce wśród niemieckich partnerów handlowych. Według Destatis wartość wymiany wyniosła 251,8 mld euro. Był to jednak przede wszystkim efekt rosnącego importu, a nie odbudowy niemieckiego eksportu.

Chińskie firmy zastępują niemieckie maszyny i samochody

Przez lata relacja gospodarcza obu państw była korzystna dla niemieckiego przemysłu. Chiny kupowały maszyny, samochody, wyroby chemiczne i technologie potrzebne do rozbudowy własnych fabryk. Dziś coraz większą część tego popytu obsługują lokalni producenci.

Szczególnie wyraźnie widać to w motoryzacji. Chińskie marki szybko zwiększyły sprzedaż samochodów elektrycznych, oferując konkurencyjne ceny, rozbudowane oprogramowanie i częste premiery nowych modeli. W drugim kwartale 2026 r. sprzedaż Volkswagena, BMW, Mercedesa i Porsche w Chinach spadła od 30 do 41 proc. rok do roku, wynika z danych spółek zebranych przez Associated Press.

Zmiana dotyczy też maszyn i komponentów przemysłowych. Chiny rozwijają własne łańcuchy dostaw, wspierają krajowych producentów i ograniczają zależność od zachodnich technologii. Dodatkowo część niemieckich koncernów przenosi produkcję bliżej chińskich odbiorców. Towar powstający w lokalnej fabryce nie jest już wykazywany jako eksport z Niemiec.

„Made in Germany” znalazło się pod podwójną presją

Niemieccy producenci mierzą się jednocześnie ze słabszym popytem w Chinach i rosnącą konkurencją chińskich firm na rynku europejskim oraz w państwach trzecich. Do tego dochodzą koszty energii, starzenie się krajowej infrastruktury, niedobór pracowników i niepewność związana z polityką handlową USA.

Nie oznacza to końca niemieckiego modelu eksportowego. Niemcy nadal osiągają dużą nadwyżkę w handlu zagranicznym, a w pierwszym półroczu ich całkowity eksport wzrósł. Dane z Chin pokazują jednak problem strukturalny: przewaga technologiczna, która przez lata zapewniała niemieckim firmom wysokie marże, szybko się zmniejsza. Jeżeli trend się utrzyma, największą presję odczują motoryzacja, przemysł maszynowy, chemia oraz rozbudowana sieć średnich dostawców.

Czytaj także:

3/4 pracodawców nagina przepisy. Wciąż nie ma widełek płacowych w ofertach

Ukraina prosi USA o Patrioty. Trump odpowiada: już daliśmy

Koniec sielanki w branży IT. Widełki płacowe spadły nawet o 40 proc.