• Odszkodowanie za hałas może przysługiwać, gdy przekroczone są dopuszczalne normy hałasu.
  • W grę wchodzi rekompensata za spadek wartości nieruchomości, koszty wyciszenia i szkody zdrowotne.
  • Kluczowe znaczenie mają pomiary akustyczne, dokumentacja i prawidłowe wskazanie podmiotu odpowiedzialnego.

Jak wskazuje Forsal, w niektórych sprawach stawką mogą być kwoty od kilkudziesięciu do nawet kilkuset tysięcy złotych. Nie oznacza to jednak automatycznej wypłaty dla każdego mieszkańca głośnej okolicy. Potrzebne są dowody, pomiary i wykazanie realnej szkody.

Odszkodowanie za hałas: kiedy można walczyć o pieniądze?

Podstawowe pytanie brzmi: czy hałas przekracza dopuszczalne normy. Samo subiektywne poczucie uciążliwości nie wystarczy, choć w praktyce to właśnie od niego często zaczyna się sprawa. Właściciel nieruchomości musi wykazać, że poziom hałasu jest ponadnormatywny albo że ogranicza możliwość normalnego korzystania z mieszkania lub domu.

Dopuszczalne poziomy hałasu określa rozporządzenie Ministra Środowiska z 14 czerwca 2007 r. w sprawie dopuszczalnych poziomów hałasu w środowisku. Przepisy różnicują limity w zależności od rodzaju zabudowy, źródła hałasu i pory dnia.

Dla zabudowy mieszkaniowej jednorodzinnej hałas od dróg lub linii kolejowych nie powinien przekraczać 61 dB w dzień i 56 dB w nocy. Dla terenów zabudowy mieszkaniowej wielorodzinnej i zamieszkania zbiorowego limity dla dróg i linii kolejowych wynoszą 65 dB w dzień i 56 dB w nocy. Osobne wartości dotyczą m.in. stref śródmiejskich, lotnisk, linii elektroenergetycznych i działalności przemysłowej.

Hałas to nie tylko dyskomfort. Może uderzać w zdrowie i wartość nieruchomości

Nadmierny hałas nie jest wyłącznie problemem komfortu. Światowa Organizacja Zdrowia wskazuje, że nadmierna ekspozycja na hałas może wiązać się m.in. z zaburzeniami snu, rozdrażnieniem, nadciśnieniem, chorobą niedokrwienną serca, szumami usznymi i zaburzeniami koncentracji.

Podobnie Europejska Agencja Środowiska zwraca uwagę, że długotrwały hałas transportowy jest jednym z istotnych zagrożeń środowiskowych dla zdrowia w Europie. Według EEA chroniczna ekspozycja na hałas transportowy przyczynia się w Europie do dziesiątek tysięcy przedwczesnych zgonów rocznie, a także do chorób sercowo-naczyniowych i poważnych zaburzeń snu.

Dla właściciela mieszkania problem ma też wymiar majątkowy. Lokal przy bardzo głośnej ulicy, torach lub lotnisku może być mniej atrakcyjny dla kupujących. Jeśli hałas jest ponadnormatywny, a dodatkowo nieruchomość wymaga kosztownych prac wyciszających, argument o spadku wartości może stać się podstawą roszczenia.

Za co można dostać pieniądze?

Odszkodowanie za hałas może obejmować kilka elementów. Pierwszym jest spadek wartości nieruchomości. Jeżeli mieszkanie lub dom są mniej warte z powodu uciążliwego sąsiedztwa drogi, torów, lotniska albo zakładu przemysłowego, właściciel może próbować wykazać tę stratę przy pomocy opinii rzeczoznawcy majątkowego.

Drugim elementem są koszty wyciszenia. W praktyce może chodzić o wymianę okien, dodatkową izolację akustyczną, modernizację wentylacji albo inne prace, które pozwolą ograniczyć hałas wewnątrz budynku. Takie roszczenie wymaga zwykle kosztorysu, dokumentacji technicznej i wykazania, że prace są konieczne z powodu ponadnormatywnego hałasu.

Trzecim obszarem mogą być szkody zdrowotne. To najtrudniejsza część, bo trzeba wykazać związek między hałasem a konkretnymi dolegliwościami. Przydatna może być dokumentacja medyczna, historia leczenia, zaświadczenia lekarskie i opinie biegłych.

Obszar ograniczonego użytkowania ma szczególne znaczenie

W wielu sprawach kluczowe znaczenie ma tzw. obszar ograniczonego użytkowania, czyli OOU. Wyznacza się go wtedy, gdy mimo zastosowania dostępnych rozwiązań technicznych i organizacyjnych nie da się dotrzymać standardów jakości środowiska poza terenem zakładu, lotniska, drogi lub innego obiektu.

Dla mieszkańca OOU jest sytuacją dwuznaczną. Z jednej strony oznacza formalne potwierdzenie, że w danym miejscu występują uciążliwości, których nie da się całkowicie wyeliminować. Z drugiej strony może otwierać drogę do roszczeń. Art. 129 ustawy Prawo ochrony środowiska przewiduje, że właściciel może żądać odszkodowania za poniesioną szkodę, a szkoda obejmuje również zmniejszenie wartości nieruchomości.

Ważne są terminy. Przy roszczeniach związanych z utworzeniem obszaru ograniczonego użytkowania nie można zwlekać bez końca. Trzeba sprawdzić, kiedy weszła w życie uchwała ustanawiająca OOU i jaki termin na zgłoszenie roszczeń wynika z przepisów. Przegapienie terminu może zamknąć drogę do pieniędzy.

Do kogo skierować roszczenie?

To zależy od źródła hałasu. Jeśli problemem jest droga krajowa, właściwym adresatem może być Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Przy drogach wojewódzkich, powiatowych i gminnych odpowiedzialność może spoczywać na odpowiednich jednostkach samorządu albo zarządcach dróg. W miastach na prawach powiatu duża część dróg podlega prezydentowi miasta.

Jeżeli hałas pochodzi z lotniska, roszczenie zwykle kieruje się do zarządzającego lotniskiem. Przy liniach kolejowych znaczenie ma zarządca infrastruktury kolejowej. Przy zakładach przemysłowych adresatem może być przedsiębiorstwo, którego działalność powoduje przekroczenia norm.

Prawidłowe ustalenie adresata jest bardzo ważne. Źle skierowany wniosek nie musi definitywnie przekreślać sprawy, ale może ją znacząco wydłużyć. W skrajnych przypadkach zwłoka może doprowadzić do przekroczenia terminu dochodzenia roszczeń.

Jak przygotować sprawę o odszkodowanie za hałas?

Najpierw trzeba zebrać dokumentację. Podstawą są profesjonalne pomiary hałasu wykonane zgodnie z przepisami. Warto też sprawdzić mapy akustyczne, programy ochrony środowiska przed hałasem i dokumenty lokalne. Główny Inspektorat Ochrony Środowiska wskazuje, że ochrona przed hałasem polega m.in. na utrzymaniu poziomu hałasu poniżej dopuszczalnego albo zmniejszeniu go co najmniej do poziomu dopuszczalnego.

Następnie trzeba określić rodzaj roszczenia. Inaczej wygląda żądanie zwrotu kosztów wyciszenia, inaczej roszczenie o spadek wartości nieruchomości, a jeszcze inaczej sprawa o szkody zdrowotne. W praktyce potrzebne mogą być opinie akustyka, rzeczoznawcy majątkowego, specjalisty budowlanego i lekarza.

Dopiero z tak przygotowanymi materiałami właściciel może skierować formalne wezwanie do zapłaty albo wniosek do podmiotu odpowiedzialnego. Jeśli nie uda się zawrzeć ugody, sprawa może trafić do sądu cywilnego. Wtedy kluczową rolę zwykle odgrywają biegli.

Czytaj także:

Polski producent tramwajów przejął niemiecką firmę. Pesa podbija rynek

Komornicy ściągnęli więcej z emerytur niż z pensji. Pierwsza taka sytuacja w historii

Niemiecka gazeta krytykuje własny rząd ws. reparacji. „Jesteśmy coś winni Polsce”