• Demokraci przejęli kontrolę zarówno nad Izbą Reprezentantów, jak i Senatem, ograniczając swobodę działania administracji Donalda Trumpa.
  • Pierwszą reakcją rynków była wyprzedaż akcji technologicznych, osłabienie dolara i wzrost zainteresowania amerykańskimi obligacjami.
  • Największe ryzyka dotyczą regulacji AI i centrów danych, polityki fiskalnej oraz możliwych sporów o budżet i limit zadłużenia USA.

Midterms 2026. Demokraci przejmują Izbę i Senat

Skala zwycięstwa Demokratów okazała się większa, niż jeszcze kilka tygodni temu zakładała znaczna część rynku. Jak informuje Associated Press, Demokraci osiągnęli wymagany próg 218 mandatów w Izbie Reprezentantów, a seria zwycięstw w wyborach do Senatu zapewniła im również kontrolę nad wyższą izbą Kongresu.

To poważna zmiana układu sił. Republikanie kontrolowali dotąd obie izby, dzięki czemu administracja Donalda Trumpa mogła znacznie łatwiej realizować część swojej agendy gospodarczej.

Demokratyczny Kongres nie oznacza jednak, że partia będzie mogła swobodnie zmieniać politykę gospodarczą USA. Prezydent zachowuje prawo weta, a w Senacie większość ustaw może zostać zablokowana przez filibuster, którego przełamanie wymaga 60 głosów. Jeszcze przed wyborami Reuters wskazywał, że nawet przejęcie obu izb przez Demokratów będzie oznaczało przede wszystkim ograniczenie możliwości działania Trumpa, a nie pełne przejęcie kontroli nad polityką gospodarczą.

Giełdy zareagowały wyprzedażą. Najbardziej oberwała technologia

Pierwsza reakcja rynków była gwałtowna. Kontrakty na Nasdaq 100 w pewnym momencie spadały o ponad 2 proc., choć później ograniczyły straty do około 0,5 proc. Kontrakty na S&P 500 były rano około 0,35 proc. pod kreską. W Europie futures spadały o około 0,4 proc. po wcześniejszej przecenie sięgającej 1,5 proc.

Jeszcze mocniejsze ruchy pojawiły się podczas handlu w Azji. W pierwszej fazie sesji Nikkei 225 tracił około 4,5 proc., a południowokoreański Kospi blisko 4 proc. Szczególnie mocno przeceniane były firmy technologiczne i producenci półprzewodników. Później część strat została odrobiona, co wskazuje, że inwestorzy po pierwszej nerwowej reakcji zaczęli ponownie oceniać faktyczne konsekwencje wyborów.

Dolar znalazł się na najniższym poziomie od ponad miesiąca. Jednocześnie kapitał popłynął w stronę amerykańskich obligacji skarbowych, postrzeganych jako bezpieczniejsze aktywo w okresach zwiększonej niepewności.

AI może być największym przegranym wyborów

Największe obawy dotyczą obecnie sektora technologicznego. Demokratyczna większość może zwiększyć presję na firmy rozwijające sztuczną inteligencję, a także na gigantyczne inwestycje w centra danych.

W ostatnich latach to właśnie wydatki Microsoftu, Alphabetu, Amazona, Meta Platforms i innych koncernów na infrastrukturę AI były jednym z najważniejszych motorów wzrostu technologicznych spółek giełdowych. Rynek obawia się teraz ostrzejszych regulacji, większej kontroli zużycia energii przez centra danych oraz problemów z uzyskiwaniem pozwoleń na kolejne inwestycje.

„Ściślejszy nadzór regulacyjny nad firmami technologicznymi i AI oraz większe prawdopodobieństwo politycznego impasu stają się realnym scenariuszem” – ocenił Prashant Newnaha, strateg rynku stopy procentowej w TD Securities, cytowany przez Reutersa.

Jeszcze przed głosowaniem Morgan Stanley zwracał uwagę, że demokratyczny Kongres może zwiększyć presję przede wszystkim na wybrane spółki technologiczne oraz producentów energii. Jednocześnie analitycy zaznaczali, że kondycja gospodarki, inflacja i wyniki spółek pozostają dla szerokiego rynku ważniejsze niż sam wynik wyborów.

Polityczny klincz może paradoksalnie pomóc Wall Street

Demokratyczne zwycięstwo nie musi oznaczać długotrwałej przeceny. Wall Street historycznie często dobrze radziła sobie w okresach, gdy Biały Dom i Kongres były kontrolowane przez różne partie.

Powód jest stosunkowo prosty. Polityczny klincz ogranicza możliwość wprowadzania gwałtownych zmian podatkowych, regulacyjnych i fiskalnych. Inwestorzy otrzymują bardziej przewidywalne otoczenie, nawet jeśli oznacza ono mniejszą zdolność Waszyngtonu do podejmowania szybkich decyzji.

Z wyliczeń Morgan Stanley wynika, że w przeszłości, przy republikańskim prezydencie i demokratycznej kontroli obu izb Kongresu, S&P 500 zyskiwał w kolejnym roku po midterms średnio około 16 proc. Nie jest to prognoza dla obecnego cyklu, ale pokazuje, że sam podział władzy nie musi być negatywny dla akcji.

Podobne wnioski płyną z danych Charles Schwab. Od 1974 roku S&P 500 rósł średnio o 5,7 proc. w ciągu trzech miesięcy po wyborach połówkowych i o 12,4 proc. w kolejnych sześciu miesiącach. Wszystkie analizowane sześciomiesięczne okresy zakończyły się wzrostem indeksu. Wyniki historyczne nie gwarantują jednak powtórzenia podobnego scenariusza.

Największe ryzyko może pojawić się dopiero w 2027 roku

Znacznie poważniejszym problemem niż pierwsza giełdowa reakcja może okazać się sytuacja fiskalna USA. Demokratyczny Kongres będzie musiał uzgadniać z administracją Trumpa finansowanie państwa, wydatki publiczne i kolejne decyzje dotyczące limitu zadłużenia.

To tworzy ryzyko kolejnych sporów o zamknięcie administracji federalnej oraz podniesienie limitu długu. W skrajnym przypadku przeciągające się negocjacje mogłyby zwiększyć zmienność na rynku obligacji i podnieść koszt finansowania amerykańskiego zadłużenia.

Z drugiej strony demokratyczna większość może utrudnić administracji wprowadzanie kolejnych obniżek podatków lub dużych programów wydatkowych. Rynek może więc zacząć oczekiwać nieco mniejszych deficytów budżetowych, co byłoby korzystne dla obligacji.

Na razie reakcja inwestorów wskazuje przede wszystkim na wzrost niepewności. Najbardziej narażone są spółki technologiczne i firmy związane z boomem na AI, ale historia pokazuje, że po pierwszych powyborczych ruchach polityka zazwyczaj schodzi na dalszy plan. O kierunku Wall Street w kolejnych miesiącach ponownie mogą zdecydować przede wszystkim wyniki spółek, inflacja, kondycja gospodarki i polityka Rezerwy Federalnej.

Czytaj także:

Polskie miasta błyskawicznie się wyludniają. Problem nie dotyczy tylko prowincji

Majątek Donalda Trumpa wzrósł o 4,2 mld dolarów podczas kadencji. Wystarczyły 2 lata

Młodzi Polacy masowo pracują za darmo. 4 na 10 robi niepłatne nadgodziny