• Mychajło Fedorow ocenił, że Ukraina ma kilka miesięcy na zmianę przebiegu wojny.
  • Były minister obrony oszacował skuteczność ukraińskich instytucji państwowych na zaledwie 5 proc.
  • Fedorow wskazał na korupcję, klientelizm i brak wspólnej strategii wykorzystania nowych technologii.

Ukraina ma tylko kilka miesięcy na zmianę sytuacji

Fedorow przedstawił gorzką diagnozę w rozmowie z agencją Reutera. Polityk, który do niedawna odpowiadał za ukraiński resort obrony, uważa, że najbliższe miesiące mogą zdecydować o dalszym przebiegu konfliktu.

– Myślę, że znajdujemy się teraz w punkcie zwrotnym, który określi naszą przyszłą trajektorię, ale wygląda na to, że stopniowo, powoli przegrywamy – powiedział Mychajło Fedorow, były minister obrony Ukrainy, w wywiadzie udzielonym Reutersowi.

Jednocześnie zaznaczył, że Ukraina nadal ma wszelkie szanse na zwycięstwo. Warunkiem ma być jednak szybkie opracowanie realistycznego planu zakończenia wojny oraz podporządkowanie mu działań administracji, wojska i przemysłu zbrojeniowego.

Fedorow przekonuje, że Kijów dysponuje jeszcze kilkumiesięcznym oknem możliwości. W tym czasie Ukraina mogłaby zwiększyć presję na rosyjską logistykę i podjąć próbę izolowania okupowanego Krymu. Później Rosja może dostosować się do obecnej ukraińskiej taktyki, ograniczając skuteczność kolejnych uderzeń.

Państwo działa z pięcioprocentową skutecznością

Jednym z najmocniejszych elementów wypowiedzi byłego ministra jest ocena funkcjonowania ukraińskich instytucji. Według Fedorowa państwo wykorzystuje swój potencjał jedynie w około 5 proc. To jego szacunek, a nie wynik oficjalnego audytu, pokazuje jednak skalę zarzutów kierowanych wobec administracji.

Były minister twierdzi, że Ukraina posiada rozwiązania, które mogłyby wyraźnie ograniczyć możliwości ofensywne Rosji. Wymienił autonomiczne drony wykorzystujące sztuczną inteligencję, tanie pociski przechwytujące, własny program rakiet balistycznych oraz rozbudowany system czujników na froncie.

Problemem ma być brak wspólnego mechanizmu wdrażania tych rozwiązań na dużą skalę. Poszczególne firmy i jednostki rozwijają nowe technologie, ale państwo nie potrafi połączyć ich w jeden system prowadzenia wojny.

– Technologie już istnieją i mogłyby całkowicie zatrzymać Rosjan, ale brak wizji sprawia, że ich nie wykorzystujemy – stwierdził Fedorow, którego wypowiedź przytoczyła również ukraińska agencja Interfax.

W jego wizji znaczna część frontu powinna być monitorowana przez elektroniczne czujniki, a zadania rozpoznawcze i bojowe miałyby wykonywać autonomiczne maszyny poruszające się w powietrzu oraz na ziemi. Pozwoliłoby to ograniczyć obecność żołnierzy na najbardziej niebezpiecznych odcinkach.

Korupcja osłabia zdolności obronne Ukrainy

Fedorow wskazał, że modernizację armii utrudniają zakorzeniona korupcja, klientelizm oraz polityczna zależność części instytucji. Według byłego ministra po objęciu resortu miał znaleźć w nim kierowników departamentów powołanych pod wpływem firm zbrojeniowych i reprezentujących ich interesy. Zarzuty te nie zostały jednak potwierdzone prawomocnymi rozstrzygnięciami.

Polityk podkreślał wcześniej, że korupcja podczas wojny nie jest wyłącznie problemem finansowym. Każda przywłaszczona hrywna może oznaczać niewysłanego na front drona, brak amunicji, niesprawny system walki elektronicznej lub pojazd, którym nie uda się ewakuować rannego żołnierza. Jego publiczną wypowiedź o skutkach korupcji opublikowano kilka dni przed najnowszym wywiadem.

Spór dotyczy również finansów resortu obrony. Prezydent Wołodymyr Zełenski ocenił, że przyspieszenie wydatków zaplanowanych na drugą połowę roku pozostawiło w budżecie ministerstwa lukę sięgającą 27 mld dolarów. Fedorow odrzucił te wyliczenia. Według niego przygotowany wcześniej plan wskazywał na niedobór wynoszący około 5 mld dolarów, który miał zostać pokryty dzięki oszczędnościom w przetargach oraz zagranicznemu wsparciu.

Rozbieżność między 5 a 27 mld dolarów pokazuje skalę konfliktu między byłym ministrem a otoczeniem prezydenta. Nie pozwala jednak przesądzić, która ze stron prawidłowo ocenia rzeczywiste potrzeby finansowe ukraińskiej armii.

Krytyka Fedorowa ma również polityczne znaczenie

Fedorow został odwołany ze stanowiska po sporach z najwyższymi dowódcami wojskowymi. Jego odejście wywołało protesty, a były minister zaczął otwarcie krytykować sposób zarządzania państwem. Wcześniej był jednym z najbliższych współpracowników Zełenskiego i odpowiadał za cyfryzację Ukrainy oraz rozwój programu dronowego.

Były szef resortu obrony domaga się także przywrócenia wyborów, mimo obowiązującego stanu wojennego. Zełenski ocenia, że głosowanie podczas rosyjskiej inwazji mogłoby pogłębić podziały i osłabić kraj. Fedorow odpowiada, że Rosja nie może pośrednio decydować o tym, kiedy Ukraińcy odzyskają możliwość wyboru władz.

Najważniejszym sprawdzianem pozostanie jednak sytuacja na froncie. Jeżeli Ukraina rzeczywiście ma tylko kilka miesięcy na zwiększenie skuteczności uderzeń, konieczne będą szybkie decyzje dotyczące finansowania armii, produkcji uzbrojenia i wdrażania nowych technologii. Bez rozwiązania problemów instytucjonalnych nawet nowoczesny sprzęt może nie przełożyć się na trwałą zmianę sytuacji.

Czytaj także:

Ile trzeba zarabiać, by należeć do klasy średniej? Lokalizacja zmienia wszystko

Z Polski deportowano już 6 tys. cudzoziemców. Większość z nich to Ukraińcy

Donald Trump kupił akcje SpaceX. Stara miłość do Elona Muska nie rdzewieje