- W pierwszej połowie 2026 r. z Polski deportowano około 6 tys. cudzoziemców.
- Według danych z połowy sierpnia liczba wydaleń wzrosła o 300 proc.
- W całym 2025 r. zobowiązano do opuszczenia Polski około 10 tys. osób.
Deportacje z Polski mocno przyspieszyły
Dane opisane przez „Rzeczpospolitą” i przytoczone przez Money.pl wskazują, że w pierwszej połowie roku deportowano z Polski około 6 tys. osób. Dla porównania, w całym 2025 r. wydalono około 10 tys. cudzoziemców.
Według informacji aktualnych w połowie sierpnia liczba deportacji w 2026 r. miała wzrosnąć o 300 proc. Wśród osób zobowiązanych do wyjazdu największą grupę stanowili Ukraińcy. Trzeba jednak uwzględnić, że obywatele Ukrainy są jednocześnie najliczniejszą grupą cudzoziemców mieszkających w Polsce. Same liczby bez odniesienia do skali tej społeczności nie pokazują więc całego obrazu.
Deportacja nie jest tym samym co odmowa wjazdu na granicy. Pierwsza dotyczy osoby przebywającej już w Polsce, wobec której wydano decyzję o zobowiązaniu do powrotu lub zastosowano inne przewidziane prawem rozwiązanie. Odmowa wjazdu oznacza natomiast, że cudzoziemiec nie został wpuszczony na terytorium kraju.
Za co cudzoziemiec może zostać wydalony?
Decyzja o zobowiązaniu do powrotu może zostać wydana między innymi w przypadku nielegalnego pobytu, naruszenia przepisów migracyjnych lub uznania, że dalsza obecność cudzoziemca zagraża bezpieczeństwu albo porządkowi publicznemu. W określonych sytuacjach decyzji towarzyszy zakaz ponownego wjazdu do Polski lub całej strefy Schengen.
Jak wyjaśnia Urząd do Spraw Cudzoziemców, ostateczna decyzja o zobowiązaniu do powrotu z zakazem wjazdu może być podstawą umieszczenia danych danej osoby w wykazie cudzoziemców niepożądanych oraz w Systemie Informacyjnym Schengen. Od decyzji można się odwołać, chyba że nadano jej rygor natychmiastowej wykonalności.
W ostatnich miesiącach deportacje stosowano także wobec cudzoziemców, którzy dopuścili się poważnych naruszeń prawa. Po zamieszkach towarzyszących koncertowi Maksa Korża w Warszawie wszczęto procedury dotyczące 57 osób. Media opisywały również przypadki wydaleń związanych z przestępstwami, agresywnym zachowaniem lub lekceważeniem wydanych wcześniej decyzji administracyjnych.
Większa liczba kontroli i nowoczesne systemy
Państwo zwiększa możliwości identyfikowania cudzoziemców naruszających przepisy. Od kwietnia na wszystkich polskich przejściach granicznych funkcjonuje unijny system Entry/Exit. Według Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji obejmuje on 71 przejść drogowych, kolejowych, lotniczych i morskich.
System rejestruje obywateli państw trzecich wjeżdżających do strefy Schengen, wykorzystując między innymi odciski palców i wizerunek twarzy. Do kwietnia utworzono ponad 2 mln profili biometrycznych. Narzędzie ułatwia wykrywanie osób posługujących się kilkoma tożsamościami, przekraczających dozwolony okres pobytu lub objętych zakazem wjazdu.
Służby wykorzystują również zmodernizowany Eurodac. Jak przekazało MSWiA w komunikacie o uruchomieniu systemu, baza obejmuje między innymi osoby składające wnioski o azyl, zatrzymane podczas nielegalnego przekraczania granicy albo przebywające nielegalnie na obszarze państwa członkowskiego.
Deportacje a polski rynek pracy
Wzrost liczby deportacji może mieć konsekwencje również dla przedsiębiorców zatrudniających cudzoziemców. Firmy muszą dokładniej weryfikować legalność pobytu i zatrudnienia pracowników. Naruszenie procedur może prowadzić do problemów zarówno po stronie zatrudnionego, jak i pracodawcy.
Jednocześnie należy oddzielać egzekwowanie prawa wobec konkretnych osób od generalnej oceny całych społeczności. Kamil Fejfer, dziennikarz zajmujący się tematyką społeczno-ekonomiczną, ocenił w rozmowie z Money.pl, że polityczne propozycje masowych deportacji stanowią „licytację na antyukraińskie hasła, której koszt ekonomiczny byłby większy niż ewentualne zyski”.
Czytaj także:
Polacy coraz częściej skarżą pracodawców. Liczba zgłoszeń wzrosła o ponad 40 proc.
Sejm dostał działkę za darmo. Powstaną kino, kawiarnia i muzeum
Mobilizacja w Królewcu? Zachodni wywiad ujawnia przygotowania Rosji


