• AfD chce powołać w Meklemburgii-Pomorzu Przednim własną policję graniczną i deportacyjną działającą w ramach policji landowej.
  • Program zakłada wykorzystanie istniejących struktur współpracy, w tym wspólnych niemiecko-polskich patroli policyjnych.
  • Polskie MSWiA odrzuca możliwość udziału polskiej policji w niemieckiej formacji zajmującej się deportacjami.

AfD chce własnej policji do deportacji

Pomysł znajduje się w programie AfD przed wyborami do parlamentu Meklemburgii-Pomorza Przedniego zaplanowanymi na 20 września 2026 r. Ugrupowanie zapowiada utworzenie w ramach Landespolizei, czyli policji landowej, własnej Grenz- und Rückführungspolizei, co można przetłumaczyć jako policję graniczną i do spraw powrotów lub deportacji.

Według programu formacja miałaby zajmować się zwalczaniem nielegalnej migracji, przemytem ludzi oraz inną przestępczością transgraniczną. AfD chce również stworzenia własnego ośrodka detencyjnego przeznaczonego dla osób oczekujących na wydalenie z Niemiec.

Leif-Erik Holm, lider AfD w Meklemburgii-Pomorzu Przednim i kandydat partii na premiera landu, tłumaczył w rozmowie z „Welt am Sonntag”, że chodzi o „wyspecjalizowaną jednostkę w ramach policji landowej”. Według niego jej zadaniem miałoby być skuteczniejsze wykonywanie decyzji wobec osób zobowiązanych do opuszczenia Niemiec.

Skąd w tym pomyśle pojawia się polska policja?

Najwięcej kontrowersji z polskiej perspektywy budzi zapis samego programu AfD. Ugrupowanie deklaruje, że nowa formacja ma powstać w oparciu o istniejące wspólne jednostki policji landowej, niemieckiej policji federalnej i służb celnych, a także o niemiecko-polskie patrole policyjne.

Nie oznacza to jednak, że Polska zgodziła się na udział swoich funkcjonariuszy w deportowaniu cudzoziemców z Niemiec. Obecna współpraca polsko-niemiecka ma inny charakter i funkcjonuje od lat w strefie przygranicznej.

Wspólne patrole działają m.in. w rejonie Świnoujścia i niemieckiego Heringsdorfu. Ich zadaniem jest poprawa bezpieczeństwa po obu stronach granicy, współpraca przy interwencjach oraz zwalczanie przestępczości transgranicznej. Polska policja informowała wcześniej, że zespoły mają pogłębiać współpracę między służbami oraz zwiększać bezpieczeństwo obywateli Polski i Niemiec.

Także w 2026 r. polska Straż Graniczna i niemiecka Bundespolizei prowadziły wspólne szkolenia i działania w ramach współpracy transgranicznej. Dotyczyły one reagowania na zagrożenia dla porządku publicznego i bezpieczeństwa wewnętrznego.

MSWiA odrzuca udział polskich policjantów

Polskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji nie zgadza się na rozszerzenie tej współpracy na niemiecką strukturę zajmującą się deportacjami. Zapytane przez „Rzeczpospolitą” o możliwość wykorzystania polskich funkcjonariuszy przy realizacji koncepcji AfD, MSWiA odpowiedziało: „Nie ma takiej możliwości”.

To istotne rozróżnienie. Program AfD nie opisuje uzgodnionej z Polską wspólnej „policji deportacyjnej”. Odwołuje się natomiast do istniejących polsko-niemieckich patroli jako jednej ze struktur, na których partia chciałaby oprzeć własną jednostkę landową.

Obecne wspólne zespoły funkcjonują na podstawie współpracy obu państw. Polska i Niemcy mają wieloletnie porozumienia dotyczące współdziałania służb policyjnych, granicznych i celnych, ale ich zakres nie oznacza automatycznego uczestnictwa jednej strony w nowych strukturach tworzonych jednostronnie przez władze drugiego państwa.

Co AfD mogłaby rzeczywiście zrobić po przejęciu władzy?

Część rozwiązań dotyczących organizacji policji landowej leży w kompetencjach władz Meklemburgii-Pomorza Przedniego. AfD mogłaby więc próbować powołać wyspecjalizowaną jednostkę wewnątrz lokalnej policji i zwiększyć zasoby przeznaczone na wykonywanie decyzji deportacyjnych.

Nie oznacza to jednak pełnej swobody w polityce migracyjnej. Przepisy dotyczące pobytu cudzoziemców, azylu i ochrony granic wynikają również z prawa federalnego i europejskiego. Politolog Michael Muno z Uniwersytetu w Rostocku wskazywał, że część organizacyjnych propozycji AfD mogłaby zostać wprowadzona na poziomie landu, podczas gdy inne zapowiedzi migracyjne napotykałyby ograniczenia wynikające z prawa federalnego.

Kwestia ewentualnego udziału Polski wygląda jeszcze inaczej. Utworzenie przez władze jednego z niemieckich landów nowej jednostki nie dawałoby jej prawa do jednostronnego włączenia polskich funkcjonariuszy do jej działań. Stanowisko polskiego MSWiA wskazuje obecnie jednoznacznie, że Warszawa takiej współpracy przy deportacjach nie przewiduje.

Czytaj także:

Biedronka i Lidl walczą o pracowników. Nawet 650 zł różnicy na start

Skarbówka prześwietla konta Polaków. Podatek sięga nawet 75 proc.

Żołnierze sami kupią sobie sprzęt. MON uruchomi zieloną listę