- Zielona lista MON ma umożliwić żołnierzom używanie podczas służby wybranych elementów wyposażenia kupionych prywatnie.
- Zakupy nie będą refundowane przez resort obrony. Na liście znajdzie się wyłącznie wyposażenie spełniające wymagania MON.
- Mechanizm nie obejmie m.in. hełmów i kamizelek z ochroną balistyczną, które wojsko pozyskuje w ramach odrębnych procedur.
Zielona lista MON. Żołnierz sam wybierze wyposażenie
Podstawą zmian jest decyzja nr 173/MON ministra obrony narodowej z 7 września 2026 roku. Określa ona zasady utworzenia i prowadzenia Zielonej Listy, procedurę wpisywania i usuwania z niej produktów oraz zadania poszczególnych jednostek resortu.
Lista ma obejmować konkretne przedmioty umundurowania i wyposażenia wojskowego rekomendowane przez ministra obrony narodowej. W praktyce oznacza to, że żołnierz preferujący określony model dopuszczonych butów, rękawic czy innego elementu wyposażenia będzie mógł kupić go prywatnie i używać w czasie służby, jeżeli produkt znajdzie się w oficjalnym wykazie.
Jak wyjaśnia Ministerstwo Obrony Narodowej, rozwiązanie ma dać żołnierzom większą możliwość indywidualnego doboru wyposażenia i jednocześnie uporządkować zasady korzystania ze sprzętu kupowanego poza standardowym systemem zaopatrzenia.
Za dodatkowy sprzęt zapłaci sam żołnierz
Zielona lista nie oznacza, że wojsko przestanie zapewniać podstawowe wyposażenie. Nowy system ma być rozwiązaniem dodatkowym dla osób, które chcą korzystać z konkretnych produktów zaakceptowanych przez resort.
Zakup takiego wyposażenia będzie finansowany przez samego żołnierza. Już przy wcześniejszej prezentacji projektu MON wskazywał, że żołnierze będą mogli dobierać sprzęt zgodnie ze swoimi preferencjami, wykorzystując m.in. środki otrzymywane w ramach tzw. mundurówki.
Wśród produktów, które resort wskazywał jako potencjalne pozycje zielonej listy, znalazły się m.in. okulary taktyczne, ochraniacze, obuwie taktyczne, pasy i rękawiczki. Takie założenia opisano w komunikacie dotyczącym nowych rozwiązań w ramach operacji „Szpej”.
Istotne są jednak ograniczenia. Zgodnie z decyzją MON zielona lista nie obejmie hełmów oraz kamizelek z ochroną balistyczną. Tego rodzaju wyposażenie pozostaje elementem systemowych zakupów realizowanych przez wojsko.
MON inwestuje miliardy w wyposażenie żołnierzy
Zielona lista jest częścią szerszych zmian dotyczących indywidualnego wyposażenia armii. Ministerstwo Obrony Narodowej od kilku lat prowadzi operację „Szpej”, której celem jest modernizacja i uzupełnianie sprzętu używanego przez żołnierzy.
Według danych MON dotyczących operacji „Szpej” od początku programu kupiono ponad 200 tys. nowych hełmów kevlarowych, 100 tys. kamizelek kuloodpornych i taktycznych oraz ponad milion elementów umundurowania. Na operację w 2024 roku przeznaczono 3 mld zł, a na lata 2026-2027 planowano wydatki przekraczające 5 mld zł.
Skala zakupów zwiększyła się dodatkowo dzięki europejskiemu instrumentowi SAFE. W ramach programu Agencja Uzbrojenia oraz Dowództwo Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni podpisały 62 umowy o łącznej wartości około 120 mld zł. Jak podaje Ministerstwo Obrony Narodowej, wśród zakontraktowanego sprzętu znalazło się ponad 300 tys. wojskowych hełmów HBT-02 i kilkadziesiąt tysięcy kamizelek kuloodpornych KKZ-01.
Przedstawiając nowe rozwiązanie, wiceminister obrony Cezary Tomczyk wskazywał, że resort chce mocniej koncentrować wydatki właśnie na indywidualnym wyposażeniu żołnierza. Szczegóły dotyczące funkcjonowania systemu MON przedstawiło we wrześniowym komunikacie dotyczącym Zielonej Listy.
Produkty będą musiały przejść weryfikację MON
Zielona lista nie będzie zwykłym katalogiem sprzętu dostępnego na rynku. Produkty mają być wcześniej zweryfikowane, a wykaz będzie zawierał informacje pozwalające zidentyfikować konkretny przedmiot oraz jego producenta.
Już na wcześniejszym etapie prac MON zapowiadał utworzenie specjalnego portalu dla przedsiębiorców zainteresowanych zgłoszeniem swoich produktów. Wybrane elementy wyposażenia miały trafiać do odpowiednich ośrodków badawczych, gdzie przechodziłyby proces autoryzacji. Koszt takiej procedury miał ponosić producent.
Dla firm działających na rynku wyposażenia wojskowego może to oznaczać dostęp do nowej grupy klientów. Sam wpis na listę będzie jednak uzależniony od spełnienia wymogów określonych przez resort.
Zielona lista ma dać żołnierzom większy wybór
Nowe rozwiązanie ma przede wszystkim uporządkować korzystanie z prywatnie kupowanego wyposażenia. MON nie przerzuca na żołnierzy obowiązku zapewnienia sobie podstawowego sprzętu. Zielona lista tworzy dodatkową możliwość dla osób, które chcą uzupełnić wydane wyposażenie o zatwierdzone produkty odpowiadające ich indywidualnym preferencjom.
Kluczowy będzie teraz faktyczny zakres katalogu. Dopiero wraz z rozwojem zielonej listy będzie można ocenić, ilu producentów zdecyduje się zgłosić swoje produkty i jak szeroki wybór sprzętu otrzymają żołnierze.
Czytaj także:
„Polska będzie czwartą siłą UE”. Zagraniczni eksperci wskazują konkretny termin
Na twoim bloku wisi reklama? Fiskus upomni się o pieniądze
Ciepłowniom może zabraknąć węgla tej zimy. „Będziemy jechać po dnie”



