- Umowę najmu można byłoby wypowiedzieć już po jednym pełnym okresie zaległości, zamiast po trzech.
- Nieodebrana korespondencja od właściciela, sądu lub komornika mogłaby zostać uznana za doręczoną.
- Projekt przewiduje również łatwiejszą eksmisję i szersze uprawnienia właścicieli lokali.
Dzicy lokatorzy coraz częściej zajmują mieszkania
Określenie „dzicy lokatorzy” nie występuje w przepisach. Jest potocznie używane zarówno wobec osób, które zajęły nieruchomość bez umowy, jak i byłych najemców, których umowa wygasła lub została wypowiedziana, ale nadal nie chcą się wyprowadzić.
Detektyw Małgorzata Marczulewska, zajmująca się odzyskiwaniem mieszkań, ocenia, że liczba takich spraw rośnie o kilkanaście procent rocznie. Nie są to jednak oficjalne dane państwowe, lecz obserwacje wynikające z prowadzonych przez nią postępowań.
„Nie ma tygodnia, bym nie zajmowała się sprawą dzikich lokatorów” – powiedziała ekspertka w materiale opisanym przez Money.pl.
Właściciel pozbawiony wpływów z najmu często nadal musi regulować czynsz administracyjny, rachunki i ratę kredytu. Po odzyskaniu mieszkania może natomiast zostać z kosztownym remontem. Zdarzają się przypadki, w których właściciele proponują lokatorom pieniądze za dobrowolne opuszczenie nieruchomości, ponieważ jest to szybsze niż wielomiesięczne postępowanie.
Wypowiedzenie umowy już po miesiącu zaległości
Zgodnie z obecnymi zasadami właściciel może wypowiedzieć najem z powodu zaległości dopiero wtedy, gdy lokator nie zapłaci za co najmniej trzy pełne okresy płatności. Najemcę trzeba wcześniej pisemnie uprzedzić i wyznaczyć mu dodatkowy miesiąc na uregulowanie zaległych oraz bieżących należności.
Poselski projekt Konfederacji, oznaczony jako druk sejmowy nr 2447, skracałby wymagany okres zaległości z trzech miesięcy do jednego. Obowiązek wezwania do zapłaty i udzielenia dodatkowego miesięcznego terminu pozostałby bez zmian. Szczegółowe rozwiązania opisuje projekt opublikowany przez Sejm.
Oznacza to, że jedna niezapłacona rata czynszu nie prowadziłaby automatycznie do natychmiastowej eksmisji. Pozwalałaby jednak szybciej rozpocząć wypowiadanie umowy, zamiast czekać, aż zadłużenie wzrośnie do równowartości trzech miesięcznych opłat.
Nieodbieranie listów nie zatrzyma postępowania
Kolejną zmianą ma być rozszerzenie tak zwanej fikcji doręczenia. Korespondencja wysłana na ostatni znany adres mogłaby być uznawana za skutecznie dostarczoną również po wygaśnięciu najmu, zanim lokator faktycznie odda mieszkanie.
Reguła obejmowałaby nie tylko pisma właściciela, ale również korespondencję sądową i komorniczą. Projektodawcy argumentują, że ma to ograniczyć celowe nieodbieranie listów i przeciąganie postępowań.
Projekt przewiduje ponadto możliwość przeprowadzenia eksmisji do noclegowni, schroniska lub innej placówki znajdującej się w innej gminie, ale w granicach tego samego województwa. Rozwiązanie miałoby być stosowane, jeżeli właściwa gmina nie dysponuje odpowiednim miejscem.
Zmienić miałyby się również zasady dotyczące lokali socjalnych. Osoba zalegająca z opłatami przez co najmniej trzy pełne okresy co do zasady nie otrzymywałaby prawa do najmu socjalnego. Sąd zachowałby jednak możliwość uwzględnienia szczególnie trudnej sytuacji życiowej.
Właściciel mógłby nie płacić za media
Najwięcej kontrowersji może wywołać propozycja zmiany Kodeksu karnego. Właściciel nie odpowiadałby karnie za zaprzestanie opłacania mediów, jeżeli z lokalu korzysta osoba bez tytułu prawnego, która sama nie ponosi tych kosztów.
Projekt zakłada również wyłączenie odpowiedzialności za wejście właściciela lub upoważnionej przez niego osoby do lokalu zajmowanego bez podstawy prawnej. Nie oznaczałoby to jednak przyzwolenia na przemoc, groźby lub samodzielne wyrzucenie mieszkańca z lokalu bez wymaganej procedury.
Tak daleko idące zmiany mogą stać się głównym punktem sporu. Z jednej strony mają chronić prawo własności i ograniczać finansowanie cudzych rachunków. Z drugiej mogą stwarzać ryzyko nacisku na byłych najemców przed prawomocnym zakończeniem sporu.
Czytaj także:
AI zabiera pracę? Często to tylko pretekst zwolnienia
7-Eleven jednak nie wejdzie do Żabki. Japończycy zerwali negocjacje
Biura w Warszawie znów się zapełniają. W centrum zaczyna brakować powierzchni



