• Złoto potaniało z rekordowych około 5600 USD za uncję w styczniu do poziomów schodzących poniżej 4000 USD.
  • Daniel Pavilonis ze StoneX uważa, że w pesymistycznym scenariuszu cena może spaść do 3000 USD w I kwartale 2027 r.
  • Prognoza nie jest rynkowym konsensusem, a silnym wsparciem dla złota pozostają zakupy banków centralnych.

Złoto straciło ponad 1600 dolarów od rekordu

Początek 2026 r. przyniósł kulminację wielkiej hossy na rynku metali szlachetnych. W styczniu uncja złota ustanowiła rekord w okolicy 5600 dolarów. Obecnie cena okresowo schodzi poniżej 4000 dolarów, czyli jest o ponad 1600 dolarów niższa od szczytu.

Przecena dotknęła również srebro. Po styczniowym maksimum wynoszącym około 120 dolarów za uncję metal schodził poniżej 50 dolarów, pierwszy raz od około 11 miesięcy.

Według analizy przywołanej przez Interię Biznes techniczne wsparcie dla złota znajduje się obecnie w rejonie 3850-3880 dolarów. Jego trwałe przełamanie mogłoby otworzyć drogę w okolice 3800 dolarów. Z drugiej strony powrót powyżej 4000, a następnie 4100 dolarów poprawiłby techniczny obraz rynku.

Złoto po 3000 dolarów? StoneX wskazuje czarny scenariusz

Daniel Pavilonis ze StoneX Group uważa, że przełamanie ważnych krótkoterminowych poziomów przez złoto i srebro może zapowiadać głębszą korektę. W najbardziej pesymistycznym wariancie uncja złota miałaby kosztować około 3000 dolarów, a srebra 37-39 dolarów. Zdaniem analityka do takiego ruchu mogłoby dojść w pierwszym kwartale 2027 r.

Pavilonis porównuje obecne zachowanie inwestorów do atmosfery poprzedzającej krach z 1980 r. Ówczesna hossa wyniosła złoto z maksymalnie 264 dolarów za uncję w 1978 r. do około 892 dolarów w 1980 r. Później kurs gwałtownie spadł, a w 1982 r. cena wynosiła około 522 dolarów. Powrót w rejon szczytu z 1980 r. zajął rynkowi około ćwierć wieku.

Analityk zwraca uwagę, że również wtedy inwestorzy mówili o ograniczonych zapasach i konieczności kupowania metali. Jak opisuje ówczesną narrację: „kończy się srebro, kończy się złoto, zapasy w magazynach są niskie”.

Historyczne podobieństwo nie oznacza jednak, że obecny cykl musi zakończyć się w taki sam sposób. Prognoza 3000 dolarów jest scenariuszem jednego analityka, a nie konsensusem rynku.

Wysokie stopy procentowe zaczęły ciążyć złotu

Jednym z czynników działających obecnie przeciwko metalom szlachetnym jest polityka Rezerwy Federalnej. Fed utrzymał w październiku przedział stopy funduszy federalnych na poziomie 3,75-4,00 proc., ale dwóch członków FOMC opowiedziało się za podwyżką o 25 pkt bazowych.

Dla złota ma to duże znaczenie. Kruszec nie wypłaca odsetek, dlatego przy wysokich rentownościach obligacji i depozytów rośnie koszt alternatywny jego posiadania. Dodatkowym obciążeniem może być mocny dolar, ponieważ złoto jest wyceniane w amerykańskiej walucie.

Rynek dodatkowo zmaga się z okresami wyprzedaży ryzykownych aktywów. W sytuacji silnej przeceny na giełdach inwestorzy nie zawsze kupują złoto. Czasami sprzedają także bezpieczne aktywa, aby pozyskać gotówkę i pokrywać straty lub wymagania depozytowe na innych pozycjach.

Banki centralne mogą ograniczyć skalę przeceny

Po drugiej stronie rynku pozostaje bardzo silny popyt ze strony banków centralnych. W drugim kwartale 2026 r. kupiły one netto około 289 ton złota, co było rekordowym wynikiem dla tego okresu roku. Polska znalazła się wśród największych nabywców.

Co istotne, zakupy trwały mimo spadających cen. Pokazuje to, że banki centralne traktują kruszec przede wszystkim jako element długoterminowych rezerw, a nie krótkoterminową inwestycję zależną od kilku procent zmiany kursu.

Dane te są ważnym argumentem przeciwko zakładaniu, że spadek do 3000 dolarów jest przesądzony. Popyt oficjalnego sektora, ewentualne osłabienie dolara, zmiana polityki Fed lub wzrost ryzyka geopolitycznego mogą ponownie zwiększyć zainteresowanie metalem.

Czytaj także:

3 miliardy w 3 miesiące. Potężne zyski największego polskiego banku

Nadchodzi fala wyprowadzek emerytów. „Nie będzie ich stać na mieszkanie”

Czyściciele mieszkań w białych rękawiczkach. Kupują mały udział i próbują pozbyć się lokatorów