- Cena złota wzrosła powyżej 4600 dolarów za uncję, osiągając najwyższy poziom od maja.
- Fundusze ETF zwiększyły w ciągu tygodnia zasoby kruszcu o ponad 28 ton.
- Kursowi złota pomagają słabszy dolar i obawy o stan finansów publicznych Stanów Zjednoczonych.
Cena złota przekroczyła 4600 dolarów
W poniedziałek notowania złota wzrosły o około 0,8 proc., osiągając poziom około 4638 dolarów za uncję. Była to najwyższa cena od połowy maja. Wcześniej, podczas piątkowej sesji, kruszec podrożał o 1,9 proc.
Według danych rynkowych przytoczonych przez money.pl złoto zakończyło również trzeci wzrostowy tydzień z rzędu. Odbicie jest wyraźne, ponieważ jeszcze w połowie lipca cena znajdowała się w pobliżu 4000 dolarów za uncję.
Obecny poziom nadal pozostaje poniżej rekordu z początku 2026 roku. W styczniu notowania zbliżyły się do 5600 dolarów za uncję, po czym na rynku rozpoczęła się korekta. Z danych World Gold Council wynika, że w pierwszej połowie roku zmienność ceny wzrosła do około 30 proc.
Fundusze ETF kupiły ponad 28 ton złota
Jednym z najważniejszych sygnałów potwierdzających powrót popytu jest zachowanie funduszy ETF zabezpieczonych fizycznym kruszcem. W ciągu ostatniego tygodnia zwiększyły one swoje zasoby o ponad 28 ton. Był to największy tygodniowy napływ od stycznia.
Fundusze tego rodzaju umożliwiają inwestowanie w złoto bez konieczności samodzielnego kupowania i przechowywania sztabek. Wzrost ich zasobów oznacza, że zarządzający muszą pozyskać dodatkowy kruszec odpowiadający nowym środkom wpłacanym przez inwestorów.
W pierwszej połowie 2026 roku przepływy były znacznie bardziej zmienne. Jak pokazują dane World Gold Council dotyczące funduszy ETF, w czerwcu zanotowały one odpływ 8,9 mld dolarów. Mimo tego całe pierwsze półrocze zakończyło się napływem netto wynoszącym około 8 mld dolarów.
Amerykańskie obligacje napędziły wzrost ceny złota
Bezpośrednim impulsem do ostatniej zwyżki była decyzja amerykańskiego Departamentu Skarbu o zwiększeniu skupu długoterminowych obligacji. Operacja ma poprawiać płynność rynku i ograniczać presję na wzrost kosztów finansowania długu.
Po ogłoszeniu decyzji rentowności obligacji spadły, a dolar osłabił się. To korzystne połączenie dla złota. Kruszec nie wypłaca odsetek, dlatego przy spadających rentownościach staje się relatywnie bardziej atrakcyjny. Słabszy dolar obniża natomiast jego cenę dla inwestorów posługujących się innymi walutami.
„To nie jest kontrola krzywej dochodowości, ale może być krokiem w tym kierunku” – ocenił Johan Palmberg, starszy analityk ilościowy World Gold Council, w analizie skutków interwencji na rynku obligacji.
Analitycy zwracają uwagę, że działania Departamentu Skarbu ponownie wzbudziły obawy o wiarygodność polityki fiskalnej USA i realną wartość dolara. W takim otoczeniu część inwestorów zwiększa udział metali szlachetnych jako zabezpieczenia przed osłabieniem waluty.
Co wzrost oznacza dla inwestorów w Polsce?
Cena złota dla polskiego inwestora zależy od dwóch elementów: notowań kruszcu w dolarach oraz kursu USD/PLN. Osłabienie amerykańskiej waluty może częściowo ograniczać wzrost ceny wyrażonej w złotych. Z kolei jednoczesny wzrost kursu dolara i ceny kruszcu zwiększa skalę zwyżki na polskim rynku.
Powrót kapitału do funduszy ETF pokazuje, że zainteresowanie złotem ponownie obejmuje dużych inwestorów. Nie przesądza jednak o utrzymaniu wzrostów. Ryzykiem pozostaje odbicie dolara, ponowny wzrost rentowności obligacji albo zaostrzenie polityki pieniężnej przez Rezerwę Federalną.
Po szybkim ruchu z około 4000 do ponad 4600 dolarów rośnie również prawdopodobieństwo realizacji zysków. Dla inwestorów oznacza to możliwość większych wahań, nawet jeśli długoterminowe argumenty za posiadaniem złota pozostają aktualne.
Co dalej z ceną złota?
Rynek będzie obserwował kolejne działania Departamentu Skarbu USA, dane o inflacji oraz komunikaty Rezerwy Federalnej. Znaczenie będzie miała też dalsza aktywność funduszy ETF i banków centralnych.
Analitycy ING wskazują, że na korzyść złota przemawiają słabszy dolar, popyt inwestycyjny i obawy fiskalne. Przeszkodą mogą być uporczywa inflacja i dalsze podwyżki stóp procentowych w USA. Poziom 4600 dolarów pokazuje, że inwestorzy ponownie kupują kruszec, ale droga do styczniowego rekordu pozostaje daleka.
Czytaj także:
Polacy coraz częściej skarżą pracodawców. Liczba zgłoszeń wzrosła o ponad 40 proc.
Sejm dostał działkę za darmo. Powstaną kino, kawiarnia i muzeum
Mobilizacja w Królewcu? Zachodni wywiad ujawnia przygotowania Rosji

