• KOSPI stracił około 40 proc. od szczytu osiągniętego w czerwcu.
  • Minister finansów przeprosił za niewystarczającą analizę ryzyka lewarowanych ETF-ów.
  • Korea Południowa ograniczy dostęp inwestorów indywidualnych do najbardziej ryzykownych produktów.

Największe straty ponieśli inwestorzy obstawiający dalsze wzrosty Samsunga i SK Hynix. Popularność zdobyły zwłaszcza lewarowane fundusze ETF, których notowania reagowały dwukrotnie mocniej na zmianę ceny pojedynczej akcji.

Giełda w Korei straciła 40 proc.

Jeszcze kilka tygodni wcześniej giełda w Korei Południowej była jednym z najlepiej radzących sobie rynków na świecie. Notowania napędzał boom na sztuczną inteligencję oraz przekonanie, że zapotrzebowanie na pamięci wykorzystywane w centrach danych będzie nadal gwałtownie rosło.

Nastroje odwróciły się po pojawieniu się obaw o skalę inwestycji w AI, rosnącą konkurencję ze strony chińskich producentów oraz wyniki SK Hynix, które nie spełniły bardzo wysokich oczekiwań rynku. Według Bloomberga, cytowanego przez „The Straits Times”, KOSPI spadł od czerwcowego szczytu o około 40 proc.

W czasie środowej sesji indeks tracił przejściowo 12,6 proc. Samsung Electronics spadał nawet o 14 proc., natomiast akcje SK Hynix o niemal 20 proc. Obie spółki odpowiadają łącznie za blisko połowę kapitalizacji KOSPI, dlatego ich przecena pociągnęła w dół cały rynek. Reuters informował, że mechanizm circuit breaker, automatycznie zatrzymujący handel przy gwałtownych ruchach cen, uruchomiono drugi dzień z rzędu.

Minister przeprosił za ryzykowne ETF-y

Kryzys wywołał burzliwe przesłuchania w południowokoreańskim parlamencie. Minister finansów Koo Yun-cheol przyznał, że władze nie przeanalizowały dostatecznie dokładnie ryzyka przed dopuszczeniem funduszy ETF opartych na pojedynczych akcjach.

Przeprosiny złożył również przewodniczący Komisji Usług Finansowych Lee Eog-weon. Regulator został oskarżony o zbyt szybkie otwarcie rynku na instrumenty, które pozwalały inwestorom detalicznym podejmować bardzo wysokie ryzyko.

„Kraj zamienił się w kasyno” – powiedział podczas przesłuchania opozycyjny poseł Lee Jongwook.

Cytowane słowa nie należały do ministra, lecz do parlamentarzysty krytykującego działania rządu. Lee Jongwook nazwał wprowadzenie funduszy lewarowanych błędem politycznym i stwierdził, że podobne produkty nie powinny zostać dopuszczone do obrotu.

Lewarowane ETF-y zwielokrotniły straty

Fundusze ETF oparte na pojedynczych akcjach zadebiutowały w Korei Południowej 27 maja. Najpopularniejsze produkty pozwalały uzyskiwać wynik odpowiadający dwukrotności dziennej zmiany notowań Samsunga lub SK Hynix.

Jeżeli akcje rosły jednego dnia o 5 proc., wartość takiego funduszu mogła zwiększyć się o około 10 proc. Mechanizm działał jednak również w przeciwną stronę. Spadek akcji o 10 proc. oznaczał stratę zbliżoną do 20 proc., a następujące po sobie gwałtowne sesje dodatkowo pogarszały wynik inwestora.

Produkty szybko zdobyły popularność wśród osób przekonanych, że boom na sztuczną inteligencję będzie trwał bez większej korekty. Koncentracja kapitału na dwóch spółkach półprzewodnikowych sprawiła jednak, że zmiana nastrojów wywołała masową wyprzedaż.

Regulator zaostrza zasady po krachu

Koreańska Komisja Usług Finansowych już 16 lipca zapowiedziała pakiet ograniczeń dotyczących lewarowanych ETF-ów. Wstrzymano wprowadzanie kolejnych produktów, zakazano ich reklamowania oraz zapowiedziano rozszerzenie obowiązkowych szkoleń dla inwestorów.

Minimalny depozyt wymagany do zakupu takich instrumentów ma wzrosnąć z 10 mln do 30 mln wonów. Przy obliczaniu wymaganej kwoty uwzględniana będzie wyłącznie gotówka, a nie posiadane akcje i obligacje. Władze chcą również ograniczyć udział ryzykownych ETF-ów w portfelach inwestorów indywidualnych oraz podnieść koszty handlu.

Rząd zapowiedział całodobowe monitorowanie rynku i przygotowanie przepisów pozwalających na szybsze podejmowanie nadzwyczajnych działań stabilizacyjnych. Regulacje mają ograniczyć ryzyko, że niewielka grupa lewarowanych produktów ponownie zwiększy skalę wahań całej giełdy.

Krach nie był więc wyłącznie skutkiem słabszych notowań producentów półprzewodników. Pokazał również konsekwencje połączenia spekulacyjnego boomu, wysokiej koncentracji indeksu i instrumentów zwielokrotniających dzienne ruchy cen. Giełda w Korei stała się przykładem tego, jak szybko euforia związana ze sztuczną inteligencją może zamienić się w paniczną wyprzedaż.

Czytaj także:

Krach na akcjach Mety. Zuckerberg przepala miliardy na AI

Prawa wyborcze tylko dla bogatych? Kontrowersyjny pomysł miliardera

Imigracja uratuje polską demografię? Ekspert nie ma złudzeń