• Bloomberg błędnie podał, że akcje Nordei spadają o 6,4 proc. po wynikach gorszych od oczekiwań.
  • W rzeczywistości kurs początkowo zniżkował o 0,6 proc., a zysk banku przekroczył prognozy analityków.
  • Po sprostowaniu akcje szybko odrobiły straty i zakończyły sesję około 1 proc. na plusie.

Błędny nagłówek Bloomberga uderzył w akcje Nordei

Nordea opublikowała wyniki za drugi kwartał 16 lipca, jeszcze przed rozpoczęciem handlu na giełdzie w Helsinkach. Niedługo po otwarciu rynku Bloomberg nadał depeszę z nagłówkiem sugerującym, że akcje banku spadają o 6,4 proc., ponieważ wykazany zysk netto okazał się niższy od oczekiwań.

Problem polegał na tym, że błędne były obie najważniejsze informacje. Jak opisuje EFN Ekonomikanalen, akcje Nordei rozpoczęły dzień spadkiem o około 0,6 proc., a nie o 6,4 proc. Również wyniki finansowe banku nie były gorsze od oczekiwań. Według danych zebranych przez Bloomberga kwartalny zysk netto przekroczył średnią prognoz analityków o 3,26 proc.

Błędny nagłówek Bloomberga przedstawiał zatem sytuację niemal dokładnie odwrotnie, niż wynikało z rzeczywistych danych. Inwestorzy korzystający z terminali informacyjnych zobaczyli jednocześnie informację o gwałtownej przecenie akcji i rzekomym rozczarowaniu wynikami.

Kapitalizacja Nordei stopniała w kilka minut

Reakcja rynku była natychmiastowa. Po publikacji nieprawdziwej informacji rozpoczęła się kolejna fala sprzedaży. Po trzech minutach i 14 sekundach od otwarcia kurs Nordei osiągnął najniższy poziom podczas sesji, wynoszący 16,46 euro. Oznaczało to przecenę o około 1,9 proc.

Według obliczeń duńskiego dziennika „Børsen”, przywołanych przez Puls Biznesu, kapitalizacja Nordei zmniejszyła się chwilowo o prawie 12 mld koron duńskich, czyli ponad 1,8 mld dolarów. Inny szacunek, przedstawiony przez EFN, mówi o ubytku wynoszącym około 7,7 mld koron szwedzkich. Różnica może wynikać z przyjętego momentu odniesienia i sposobu obliczenia wartości rynkowej banku.

Nie była to jednak strata zaksięgowana przez Nordeę. Spadła giełdowa wycena wszystkich akcji banku, a po odbiciu kursu znaczna część tej różnicy została odrobiona.

Bloomberg szybko zmienił nagłówek. W sprostowaniu poinformowano już o spadku notowań o około 0,5 proc. Po korekcie akcje zaczęły odzyskiwać wartość, a całą sesję zakończyły wzrostem o około 1 proc.

„Zauważyliśmy spadek po otwarciu rynku w czwartek i prowadziliśmy dialog z Bloombergiem” – przekazała Nordea w komentarzu cytowanym przez EFN.

Wyniki finansowe Nordei nie rozczarowały

Rzeczywiste wyniki finansowe Nordei nie dawały podstaw do informacji o dużym rozczarowaniu. Z opublikowanego przez bank raportu za pierwsze półrocze 2026 roku wynika, że zysk operacyjny w drugim kwartale wyniósł 1,608 mld euro i był o 1 proc. wyższy niż rok wcześniej. Zysk netto po wyłączeniu zdarzeń jednorazowych osiągnął 1,232 mld euro.

Całkowite przychody operacyjne wzrosły o 4 proc., do 3,032 mld euro. Zysk na akcję zwiększył się z 0,35 do 0,36 euro, a wartość aktywów zarządzanych przez grupę osiągnęła rekordowe 505 mld euro. Bank poprawił również prognozę wskaźnika kosztów do dochodów na cały 2026 rok.

Słabszym elementem raportu był wynik odsetkowy, który zmniejszył się o 1 proc. w ujęciu rocznym. Spadek został jednak zrównoważony przez wzrost przychodów z opłat, prowizji oraz działalności inwestycyjnej.

Algorytmy giełdowe reagują szybciej niż człowiek

Nie ustalono, jaka część sprzedaży akcji była efektem decyzji inwestorów, a jaka działania zautomatyzowanych systemów. Na świecie używanych jest jednak ponad 350 tys. terminali Bloomberga, które przekazują inwestorom informacje finansowe i dane rynkowe w czasie rzeczywistym.

Część instytucji wykorzystuje algorytmy giełdowe, które analizują nagłówki, wyniki spółek i depesze agencji informacyjnych. Programy mogą w ułamku sekundy rozpoznać słowa dotyczące spadku zysku, wyników poniżej prognoz czy gwałtownej przeceny. Następnie automatycznie składają zlecenia sprzedaży, zanim człowiek zdąży przeczytać pełną wiadomość i porównać ją z raportem spółki.

Przypadek Nordei pokazuje, że nawet krótkotrwały błąd w nagłówku może wywołać realne transakcje i gwałtowną zmianę kursu. Im większy udział automatycznego handlu na giełdzie, tym mniej czasu pozostaje inwestorom na zweryfikowanie informacji przed reakcją rynku.

Nordea ostatecznie nie zakończyła sesji ze stratą. Incydent pozostaje jednak ostrzeżeniem dla agencji informacyjnych, giełd i inwestorów. W świecie, w którym decyzje dotyczące miliardów dolarów zapadają w ciągu sekund, jeden błędny nagłówek może wystarczyć do wywołania krótkiego, ale bardzo kosztownego zamieszania.

Czytaj także:

Sklepy zastąpiły ludzi chatbotami. 59 proc. klientów zrezygnowało przez to z zakupów

Szef AstraZeneki chce, by w Polsce podniesiono składkę zdrowotną. Aż o 44 proc.

Wygrali ze skarbówką 227 spraw. Firma i tak upadła, ponad tysiąc osób straciło pracę