- Na koniec I kwartału 2026 r. w polskiej gospodarce pozostawało 100,2 tys. wolnych miejsc pracy.
- Na jeden wakat analizowany przez LeasingTeam przypadały średnio 62 aplikacje, ale 43 proc. kandydatów nie odbierało telefonu.
- Około 30 proc. osób, które przeszły rekrutację i otrzymały ofertę, ostatecznie nie rozpoczynało pracy.
W Polsce czeka 100 tys. wakatów
Na koniec I kwartału 2026 r. liczba wolnych miejsc pracy w polskiej gospodarce wynosiła 100,2 tys. Było ich o 14,4 tys., czyli niemal 17 proc. więcej niż trzy miesiące wcześniej. W ujęciu rocznym liczba wakatów zmniejszyła się jednak o 800.
Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że najwięcej nieobsadzonych stanowisk znajdowało się w przetwórstwie przemysłowym. Firmy z tej branży miały 20,5 tys. wakatów.
Wskaźnik wolnych miejsc pracy, pokazujący relację liczby wakatów do wszystkich obsadzonych i nieobsadzonych stanowisk, wynosił 0,81 proc. Najwyższy był w sektorze obejmującym między innymi telekomunikację, programowanie i infrastrukturę informatyczną.
Liczba 100,2 tys. dotyczy całej gospodarki, a nie wyłącznie pracowników fizycznych. To jednak właśnie produkcja, magazyny, logistyka i wybrane zawody techniczne należą do obszarów, w których pracodawcy regularnie zgłaszają trudności rekrutacyjne.
Dziesiątki aplikacji nie gwarantują zatrudnienia
Duża liczba odpowiedzi na ogłoszenie nie oznacza, że pracodawca szybko obsadzi stanowisko. Pokazują to dane LeasingTeam Group opracowane na podstawie 24 032 unikalnych aplikacji złożonych w pierwszym półroczu 2026 r.
Na jeden wakat przypadały średnio 62 zgłoszenia. Około 43 proc. kandydatów nie odbierało jednak telefonu od rekrutera. Spośród osób, z którymi udało się nawiązać kontakt, co piąta rezygnowała już podczas rozmowy.
Problem nie kończy się po wyborze odpowiedniej osoby. Jak podaje Interia Biznes, około 30 proc. kandydatów, którzy pomyślnie przeszli proces i otrzymali ofertę, ostatecznie nie rozpoczynało pracy.
„W skrajnych przypadkach kandydat podpisuje umowę, przechodzi wymagane badania, a mimo to nie pojawia się pierwszego dnia” – informuje LeasingTeam Group.
Dane firmy rekrutacyjnej opisują prowadzone przez nią procesy, dlatego nie można automatycznie przenosić tych proporcji na wszystkich kandydatów w Polsce. Pokazują jednak skalę zjawiska, które generuje dla przedsiębiorstw dodatkowe koszty i zmusza je do utrzymywania większej liczby osób w procesie rekrutacyjnym.
Najtrudniej znaleźć pracowników z kwalifikacjami
Czas potrzebny na obsadzenie stanowiska pracownika fizycznego wynosi od jednego dnia do nawet 12 tygodni. Najszybciej kończą się rekrutacje na proste stanowiska magazynowe i produkcyjne, zwłaszcza tam, gdzie nie jest wymagane doświadczenie. Na takie oferty może odpowiadać od 100 do 300 osób.
Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w przypadku zawodów wymagających uprawnień lub specjalistycznych umiejętności. Firmy poszukujące spawaczy, ślusarzy, operatorów maszyn czy wykwalifikowanych pracowników budowlanych otrzymują niekiedy zaledwie kilka aplikacji.
Problem potwierdza również Barometr zawodów 2026. Na krajowej liście profesji deficytowych znaleźli się między innymi magazynierzy, spawacze, elektrycy i energetycy, monterzy instalacji budowlanych, operatorzy sprzętu do robót ziemnych oraz kierowcy autobusów i samochodów ciężarowych.
Oznacza to, że część wakatów może pozostawać nieobsadzona przez wiele tygodni nawet wtedy, gdy ogólna liczba osób poszukujących zatrudnienia rośnie. Problemem jest niedopasowanie kwalifikacji kandydatów do wymagań przedsiębiorstw oraz rozmieszczenie pracowników i miejsc pracy.
Wynagrodzenie nie jest jedynym warunkiem
Najważniejszym kryterium wyboru oferty pozostaje pensja, ale coraz większe znaczenie mają również dojazd, godziny pracy, stabilność zatrudnienia i przewidywalny grafik. Kandydaci oczekują przede wszystkim ofert położonych blisko miejsca zamieszkania.
To szczególnie duże wyzwanie dla centrów logistycznych budowanych przy autostradach i trasach szybkiego ruchu. Lokalizacja dogodna dla ciężarówek może być trudna do osiągnięcia dla pracownika bez samochodu. Brak transportu zakładowego lub niekorzystne godziny zmian mogą zatem przesądzić o rezygnacji, nawet jeśli samo wynagrodzenie jest akceptowalne.
Kandydaci często uczestniczą też w kilku procesach jednocześnie. Jeżeli w międzyczasie otrzymają lepiej płatną ofertę, krótszy dojazd albo dogodniejszy grafik, potrafią wycofać się bez poinformowania wcześniejszego pracodawcy.
Czytaj także:
Fala zwolnień grupowych przechodzi przez Polskę. Trzy regiony odczują ją najbardziej
Polska nie ugięła się przed Trumpem. Rząd szykuje podatek cyfrowy
Ponad połowa Polaków remontuje mieszkania na własną rękę. Fachowcy stali się za drodzy

