• Do Sejmu trafiła petycja dotycząca obowiązku informowania kandydatów o wyniku rekrutacji w ciągu 14 dni od rozmowy.
  • W przypadku odrzucenia kandydatury pracodawca miałby podać krótki powód odmowy.
  • Według Randstad 62 proc. kandydatów wskazuje brak informacji zwrotnej po rozmowie jako jedną z największych barier rekrutacyjnych.

Rynek pracy i koniec ciszy po rozmowie kwalifikacyjnej

Propozycja nie jest jeszcze projektem ustawy, ale petycją skierowaną do Sejmu. Według Forsal.pl dokument wpłynął w maju 2026 r., a 13 maja został skierowany do Komisji do Spraw Petycji. Do tej pory nie wyznaczono terminu posiedzenia, na którym komisja miałaby się nim zająć.

Autor petycji chce, aby pracodawcy mieli obowiązek przekazywania kandydatom informacji o zakończeniu procesu rekrutacyjnego. Najważniejszy element propozycji to termin: 14 dni od przeprowadzenia rozmowy kwalifikacyjnej. Drugi istotny punkt dotyczy kandydatów odrzuconych. W ich przypadku sama informacja „nie wybraliśmy pana/pani” nie wystarczyłaby, bo pracodawca musiałby wskazać także krótki powód odmowy.

Dla kandydatów oznaczałoby to większą przewidywalność. Dla firm: konieczność uporządkowania procesów HR, dokumentowania etapów rekrutacji i przygotowania standardu komunikacji z osobami, które nie przechodzą dalej. Największe obciążenie mogłoby dotyczyć pracodawców prowadzących masowe rekrutacje, w których liczba aplikacji i rozmów jest duża.

Ghosting rekrutacyjny stał się realnym problemem kandydatów

Milczenie po rozmowie kwalifikacyjnej ma już własną nazwę: ghosting rekrutacyjny. Forsal.pl opisuje je jako nagłe zerwanie kontaktu z kandydatem przez pracodawcę lub rekrutera, bez przekazania informacji o wyniku rekrutacji albo powodach zakończenia procesu. Dla osoby szukającej pracy oznacza to często wielotygodniowe oczekiwanie i brak wiedzy, czy nadal ma szansę na zatrudnienie.

Skala problemu jest dobrze widoczna w badaniach. Z 61. edycji Monitora Rynku Pracy Randstad wynika, że brak informacji zwrotnej po rozmowie kwalifikacyjnej jest dla 62 proc. kandydatów jedną z największych barier w procesie rekrutacji. Gorzej wypada tylko kwestia finansowa: zbyt niskie proponowane wynagrodzenie wskazuje 72 proc. kandydatów.

Jeszcze mocniej wygląda kwestia uzasadniania decyzji. Randstad podaje, że jedynie 11 proc. odrzuconych kandydatów dostało od rekrutera uzasadnienie bez konieczności dopominania się o nie. Nawet aktywna postawa nie zawsze pomaga: część osób, które same pytają o powody odrzucenia, również nie otrzymuje odpowiedzi.

Rekrutacje trwają dłużej, a kandydaci są ostrożniejsi

Dyskusja o obowiązkowym feedbacku pojawia się w momencie, w którym rynek pracy staje się trudniejszy dla osób szukających zatrudnienia. Randstad wskazuje, że średni czas znalezienia nowej pracy wzrósł do 4,5 miesiąca, co jest najwyższym wynikiem w historii pomiarów firmy. W najtrudniejszej sytuacji są osoby w wieku 50-64 lata, którym znalezienie zatrudnienia zajmuje średnio 8,7 miesiąca.

„Wydłużenie średniego czasu poszukiwania pracy do 4,5 miesiąca to naturalny efekt większej ostrożności na rynku” – ocenia Daria Seklecka, Senior Branch Manager w Randstad Polska. Ekspertka wskazuje, że pracodawcy dokładniej analizują kompetencje kandydatów i często rozbudowują procesy rekrutacyjne.

To ważny kontekst. Jeśli kandydat przez kilka miesięcy szuka pracy, bierze udział w kolejnych rozmowach i nie otrzymuje żadnej informacji zwrotnej, koszt psychologiczny oraz organizacyjny rośnie. Brak odpowiedzi utrudnia planowanie kolejnych kroków, negocjacje z innymi firmami i ocenę własnych błędów rekrutacyjnych.

Co zmiana oznaczałaby dla firm

Dla pracodawców propozycja oznaczałaby większą formalizację procesu rekrutacyjnego. Firmy musiałyby pilnować terminów, ustalić, kto odpowiada za komunikację z kandydatami, oraz przygotować bezpieczne i zgodne z prawem uzasadnienia odmowy. W praktyce najprostsze byłyby krótkie, konkretne komunikaty, np. wskazujące na większe dopasowanie innego kandydata do wymagań stanowiska, brak określonego doświadczenia albo niespełnienie jasno opisanych kryteriów.

Największym wyzwaniem byłoby znalezienie równowagi między transparentnością a ryzykiem prawnym. Podanie powodu odmowy może pomóc kandydatowi, ale źle sformułowana odpowiedź mogłaby stać się źródłem sporu. Dlatego działy HR musiałyby działać ostrożnie: opierać decyzje na obiektywnych kryteriach, unikać sformułowań ocennych i nie ujawniać zbędnych danych.

Zmiana mogłaby jednak poprawić jakość procesów rekrutacyjnych. Kandydaci coraz częściej oceniają pracodawcę nie tylko po pensji i benefitach, ale także po sposobie komunikacji. Milczenie po rozmowie kwalifikacyjnej uderza w markę pracodawcy, zwłaszcza wtedy, gdy kandydat poświęcił czas na kilka etapów rekrutacji, zadania testowe albo spotkania z zespołem.

Czytaj także:

Lider wciąż ma męską twarz? 76 proc. pracowników przyznaje to wprost

Cudzoziemcy wchłaniani przez polski rynek pracy. Ich znaczenie rośnie

Ani euro więcej na broń dla Ukrainy. Słowacja mówi pas