• W skrajnym scenariuszu ograniczenie importu może podnieść ceny kawy w UE nawet o 332 proc.
  • Jeśli producenci dostosują uprawy do nowych norm, raport wskazuje na znacznie mniejszy wzrost, wynoszący około 6 proc.
  • Unia zaostrza limity pozostałości pestycydów, które są zakazane w europejskim rolnictwie.

Dlaczego kawa może podrożeć nawet o 332 proc.

Wspólne Centrum Badawcze Komisji Europejskiej przeanalizowało skutki obniżenia dopuszczalnych poziomów pozostałości szczególnie niebezpiecznych pestycydów do granicy ich wykrywalności. Jak wynika z raportu JRC dotyczącego standardów dla importowanej żywności, badanie objęło 18 substancji czynnych, 235 kategorii produktów oraz 86 państw eksportujących żywność do UE.

Najbardziej alarmujący wariant zakłada, że producenci spoza Unii nie zmienią stosowanych metod uprawy i stracą dostęp do europejskiego rynku. W takim przypadku łączny import produktów rolnych do UE mógłby spaść o 41 proc. Model wskazuje, że ceny kawy wzrosłyby wówczas o 332 proc., cytrusów o 85 proc., a produktów paszowych wytwarzanych z soi o 105 proc.

Oznaczałoby to ponad czterokrotny wzrost ceny kawy względem poziomu bazowego. Autorzy raportu podkreślają jednak, że jest to górna granica możliwych skutków, oparta na założeniu całkowitego braku reakcji producentów i bardzo ograniczonych możliwości zastąpienia dotychczasowych dostaw.

W wariancie pośrednim sytuacja wygląda znacznie łagodniej. Jeżeli część eksporterów zmieni środki ochrony roślin i poniesie związane z tym koszty, unijny import produktów rolnych spadnie o około 8 proc., a ceny kawy wzrosną o 6 proc. W najbardziej optymistycznym scenariuszu, zakładającym niewielkie koszty dostosowania, wzrost cen wszystkich analizowanych produktów nie przekracza 1 proc.

UE obniża dopuszczalne poziomy pestycydów

Unia Europejska chce ograniczyć sytuacje, w których środki ochrony roślin zakazane na jej terytorium są nadal wykorzystywane przez zagranicznych producentów, a następnie wracają na europejski rynek wraz z importowaną żywnością. Nowe wymagania mają dotyczyć zarówno produktów spożywczych, jak i pasz.

W lipcu 2026 roku przyjęto rozporządzenie Komisji Europejskiej 2026/1546, które obniża limity pozostałości benomylu, karbendazymu i tiofanatu metylowego. Substancje te nie są dopuszczone do stosowania w Unii, ale nadal mogą być wykorzystywane w niektórych państwach trzecich. Przepisy przewidują okres przejściowy, aby producenci oraz importerzy mogli dostosować łańcuchy dostaw.

Analiza JRC dotyczy szerszego wariantu, obejmującego kilkanaście szczególnie niebezpiecznych substancji. Nie jest formalną oceną skutków konkretnego rozporządzenia. Autorzy zaznaczają, że przedstawione wyniki wyznaczają przedział potencjalnych konsekwencji, a nie gotową prognozę.

Dlaczego kawa jest szczególnie narażona

Unia Europejska jest silnie uzależniona od dostaw kawy z zagranicy, ponieważ warunki klimatyczne praktycznie uniemożliwiają jej produkcję na dużą skalę na terenie Wspólnoty. Jeżeli część kluczowych producentów nie spełni nowych wymagań, brakujące dostawy trudno będzie zastąpić produkcją europejską.

Problemem może być również walka z chorobami plantacji, między innymi rdzą kawową. Z analizy JRC wynika, że dostępne są środki zgodne z unijnymi wymaganiami, ale ich skuteczność może być mniejsza przy dużym nasileniu choroby. W przypadku zastępowania cyprokonazolu innymi substancjami koszty produkcji mogą wzrosnąć o 20 do 40 proc.

Wyższe wydatki na ochronę upraw, certyfikację i kontrolę pozostałości pestycydów mogą zostać częściowo przeniesione na importerów, palarnie oraz sklepy. Skala podwyżek będzie jednak zależała od tego, ilu producentów zmieni stosowane środki i jak szybko rynek znajdzie alternatywnych dostawców.

Minister rolnictwa uspokaja konsumentów

Do informacji o możliwych podwyżkach odniósł się minister rolnictwa i rozwoju wsi Stefan Krajewski. W Porannej rozmowie RMF FM podkreślił konieczność znalezienia bezpiecznych zamienników wycofywanych preparatów.

„Konsumenci chcą, żeby tych pestycydów było mniej, ale musimy mieć czym je zastąpić”, powiedział Stefan Krajewski, minister rolnictwa. Ocenił jednocześnie, że ceny kawy nie powinny wzrosnąć w sposób tak drastyczny, jak sugeruje skrajny wariant analizy.

Polscy konsumenci już odczuli wcześniejszą falę podwyżek. W 2025 roku kawa mielona zdrożała o 30,1 proc., a rozpuszczalna o 15,7 proc., co wykazała analiza ponad 44 tys. cen detalicznych. Na ceny wpływały wtedy przede wszystkim notowania surowca, problemy z podażą, koszty energii, logistyka oraz kursy walut.

Najważniejsza będzie teraz reakcja państw eksportujących. Jeżeli producenci szybko zmienią środki ochrony roślin i utrzymają dostęp do unijnego rynku, podwyżki mogą być ograniczone. Brak dostosowania mógłby natomiast spowodować gwałtowne ograniczenie podaży, a kawa stałaby się jednym z produktów najmocniej dotkniętych nowymi wymaganiami.

Czytaj także:

Polacy masowo donoszą do skarbówki. 70 proc. skarg ma podłoże prywatne

Tylko co piąty Polak nie boi się bezrobocia. Stabilny etat staje się luksusem

O 1/5 więcej wypadków przy pracy. Ponad 17 tys. poszkodowanych