• Od 19 października Kopenhaga rozpoczyna wprowadzanie osobnych pojemników na zużyte pieluchy. To jedenasta frakcja odpadów.
  • Nowy system ma umożliwić odzyskiwanie od 85 do 94 proc. materiałów z zebranych pieluch.
  • Władze miasta szacują, że segregacja pieluch może ograniczyć emisję CO2 nawet o 4,5 tys. ton rocznie.

Kopenhaga wprowadza jedenasty kosz na śmieci. Kto będzie musiał segregować pieluchy?

Duńska stolica rozszerza system gospodarowania odpadami o kolejną kategorię. Mieszkańcy segregują już m.in. papier, szkło, tworzywa sztuczne i odpady spożywcze. Teraz osobnego zbierania wymagają także zużyte pieluchy.

Jak poinformowała Polska Agencja Prasowa w materiale opublikowanym przez Bankier.pl, pierwsze pojemniki mają pojawiać się przy budynkach wielorodzinnych, w których mieszka co najmniej sześcioro małych dzieci.

Zgodnie z informacjami władz Kopenhagi obowiązkowy system ma obejmować przede wszystkim nieruchomości wytwarzające duże ilości odpadów pieluchowych. Pojemniki trafią również do żłobków, przedszkoli, domów opieki i placówek przeznaczonych dla seniorów. Właściciele domów jednorodzinnych, którzy korzystają z pieluch, będą mogli przystąpić do systemu dobrowolnie.

Wprowadzanie nowych pojemników potrwa kilka miesięcy. Według miejskiego harmonogramu ich dystrybucja obejmie końcówkę 2026 roku i początek 2027 roku, a system ma zostać szerzej wdrożony do wiosny przyszłego roku. Nie oznacza to zatem, że od poniedziałku każdy mieszkaniec Kopenhagi będzie zobowiązany do korzystania z jedenastu osobnych koszy.

50 mln pieluch rocznie. Miasto chce odzyskiwać nawet 94 proc. materiałów

Skala problemu jest znacząca. Według kopenhaskiego urzędu gospodarki odpadami mieszkańcy miasta zużywają około 50 mln pieluch rocznie. Dotychczas trafiały one razem z odpadami zmieszanymi do spalarni.

Samorząd przekonuje, że obecne rozwiązanie prowadzi do utraty surowców, które można ponownie wykorzystać. Nowa technologia ma pozwolić na odzyskanie od 85 do 94 proc. materiałów znajdujących się w zużytych pieluchach.

W tym celu powstaje specjalistyczny zakład przetwarzania odpadów w Hvidovre, na terenie aglomeracji kopenhaskiej. Za budowę i obsługę instalacji odpowiada duńska firma Verdis A/S. Po dostarczeniu do zakładu pieluchy będą poddawane sterylizacji, a następnie rozdzielane na poszczególne frakcje.

Odzyskane tworzywa sztuczne mają być wykorzystywane do produkcji nowych plastikowych wyrobów. Część organiczna posłuży do wytwarzania biogazu i nawozów, natomiast odzyskana woda będzie wykorzystywana w procesach technologicznych i innych zastosowaniach. Miasto zakłada, że po pełnym uruchomieniu systemu w 2029 roku będzie mogło przekazywać do recyklingu około 5 tys. ton pieluch rocznie.

Nawet 4,5 tys. ton CO2 mniej. Władze wskazują korzyści

Najważniejszym argumentem za wprowadzeniem nowej frakcji odpadów są korzyści środowiskowe.

Według szacunków władz Kopenhagi osobna zbiórka i recykling pieluch mogą ograniczyć emisję dwutlenku węgla nawet o 4,5 tys. ton rocznie. Jest to prognoza dotycząca docelowego funkcjonowania systemu, a nie już osiągnięta redukcja.

„Recykling pieluch zamiast ich spalania przynosi duże korzyści dla klimatu” – podkreślała Line Barfod, przedstawicielka władz Kopenhagi odpowiedzialna za sprawy techniczne i środowiskowe, w komunikacie miejskiego samorządu. Wypowiedź przytoczono w tłumaczeniu z języka duńskiego.

Samorząd wskazuje, że projekt ma również pobudzać rozwój nowych technologii recyklingu. Dotychczas odpady pieluchowe były trudne do zagospodarowania ze względu na połączenie tworzyw sztucznych, włókien i zawartości organicznej.

Kopenhaga testowała oddzielną zbiórkę już w 2022 roku. W pilotażu uczestniczyło 11 budynków mieszkalnych oraz cztery placówki opieki nad dziećmi. Według władz wyniki pozwoliły kontynuować przygotowania do wdrożenia systemu w większej skali.

Co można wrzucać do pojemnika na pieluchy?

Nowa frakcja będzie wymagała od mieszkańców przestrzegania określonych zasad segregacji. Zgodnie z instrukcją opublikowaną przez miasto do specjalnych pojemników należy wrzucać przede wszystkim pieluchy dziecięce, pieluchomajtki i inne dopuszczone produkty chłonne przeznaczone do pielęgnacji osób z nietrzymaniem moczu.

Odpady powinny być umieszczane w szczelnie zawiązanych workach. Nie należy mieszać ich z gąbkami, tekstyliami czy chusteczkami zawierającymi tworzywa sztuczne. Dozwolone są natomiast odpowiednie produkty papierowe.

Pojemniki mają być opróżniane raz w tygodniu. Władze miasta zapewniają, że podczas wcześniejszych testów nie odnotowano skarg dotyczących nieprzyjemnego zapachu. Mieszkańcy nie będą również płacić osobnej opłaty za nowy pojemnik. Koszty jego udostępnienia uwzględniono w obowiązującym systemie opłat za gospodarowanie odpadami.

Jedenasty kosz budzi kontrowersje. Nie wszyscy popierają nowe zasady

Rozbudowa systemu segregacji wywołała dyskusję w duńskich mediach i internecie. Część komentujących uważa, że kolejne frakcje nadmiernie komplikują codzienne gospodarowanie odpadami.

Według relacji PAP w internetowej ankiecie duńskiej telewizji TV2, w której uczestniczyło ponad 20 tys. osób, 43 proc. głosujących zdecydowanie sprzeciwiło się nowemu rozwiązaniu. Zdecydowane poparcie zadeklarowało 21 proc., a kolejne 24 proc. uznało, że mogłoby segregować pieluchy, choć byłoby to kłopotliwe.

Wyników internetowego głosowania nie należy jednak traktować jako reprezentatywnego badania opinii mieszkańców Danii. Władze Kopenhagi podkreślają, że docelowo system pozwoli ograniczyć ilość odpadów spalanych i zwiększyć odzysk wartościowych materiałów.

O jego powodzeniu zdecydują teraz praktyczne kwestie: sprawne uruchomienie zakładu recyklingu, jakość segregacji prowadzonej przez mieszkańców oraz rzeczywista ilość zebranych pieluch.

Kopenhaski projekt może stać się przykładem dla innych europejskich miast. Na razie pozostaje jednak przedsięwzięciem w fazie wdrażania, którego zakładane efekty środowiskowe będzie można ocenić dopiero po uruchomieniu systemu na większą skalę.

Czytaj także:

Który sklep jest najtańszy w Polsce? Dyskonty poza czołówką

Samolot Putina nie mógł wylądować w Moskwie. Ukraińskie drony sparaliżowały lotniska

Polska powstrzyma ETS2. „Mamy mniejszość blokującą”