- Ukraina ostrzega, że nawet 35 mln ton produktów rolnych może utknąć w kraju z powodu problemów z eksportem przez Morze Czarne.
- Kijów chce zwiększenia tranzytu przez Unię Europejską oraz 1,1 mld euro pomocy na pokrycie wyższych kosztów transportu.
- Polska i Rumunia sygnalizują, że nie mają możliwości znaczącego zwiększenia przewozu ukraińskiego zboża przez swoje terytoria.
Ukraińskie zboże utknęło. Eksport gwałtownie spadł
Problem nasilił się po kolejnych rosyjskich atakach na ukraińskie porty i statki na Morzu Czarnym. Według danych ukraińskiego resortu rolnictwa od 1 do 21 sierpnia Ukraina wyeksportowała zaledwie 539 tys. ton zboża. W analogicznym okresie poprzedniego roku było to 1,73 mln ton.
Oznacza to spadek o blisko 70 proc. w ujęciu rocznym. Dla jednego z największych producentów rolnych Europy tak duże ograniczenie możliwości wywozu oznacza szybkie zapełnianie magazynów i narastające problemy finansowe gospodarstw.
Ukraińskie władze szacują, że bez odblokowania dodatkowych możliwości eksportowych w kraju może pozostać nawet 35 mln ton produktów rolnych. Minister rolnictwa Ukrainy Taras Wysocki udał się w tej sprawie do Brukseli, gdzie apelował bezpośrednio do przedstawicieli państw członkowskich UE.
„Sytuacja jest bardzo, bardzo krytyczna” – powiedział Wysocki w rozmowie z Politico podczas wizyty w Brukseli.
Ukraina chce 1,1 mld euro i większego tranzytu przez UE
Plan Kijowa zakłada zwiększenie ilości produktów rolnych przewożonych przez terytorium Unii Europejskiej. Ukraina zwróciła się również o 1,1 mld euro, które miałyby pokryć dodatkowe koszty logistyki wynikające z konieczności omijania tradycyjnych tras przez Morze Czarne.
Alternatywne korytarze istnieją już od 2022 roku. Unijne tzw. Solidarity Lanes prowadzą m.in. przez Polskę, Rumunię, państwa bałtyckie i region Adriatyku. Towary są przewożone koleją, drogami oraz szlakami rzecznymi.
Według danych Komisji Europejskiej od maja 2022 roku tymi trasami Ukraina wyeksportowała około 103 mln ton produktów rolnych, w tym około 95 mln ton zbóż, nasion oleistych i produktów powiązanych.
Mimo tej skali transport lądowy nie jest w stanie łatwo zastąpić portów czarnomorskich. Jeszcze w lipcu 2026 roku około 80 proc. ukraińskiego eksportu zbóż i nasion oleistych trafiało na rynki zagraniczne przez Morze Czarne, a około 20 proc. przez korytarze solidarnościowe.
Polska i Rumunia nie chcą zwiększać przepustowości
Problem w tym, że dwa państwa kluczowe dla alternatywnych tras eksportowych nie deklarują możliwości przyjęcia znacznie większych ilości ukraińskich produktów.
Według informacji Politico przytaczanych przez Money.pl polskie Ministerstwo Infrastruktury przekazało, że nie planuje zmian mających na celu zwiększenie tranzytu ukraińskich produktów rolnych przez Polskę. Także Rumunia sygnalizuje ograniczone możliwości dalszego zwiększania przewozów.
Polska od kilku lat znajduje się w szczególnie trudnej sytuacji. Z jednej strony przez jej terytorium może odbywać się tranzyt ukraińskiej żywności do portów i innych państw. Z drugiej strony Warszawa utrzymuje ograniczenia dotyczące sprzedaży części ukraińskich produktów rolnych na krajowym rynku.
W tle pozostają doświadczenia z wcześniejszych lat, kiedy gwałtowny wzrost napływu ukraińskich produktów doprowadził do protestów rolników w Polsce i innych państwach sąsiadujących z Ukrainą.
Unia Europejska sama przyznaje, że alternatywne trasy mają ograniczoną przepustowość. Korytarze solidarnościowe wymagają inwestycji w kolej, przejścia graniczne, porty, magazyny i terminale przeładunkowe, a transport nimi jest droższy niż masowy wywóz drogą morską.
Problem może uderzyć także w przyszłoroczne zbiory
Dla Ukrainy stawką nie jest wyłącznie sprzedaż obecnych zapasów. Rolnicy potrzebują pieniędzy z eksportu, aby sfinansować zakup paliwa, nawozów, nasion i innych środków niezbędnych do rozpoczęcia kolejnego sezonu.
Jeśli miliony ton zbóż pozostaną w magazynach, część producentów może mieć problemy z finansowaniem kolejnych zasiewów. To oznacza, że obecny kryzys logistyczny może przełożyć się także na wielkość przyszłorocznych zbiorów.
Skutki wykraczają poza samą Ukrainę. Kraj pozostaje ważnym dostawcą zbóż na rynki światowe, szczególnie dla odbiorców z Afryki, Bliskiego Wschodu i Azji. Długotrwałe ograniczenie podaży z regionu Morza Czarnego może więc zwiększać zmienność cen żywności na światowych rynkach.
Na razie Kijów próbuje przekonać państwa UE do większego wykorzystania tras lądowych. Odpowiedź Polski i Rumunii pokazuje jednak, że możliwości najważniejszych sąsiadów Ukrainy zbliżają się do granicy, przy której interesy ukraińskich eksporterów zaczynają bezpośrednio zderzać się z przepustowością infrastruktury i obawami lokalnych rolników.
Czytaj także:
Ile trzeba zarabiać, żeby być wśród najbogatszych 20 proc. Polaków? Kwota zaskakuje
Mercosur już działa. Eksport żywności z Argentyny do UE wzrósł o 21 proc.
Ataki na rafinerie miały kosztować Rosję 26 mld dolarów. Putin podał skalę strat


