• Średnia wartość wnioskowanego kredytu mieszkaniowego wzrosła w czerwcu do rekordowych 506,64 tys. zł.
  • O finansowanie nieruchomości ubiegało się 42,83 tys. osób, o 14,5 proc. więcej niż rok wcześniej.
  • BIK przewiduje stopniowe hamowanie dynamiki popytu, między innymi z powodu coraz wyższej bazy porównawczej.

Kredyt mieszkaniowy jeszcze nigdy nie był tak wysoki

Jak wynika z czerwcowych danych Grupy BIK, średnia kwota wnioskowanego kredytu mieszkaniowego wyniosła dokładnie 506,64 tys. zł. Była o 6,2 proc. wyższa niż w czerwcu 2025 roku i o 0,2 proc. wyższa niż miesiąc wcześniej.

Oznacza to ustanowienie kolejnego rekordu. Jeszcze w lutym średnia kwota wynosiła 497,06 tys. zł, a przekroczenie bariery pół miliona złotych było dopiero prognozowane. W marcu przeciętna wartość wniosku wzrosła do 506,42 tys. zł, a w kwietniu obniżyła się do 500,41 tys. zł. Czerwcowy wynik przebił wszystkie wcześniejsze odczyty.

„Ustanowiony został więc rekord na poziomie 506,64 tys. zł” – podkreślił dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk Grupy BIK, komentując najnowsze dane.

Warto pamiętać, że statystyka dotyczy kwoty wskazanej we wniosku, a nie wartości ostatecznie udzielonego finansowania. Nie każdy wniosek zostaje zaakceptowany, a bank może przyznać klientowi mniejszą kwotę, niż początkowo oczekiwał kredytobiorca.

Więcej Polaków ubiega się o finansowanie mieszkania

W czerwcu o kredyt mieszkaniowy wnioskowało 42,83 tys. osób, wobec 37,40 tys. w analogicznym miesiącu poprzedniego roku. Oznacza to wzrost o 14,5 proc. rok do roku. W porównaniu z majem liczba wnioskodawców zmniejszyła się jednak o 5 proc.

W przeliczeniu na jeden dzień roboczy banki oraz spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe przesłały do BIK zapytania dotyczące kredytów mieszkaniowych o łącznej wartości wyższej o 15,8 proc. niż przed rokiem. To wciąż wyraźny wzrost, ale znacznie słabszy niż w pierwszych miesiącach 2026 roku.

W marcu wartość zapytań zwiększyła się aż o 80,5 proc. rok do roku, w kwietniu o 29,8 proc., a w maju o 32,7 proc. Czerwcowe 15,8 proc. pokazuje więc, że rynek nadal pozostaje aktywny, ale tempo jego wzrostu wyraźnie się normalizuje.

BIK zwraca uwagę, że nie wszystkie zapytania oznaczają planowany zakup domu lub mieszkania. Część klientów wnioskuje o kredyt mieszkaniowy w celu refinansowania wcześniej zaciągniętego zobowiązania. Spadek oprocentowania może skłaniać kredytobiorców do przenoszenia długu do innego banku na korzystniejszych warunkach.

Pół miliona kredytu pokazuje skalę kosztów zakupu

Rekordowa kwota finansowania pokazuje, jak dużego kapitału potrzebują dziś osoby kupujące nieruchomość. Przy kredycie wynoszącym 506,64 tys. zł i wkładzie własnym na poziomie 20 proc. wartość nabywanego mieszkania lub domu mogłaby wynosić około 633 tys. zł. Kupujący musiałby w takim przypadku posiadać około 127 tys. zł własnych oszczędności.

Jest to jedynie przykład, ponieważ rzeczywiste proporcje zależą od wkładu własnego, wartości nieruchomości, dochodów klienta i polityki konkretnego banku. Pokazuje jednak, że wyższa zdolność kredytowa nie rozwiązuje wszystkich problemów kupujących. Wraz z rosnącą kwotą zobowiązania zwiększa się wysokość raty, łączny koszt odsetek oraz wymagany kapitał początkowy.

Na wzrost wartości wniosków wpływają między innymi wcześniejsze obniżki stóp procentowych, rosnące wynagrodzenia i poprawa zdolności kredytowej części gospodarstw domowych. BIK wskazywał już w lutym, że te czynniki zwiększają dostępność finansowania i pozwalają klientom ubiegać się o wyższe kwoty.

Jednocześnie dane nie muszą oznaczać gwałtownego wzrostu cen wszystkich mieszkań. Według raportu Narodowego Banku Polskiego dotyczącego pierwszego kwartału 2026 roku ceny na rynkach 16 największych miast pozostawały stosunkowo stabilne, a na rynku utrzymywała się duża oferta niesprzedanych lokali deweloperskich.

BIK zapowiada stopniowe hamowanie popytu

W kolejnych miesiącach dynamika wartości składanych wniosków może nadal spadać. Nie musi to jednak oznaczać załamania akcji kredytowej. Powodem będzie między innymi efekt wysokiej bazy, ponieważ aktualne wyniki będą porównywane z drugą połową 2025 roku, kiedy na rynku kredytów mieszkaniowych było już widoczne ożywienie.

Waldemar Rogowski ocenia, że liczba wnioskodawców może się stopniowo stabilizować. Przy dalszym wzroście średniej kwoty finansowania będzie to prowadzić do wyhamowania rocznej dynamiki BIK Indeksu Popytu na Kredyty Mieszkaniowe.

Dalsza sytuacja będzie zależała przede wszystkim od oprocentowania kredytów, poziomu wynagrodzeń, decyzji Rady Polityki Pieniężnej oraz cen mieszkań. Nawet przy słabnącej dynamice liczby wniosków średnia kwota finansowania może pozostać powyżej pół miliona złotych.

Czytaj także:

Limit zarobków lekarzy. Ekspert: to zaszkodzi szpitalom publicznym

Katastrofa na ukraińskim rynku pracy. Rekordowe 71 proc. firm ma problem

Litwa spodziewa się ataku Rosji. Wilno wzmacnia obronę