- Orlen analizuje, czy dokończyć modernizację rafinerii w Możejkach. Według nieoficjalnych informacji potrzeba jeszcze 600-700 mln dolarów.
- Prezes Ireneusz Fąfara przyznaje, że bez dalszej inwestycji zakład może w przyszłości zakończyć działalność.
- Rafineria zatrudnia ponad 1500 osób i jest jedynym zakładem tego typu w państwach bałtyckich, dlatego sprawa ma także znaczenie strategiczne.
Orlen może zamknąć rafinerię w Możejkach
Problem dotyczy inwestycji Bottom of the Barrel, w skrócie BoB, czyli instalacji pozwalającej na głębszy przerób ciężkich pozostałości po rafinacji ropy i zwiększenie udziału bardziej wartościowych produktów.
Orlen musi zdecydować, czy przeznaczy kolejne pieniądze na dokończenie projektu. Jak poinformował prezes koncernu Ireneusz Fąfara w rozmowie z PAP Biznes, firma analizuje obecnie ekonomiczną zasadność tak dużego dodatkowego wydatku. Według nieoficjalnych informacji do zakończenia projektu potrzeba jeszcze 600-700 mln dolarów.
„Albo przeznaczamy dodatkowe, bardzo wysokie, nakłady na dokończenie inwestycji w BoB, co przedłuży czas życia tej rafinerii o kilkanaście lat, albo rezygnujemy z tej inwestycji i przyjmujemy ryzyko, że będzie to jedna z pierwszych rafinerii w naszym regionie, która zakończy działalność” – powiedział Fąfara.
Nie oznacza to, że decyzja o zamknięciu zakładu już zapadła. Orlen ma w najbliższych tygodniach analizować możliwe scenariusze podczas posiedzeń komitetu inwestycyjnego i wewnętrznych warsztatów.
Ponad 5 mld dolarów zainwestowane w Możejki
Skala dotychczasowych nakładów jest ogromna. Według danych przedstawionych przez prezesa Orlenu grupa przez około 20 lat przeznaczyła na zakup i modernizację rafinerii w Możejkach ponad 5 mld dolarów. Około 2,3 mld dolarów kosztowało samo przejęcie aktywów, a kolejne 2,8 mld dolarów ich modernizacja.
W tym samym czasie Orlen Lietuva miał wypracować łącznie około 1 mld dolarów zysku. Średnioroczny zysk netto zakładu wynosił około 50 mln dolarów. Zdaniem prezesa Orlenu taki wynik jest niewystarczający w zestawieniu ze skalą zaangażowanego kapitału.
„Po wynikach z ostatnich dwudziestu lat widzimy, że ta inwestycja nigdy się nie zwróci” – ocenił Ireneusz Fąfara, prezes Orlenu.
Pierwotnie kontrakt na budowę instalacji BoB podpisany w 2021 roku z Petrofac opiewał na około 641 mln euro. Informację tę Orlen przekazał w raporcie bieżącym.
Koszty później jednak znacząco wzrosły. Według informacji strony litewskiej w 2023 roku wartość inwestycji szacowano już na około 970 mln euro, czyli o 45 proc. więcej. Do momentu rozwiązania umowy z Petrofac ukończone miało być około 80 proc. prac.
Jedyna taka rafineria w państwach bałtyckich
Możejki nie są zwykłym aktywem zagranicznym Orlenu. Rafineria ma zdolność przerobu około 10,2 mln ton ropy rocznie i jest jedyną rafinerią na rynku Litwy, Łotwy i Estonii.
Orlen Lietuva zatrudnia ponad 1500 osób, a według Fąfary od działalności zakładu zależy dodatkowo co najmniej 8 tys. miejsc pracy w firmach współpracujących z rafinerią. Zakład jest także jednym z najważniejszych podatników na Litwie i ma duże znaczenie dla bezpieczeństwa paliwowego całego regionu.
To właśnie ten aspekt komplikuje czysto finansową ocenę inwestycji. Z punktu widzenia rachunku ekonomicznego Orlen musi odpowiedzieć na pytanie, czy kolejne setki milionów dolarów mają szansę przynieść odpowiedni zwrot. Z punktu widzenia bezpieczeństwa energetycznego potencjalne zamknięcie jedynej rafinerii państw bałtyckich miałoby znacznie szersze konsekwencje.
Litwa reaguje. Eksperci mówią o pozycji negocjacyjnej
Zapowiedzi Orlenu wywołały reakcje na Litwie. Minister gospodarki i innowacji Edvinas Grikšas powiedział 4 listopada, że litewskie władze nie otrzymały dotąd informacji o planowanym wycofaniu się polskiej spółki. Podkreślił też, że na razie nie przywiązywałby do deklaracji o możliwym zamknięciu zakładu nadmiernej wagi.
Część litewskich ekspertów uważa, że wypowiedzi władz Orlenu mogą mieć również charakter negocjacyjny. W tle trwają bowiem dyskusje dotyczące ewentualnego dodatkowego opodatkowania wysokich zysków spółek energetycznych.
Ekonomista SEB Tadas Povilauskas ocenił, że komunikat Orlenu można odczytywać jako ostrzeżenie dla litewskich władz i element rozmów o warunkach dalszego funkcjonowania oraz modernizacji zakładu. Litewski rząd wcześniej zadeklarował dla projektu do 54 mln euro pomocy państwa oraz inne formy wsparcia.
Decyzja może przesądzić o przyszłości zakładu
Najważniejsze pytanie dotyczy teraz tego, czy Orlen Lietuva będzie w stanie samodzielnie sfinansować pozostałą część modernizacji. Prezes Orlenu zaznaczył, że grupa zdecyduje się na dalsze nakłady tylko wtedy, gdy litewska spółka będzie mogła udźwignąć ich koszt bez dodatkowego finansowania ze strony całej grupy.
Dokończenie instalacji BoB ma przedłużyć ekonomiczną żywotność rafinerii o kilkanaście lat i poprawić efektywność przerobu surowca. Rezygnacja z projektu nie oznacza natychmiastowego wyłączenia zakładu, ale według zarządu Orlenu znacząco zwiększa takie ryzyko w kolejnych latach.
W praktyce decyzja będzie więc dotyczyć nie tylko dodatkowych 600-700 mln dolarów. Stawką jest przyszłość jedynej rafinerii państw bałtyckich, tysiące miejsc pracy oraz istotny element infrastruktury energetycznej Litwy i całego regionu.
Czytaj także:
Midterms 2026. Demokraci biorą Kongres. Co to oznacza dla rynku?
Polacy szykują się na Black Friday. Nie wierzą w promocje, ale i tak wydadzą ponad 1 tys. zł
Urzędnik może wejść na posesję od 6 do 22. Za odmowę grożą 3 lata więzienia



