Stany Zjednoczone odpowiadają na incydent koło Ormuzu

Według Associated Press, Stany Zjednoczone przeprowadziły naloty na Iran po tym, jak Waszyngton obarczył Teheran odpowiedzialnością za katastrofę amerykańskiego śmigłowca Apache w pobliżu cieśniny Ormuz. Załoga śmigłowca została uratowana, ale incydent stał się punktem zapalnym w i tak napiętej sytuacji wojskowej.

Iran odpowiedział atakami na kraje regionu, w których znajdują się amerykańskie siły. AP wskazuje Bahrajn, Kuwejt i Jordanię. W przypadku Jordanii część rakiet została przechwycona. To kolejna odsłona napięcia po wcześniejszych naruszeniach rozejmu i wymianie uderzeń między Iranem a Izraelem.

Sytuacja jest szczególnie wrażliwa, bo działania militarne nakładają się na rokowania dotyczące zakończenia konfliktu, programu nuklearnego Iranu i zasad żeglugi przez cieśninę Ormuz. W praktyce każde nowe uderzenie zwiększa ryzyko, że strony będą publicznie deklarować gotowość do rozmów, ale realnie zaostrzać warunki negocjacji.

Ropa reaguje nerwowo, ale rynek patrzy na Ormuz

Najbardziej natychmiastowy kanał wpływu konfliktu na gospodarkę prowadzi przez rynek energii. Według depeszy Reutersa cytowanej przez Global Banking & Finance Review, 10 czerwca ceny ropy poruszały się zmiennie. Brent notowany był w okolicach 91,70 dol. za baryłkę, a amerykańska WTI około 88,43 dol. za baryłkę.

Reakcja rynku nie polega więc wyłącznie na prostym skoku cen po każdej informacji o ataku. Inwestorzy próbują ocenić, czy konflikt przełoży się na realne ograniczenie podaży, zakłócenia transportu i wzrost kosztów ubezpieczenia frachtu. Kluczowa pozostaje cieśnina Ormuz, przez którą przechodzi jedna z najważniejszych tras energetycznych świata.

U.S. Energy Information Administration podkreśla, że zakłócenie transportu przez duże energetyczne „wąskie gardło” może prowadzić do opóźnień dostaw, wzrostu kosztów transportu i wyższych cen energii. Z kolei Międzynarodowa Agencja Energetyczna wskazuje, że przez Ormuz przechodzą także ogromne wolumeny LNG, w tym eksport z Kataru i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Według IEA w 2025 r. przez tę cieśninę przeszło ponad 112 mld m sześc. LNG, czyli niemal jedna piąta globalnego handlu skroplonym gazem.

Giełdy pod presją, inwestorzy uciekają od ryzyka

Eskalacja między USA a Iranem uderza również w nastroje na rynkach finansowych. AP podała, że po nowych napięciach globalne rynki akcji były przeważnie niżej, a inwestorzy równocześnie reagowali na wyprzedaż spółek technologicznych i ryzyka geopolityczne. W takich warunkach rośnie zmienność, a kapitał częściej przesuwa się w stronę aktywów uznawanych za bezpieczniejsze.

Dla Stanów Zjednoczonych problem ma także wymiar inflacyjny. Droższa ropa i paliwa mogą utrudnić walkę z presją cenową, zwłaszcza jeżeli konflikt przedłuży się i utrzyma wysokie koszty energii. Dla Rezerwy Federalnej oznaczałoby to trudniejsze otoczenie do decyzji o stopach procentowych: z jednej strony ryzyko spowolnienia gospodarki, z drugiej możliwość ponownego podbicia inflacji przez surowce.

Europa i Azja również są narażone. Azjatyckie gospodarki są szczególnie wrażliwe na bezpieczeństwo dostaw z Zatoki Perskiej, a Europa odczuwa zarówno ceny energii, jak i globalną awersję do ryzyka. Nawet jeśli obecne uderzenia nie doprowadzą do pełnej blokady Ormuzu, sam wzrost premii za ryzyko może podnosić koszty transportu, ubezpieczeń i kontraktów energetycznych.

Presję widać było już przed otwarciem sesji w USA. Kontrakty futures na główne indeksy Wall Street spadały w środę, gdy inwestorzy wyceniali ryzyko dalszej eskalacji na linii Stany Zjednoczone-Iran oraz czekali na nowe dane o inflacji. Według Markets Insider kontrakty na S&P 500 traciły ok. 0,80 proc., a futures na Nasdaq 100 spadały o ok. 1,20 proc. To sygnał, że kapitał ogranicza ekspozycję na bardziej ryzykowne aktywa, szczególnie na spółki technologiczne, które w ostatnich miesiącach najmocniej korzystały z hossy wokół AI.

Rokowania pokojowe: porozumienie nadal możliwe, ale coraz trudniejsze

Rozmowy pokojowe nadal mają szanse na powodzenie, ale najnowsza eskalacja osłabia zaufanie między stronami. Według opracowania House of Commons Library negocjacje USA-Iran obejmują m.in. swobodę żeglugi przez cieśninę Ormuz, program nuklearny i balistyczny Iranu, odbudowę, sankcje oraz długoterminowe porozumienie pokojowe.

To szeroki pakiet, a każdy z elementów jest politycznie trudny. Stany Zjednoczone chcą ograniczenia irańskiego programu nuklearnego i bezpieczeństwa żeglugi. Iran oczekuje łagodzenia sankcji, gwarancji bezpieczeństwa i uznania własnych interesów regionalnych. Dodatkowym problemem jest rola sojuszników i państw pośredniczących, w tym Pakistanu, Omanu oraz krajów Zatoki Perskiej.

Największym ryzykiem dla rozmów jest to, że obie strony mogą uznać pokaz siły za konieczny element negocjacji. Waszyngton chce utrzymać presję na Teheran, a Iran nie może pozwolić sobie na wizerunek państwa, które nie odpowiada na amerykańskie uderzenia. Taka logika często prowadzi do kontrolowanej eskalacji, która łatwo może wymknąć się spod kontroli.

Czytaj także:

Czterodniowy tydzień pracy w Polsce. Rozpoczął się kolejny etap pilotażu

Ceny mieszkań w I kwartale 2026 wyhamowały. Kupujący odzyskali argumenty

Nowa płaca minimalna w 2027 roku. Rząd przedstawił propozycję