- Pełną obsadę lekarską udało się zapewnić jedynie w 58,5 proc. specjalistycznych zespołów ratownictwa medycznego.
- Na 195 karetek typu „S” lekarza miało około 114 zespołów, problem dotyczy więc ponad 40 proc. z nich.
- Ministerstwo Zdrowia chce, aby NFZ nie karał placówek za brak lekarza do końca 2027 r., jeśli karetka będzie miała trzyosobową obsadę ratowników lub pielęgniarek systemu.
Lekarza brakuje w ponad 40 proc. karetek specjalistycznych
Problem nie jest marginalny. Jak wynika z danych Ministerstwa Zdrowia przytoczonych w projekcie zmian dotyczących zasad rozliczania świadczeń z NFZ, w 2026 roku obsada lekarska w specjalistycznych zespołach ratownictwa medycznego była zapewniona na poziomie zaledwie 58,5 proc.
Na początku września funkcjonowało w Polsce 195 specjalistycznych zespołów ratownictwa medycznego. Lekarza miało około 114 z nich. Oznacza to, że w przypadku ponad 80 zespołów wymaganej obsady lekarskiej nie udawało się regularnie zapewnić.
Karetka oznaczona literą „S” jest zespołem specjalistycznym. W modelowym składzie znajdują się trzy osoby uprawnione do wykonywania medycznych czynności ratunkowych, w tym lekarz systemu. Zespół taki przeznaczony jest przede wszystkim do najpoważniejszych zdarzeń, w których stan pacjenta może wymagać zaawansowanych działań medycznych jeszcze przed dotarciem do szpitala.
NFZ ma nie karać za brak lekarza do końca 2027 roku
Ministerstwo Zdrowia proponuje przedłużenie tzw. okresu abolicyjnego do 31 grudnia 2027 roku. W tym czasie Narodowy Fundusz Zdrowia nie nakładałby kar umownych na świadczeniodawców, którzy nie zapewnią lekarza w zespole „S”.
Warunkiem jest jednak zapewnienie trzyosobowej obsady składającej się z osób uprawnionych do wykonywania medycznych czynności ratunkowych. W praktyce chodzi przede wszystkim o ratowników medycznych i pielęgniarki systemu.
Resort tłumaczy, że przedłużenie rozwiązania jest konieczne ze względu na utrzymujące się trudności z pozyskiwaniem lekarzy do pracy w ratownictwie. Rezygnacja z kar ma zapobiec dodatkowym obciążeniom finansowym dysponentów pogotowia i pozwolić zachować liczbę zespołów przewidzianą w wojewódzkich planach Państwowego Ratownictwa Medycznego.
Nie jest to więc rezygnacja z wymogu lekarza jako docelowego rozwiązania, lecz czasowe odstąpienie od finansowego karania placówek, które mimo poszukiwań nie są w stanie skompletować wymaganej obsady.
Resort przyznawał już, że brakuje personelu
Problemy kadrowe ratownictwa były sygnalizowane wcześniej. Podczas prac parlamentarnych nad zmianami w systemie wiceminister zdrowia Marek Kos wskazywał, że część województw nie jest w stanie zapewnić oczekiwanej liczby trzyosobowych zespołów.
„Personelu medycznego nie ma aż tak dużo, szczególnie w niektórych województwach” – mówił wiceminister podczas posiedzenia Senatu.
Wtedy resort wskazywał również, że pełne zwiększenie liczebności wszystkich zespołów wymagałoby pozyskania tysięcy dodatkowych ratowników medycznych, których na rynku pracy zwyczajnie brakuje. Problem dotyczy jednak również lekarzy systemu, zwłaszcza specjalistów gotowych do regularnej pracy w zespołach wyjazdowych.
Ministerstwo podkreśla obecnie, że część czynności wykonywanych w karetce może zostać przejęta przez odpowiednio wykwalifikowanych ratowników medycznych i pielęgniarki systemu. Inaczej wygląda sytuacja w szpitalnych oddziałach ratunkowych, gdzie zastąpienie lekarza innymi pracownikami medycznymi nie jest możliwe w takim samym zakresie.
Karetka „S” bez lekarza nie oznacza karetki bez medyków
Przedłużenie okresu bez kar może budzić obawy pacjentów, ale nie oznacza, że specjalistyczne ambulanse będą wysyłane z niepełną lub przypadkową załogą.
Projekt wymaga minimum trzech osób posiadających odpowiednie uprawnienia do wykonywania medycznych czynności ratunkowych. Jeżeli lekarza nie uda się pozyskać, jego miejsce w obsadzie zespołu mogą w praktyce zajmować ratownicy medyczni lub pielęgniarki systemu.
Zmiana dotyczy przede wszystkim sposobu rozliczania świadczeniodawców z NFZ. Obecnie dysponent pogotowia może znaleźć się w sytuacji, w której nie ma możliwości zatrudnienia lekarza, ale jednocześnie musi utrzymać karetkę gotową do wyjazdu. Kara finansowa za brak specjalisty dodatkowo pogarszałaby sytuację placówki.
Z punktu widzenia pacjenta kluczowe pozostaje jednak pytanie o zakres pomocy, jaką może udzielić zespół bez lekarza. Kompetencje ratowników medycznych były w ostatnich latach rozszerzane, ale w najbardziej skomplikowanych przypadkach obecność lekarza nadal może mieć znaczenie.
Rozwiązanie ma być tylko przejściowe
Ministerstwo Zdrowia deklaruje, że przedłużenie abolicji do końca 2027 roku ma dać czas na przygotowanie docelowego modelu ratownictwa przedszpitalnego. Analizowana ma być m.in. faktyczna dostępność lekarzy oraz zmiany kadrowe zachodzące w specjalistycznych zespołach.
Na tej podstawie resort ma zdecydować, czy konieczna będzie kolejna nowelizacja ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym i jak powinien wyglądać przyszły podział na zespoły podstawowe i specjalistyczne.
Projekt rozporządzenia został skierowany do konsultacji publicznych. Zakłada, że nowe przepisy zaczną obowiązywać dzień po ich ogłoszeniu.
Dane pokazują jednak skalę problemu, który przyszła reforma będzie musiała rozwiązać. Jeśli pełną obsadę lekarską udaje się zapewnić tylko w niespełna sześciu na dziesięć specjalistycznych zespołów, przedłużenie okresu bez kar rozwiązuje przede wszystkim problem finansowy pogotowia. Nie usuwa natomiast podstawowej przyczyny, czyli niedoboru lekarzy gotowych do pracy w karetkach.
Czytaj także:
Midterms 2026. Demokraci biorą Kongres. Co to oznacza dla rynku?
Polacy szykują się na Black Friday. Nie wierzą w promocje, ale i tak wydadzą ponad 1 tys. zł
Urzędnik może wejść na posesję od 6 do 22. Za odmowę grożą 3 lata więzienia



