• Polska popiera członkostwo Ukrainy w Unii Europejskiej, ale nie zgadza się na przyspieszoną ani uproszczoną ścieżkę.
  • Warszawa będzie domagać się ochrony polskiego rolnictwa i transportu, między innymi poprzez okresy przejściowe.
  • Spór o dziedzictwo UPA nie jest formalnie częścią negocjacji, lecz MSZ wskazuje na konieczność przestrzegania wspólnych wartości UE.

Ukraina nie dostanie przyspieszonej ścieżki do Unii

W rozmowie z PAP, opublikowanej przez Bankier.pl, Ignacy Niemczycki podkreślił, że tempo rozmów powinno zależeć od rzeczywistych postępów Ukrainy. Kijów musi dostosować swoje prawo i gospodarkę do zasad obowiązujących wszystkie państwa członkowskie.

Polska sprzeciwia się pomysłom częściowego lub „odwróconego członkostwa”, w ramach którego Ukraina mogłaby wcześniej otrzymać określone prawa polityczne, a dopiero później pełny dostęp do unijnego rynku i funduszy. Warszawa chce zachowania standardowej procedury, nawet jeśli oznaczałoby to wydłużenie procesu.

„Polska podobnie jak Węgry będzie twardo zabiegać o swoje interesy” – zadeklarował przedstawiciel MSZ.

Porównanie do Węgier dotyczy jednak stanowczości w rokowaniach, a nie automatycznej zapowiedzi weta. Niemczycki zaznaczył, że Polska popiera rozszerzenie Unii, ale nie zamierza rezygnować z własnych warunków gospodarczych.

Rolnictwo i transport najtrudniejszymi obszarami

Jednym z najważniejszych punktów spornych będzie rolnictwo. Polscy producenci od dawna zwracają uwagę, że gospodarstwa w Ukrainie funkcjonują przy niższych kosztach i nie zawsze podlegają identycznym wymogom dotyczącym środków ochrony roślin, dobrostanu zwierząt czy ochrony środowiska.

MSZ chce, aby europejskie standardy zostały wprowadzone jeszcze przed akcesją. Polska sygnalizuje również potrzebę zastosowania okresów przejściowych, które ograniczyłyby ryzyko nagłego napływu tańszych produktów na unijny rynek.

Podobny problem dotyczy transportu. Ukraińskie firmy korzystają z niższych kosztów pracy, co zdaniem polskich przewoźników prowadzi do nierównej konkurencji. Warszawa będzie domagać się, aby przedsiębiorstwa z Ukrainy przestrzegały takich samych zasad jak firmy z państw UE.

Negocjacje mają być więc narzędziem stopniowego wyrównywania warunków działalności. Otwarcie danego klastra nie oznacza zgody na natychmiastowe przyjęcie Ukrainy, lecz rozpoczęcie szczegółowych rozmów o zmianach, które Kijów musi wprowadzić.

Wołyń i UPA również pojawią się w rozmowach

Osobnym problemem pozostają polsko-ukraińskie spory historyczne. Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz mówił wcześniej, że Ukraina nie wejdzie do Unii „z Banderą”. Niemczycki zastrzegł, że historia nie stanowi formalnego rozdziału negocjacyjnego, ale państwo kandydujące musi podzielać wartości będące fundamentem Wspólnoty.

Oznacza to, że kwestie dotyczące upamiętniania UPA, ekshumacji ofiar zbrodni wołyńskiej i polityki historycznej mogą pojawiać się w dialogu politycznym z Kijowem. MSZ jednocześnie przestrzega przed eskalacją napięcia, ponieważ konflikt między Polską a Ukrainą działałby przede wszystkim na korzyść Rosji.

Ukraina rozpoczęła negocjacje, ale droga będzie długa

Ukraina uzyskała status państwa kandydującego w czerwcu 2022 roku. Negocjacje podzielono na sześć klastrów obejmujących łącznie 33 rozdziały. Jak poinformowała Rada Unii Europejskiej, 14 lipca 2026 roku otwarto klaster dotyczący stosunków zewnętrznych, polityki bezpieczeństwa i obrony.

Kijów chciałby szybkiego otwarcia wszystkich sześciu klastrów, ale wymaga to jednomyślnej zgody państw członkowskich. Część stolic nie chce tak szybkiego tempa. Szczególnie trudne mogą okazać się rozmowy o rolnictwie, spójności, klimacie i dostępie do wspólnego rynku.

Prezydent Wołodymyr Zełenski wskazywał 2028 rok jako możliwy termin akcesji. Polski MSZ nie chce jednak przywiązywać się do konkretnej daty. Przykład Polski pokazuje, że cały proces może trwać kilkanaście lat. O wyniku zdecydują nie polityczne deklaracje, lecz spełnienie warunków oraz porozumienie ze wszystkimi członkami UE.

Czytaj także:

Górale znaleźli sposób na nocną prohibicję. Alkohol przywożą taksówką spoza miasta

Paradoks umowy z Mercosur. Polski import spadł, a eksport wzrósł

Akcje Żabki runęły po ostrzeżeniu Citi. Bank wycenił je o ponad 20 proc. niżej