- Senat zaproponował poprawki do nowelizacji ustawy deweloperskiej dotyczącej publikacji danych o cenach mieszkań.
- Deweloperzy mają udostępniać informacje o cenach i metrażu na portalu dane.gov.pl w jednolitym formacie.
- Brak wykonania obowiązku może być uznany za praktykę naruszającą zbiorowe interesy konsumentów i skutkować karą do 10 proc. rocznego obrotu.
Deweloperzy mają publikować dane w jednolitym formacie
Senat 8 lipca 2026 r. zaproponował poprawki do nowelizacji ustawy o ochronie praw nabywcy lokalu mieszkalnego lub domu jednorodzinnego oraz Deweloperskim Funduszu Gwarancyjnym. Jak podała PAP, za przyjęciem ustawy wraz z poprawkami głosowało 62 senatorów, 30 wstrzymało się od głosu, a nikt nie był przeciw. Teraz ustawa ponownie trafi do Sejmu.
Zmiana dotyczy sposobu, w jaki deweloperzy mają przekazywać informacje o sprzedawanych lokalach i domach. Chodzi m.in. o ceny, metraż oraz dane publikowane na portalu dane.gov.pl, prowadzonym przez administrację publiczną. Celem jest przejście od rozproszonych, różnie prezentowanych informacji do jednego standardu, który będzie możliwy do automatycznego odczytu i porównania.
Przepisy o jawności cen już wcześniej nakładały na deweloperów obowiązek publikowania informacji na własnych stronach internetowych. Ustawa z 2025 r. przewidziała m.in. konieczność podawania cen, ich zmian oraz wszystkich składników ostatecznej ceny sprzedaży. Wynika to z ustawy z 21 maja 2025 r., która dodała do ustawy deweloperskiej przepisy o ujawnianiu cen.
Dlaczego potrzebna jest kolejna zmiana
Problem polega na tym, że dane publikowane przez firmy nie zawsze mają jednolity format. Ministerstwo Cyfryzacji opracowało ustrukturyzowany format danych przeznaczony do odczytu maszynowego, ale jego stosowanie było rekomendowane, a nie bezwzględnie obowiązkowe. Część firm mogła więc publikować dane w sposób, który formalnie spełniał wymogi jawności, ale utrudniał automatyczne porównywanie ofert.
Nowelizacja ma to uszczelnić. Jak wskazano w relacji Bankier.pl, ustrukturyzowany format danych ma zostać udostępniony przez ministra cyfryzacji w rozporządzeniu. Oznacza to, że sposób raportowania nie będzie już wyłącznie techniczną rekomendacją, ale elementem obowiązku prawnego.
Projektodawcy argumentują, że jednolity standard ma ułatwić konsumentom porównywanie cen domów i mieszkań. W praktyce może też pomóc w tworzeniu porównywarek, analiz rynkowych i narzędzi pokazujących realne różnice między ofertami. To ważne szczególnie na rynku pierwotnym, gdzie cena końcowa bywa rozbita na kilka elementów, np. lokal, miejsce postojowe, komórkę lokatorską albo dodatkowe świadczenia.
Kara do 10 proc. obrotu za brak dostosowania
Najmocniejszym elementem nowych przepisów jest sankcja. Niezastosowanie wymaganego rozwiązania ma być traktowane jako praktyka naruszająca zbiorowe interesy konsumentów. To otwiera drogę do nałożenia kary finansowej do 10 proc. rocznego obrotu przedsiębiorcy.
Taki poziom sankcji jest bardzo dotkliwy, zwłaszcza dla większych firm działających w kilku miastach. Kara liczona od obrotu, a nie od jednostkowej transakcji, może mieć realne znaczenie finansowe. Dla mniejszych deweloperów problemem może być natomiast koszt dostosowania systemów sprzedażowych, stron internetowych i narzędzi raportowania do wymaganego standardu.
Z punktu widzenia rynku ważne jest, że obowiązek nie dotyczy wyłącznie samego faktu opublikowania ceny. Kluczowe ma być to, aby dane były dostępne w jednolitym i maszynowo czytelnym formacie. To przesuwa ciężar regulacji z prostego komunikatu „cena jest widoczna” na pytanie, czy dane nadają się do porównania i automatycznej analizy.
Kupujący dostaną mocniejsze narzędzie do porównywania ofert
Dla kupujących mieszkania zmiana może być korzystna, jeśli zostanie skutecznie wdrożona. Jednolity format danych powinien ograniczyć sytuacje, w których porównanie ofert wymaga ręcznego przeglądania wielu stron, pobierania plików PDF albo kontaktu ze sprzedawcą tylko po to, aby poznać pełny koszt zakupu.
Większa jawność cen może też zmniejszyć asymetrię informacji między deweloperem a klientem. Kupujący będzie mógł łatwiej sprawdzić, jak zmieniała się cena lokalu, ile kosztują podobne mieszkania w tej samej inwestycji i czy deklarowana promocja rzeczywiście jest obniżką. W dłuższym terminie dane mogą być także przydatne dla analityków, banków, doradców kredytowych i portali porównujących rynek mieszkaniowy.
Nie oznacza to jednak automatycznego spadku cen. Jawność informacji nie zmienia kosztów gruntów, finansowania, materiałów, wykonawstwa ani marż. Może natomiast zwiększyć presję konkurencyjną, bo firmy będą porównywane w bardziej przejrzysty sposób. Deweloperzy, którzy dotąd mocno opierali sprzedaż na indywidualnym kontakcie i niepełnej prezentacji cen, będą musieli dostosować komunikację.
Czytaj także:
Polska armia w powijakach. Tylko dwie dywizje gotowe do walki z Rosją
Nieruchomości drożeją, ale sprzedaż wciąż rośnie. Hossa trwa w najlepsze
Przybyło 100 tys. bezrobotnych. Bezrobocie w Polsce rośnie rok do roku
