• Rządowa aplikacja „Gdzie się ukryć” wskazuje ponad 83 tys. miejsc doraźnego schronienia dla blisko 24 mln osób.
  • Miejsca doraźnego schronienia nie są schronami. To m.in. garaże podziemne, tunele, piwnice i przejścia podziemne.
  • Ostatnia pełna inwentaryzacja PSP wykazała 1903 schrony i 8719 ukryć. Państwo przeznacza dziesiątki miliardów złotych na rozbudowę systemu ochrony ludności.

83 tys. miejsc schronienia w Polsce. To nie są schrony

Według oficjalnych danych systemu „Gdzie się ukryć” w bazie znajduje się ponad 83 tys. miejsc doraźnego schronienia, których łączną pojemność oszacowano na blisko 24 mln osób. Państwo udostępnia ich lokalizacje w aplikacji pozwalającej znaleźć najbliższy punkt i wyznaczyć do niego trasę.

Jeszcze 2 marca 2026 roku Komenda Główna Państwowej Straży Pożarnej wykazywała w systemie 81 823 punkty o pojemności 23,34 mln osób. Dane przytoczono w interpelacji sejmowej dotyczącej dostępności miejsc schronienia. W kolejnych miesiącach baza przekroczyła 83 tys. lokalizacji.

Problem w tym, że używane potocznie określenie „schronienie” nie oznacza automatycznie schronu. Sam rząd wyraźnie zaznacza, że aplikacja prezentuje przede wszystkim miejsca doraźnego schronienia, a nie obiekty zapewniające najwyższy poziom ochrony.

Schron, ukrycie i garaż to nie to samo

Różnice wynikają z konstrukcji poszczególnych obiektów. Jak wyjaśnia rządowy serwis poświęcony ochronie ludności, schron jest zamkniętym i hermetycznym obiektem wyposażonym m.in. w urządzenia filtrowentylacyjne lub pochłaniacze regeneracyjne. Ma chronić także przed skażeniami chemicznymi, biologicznymi i promieniowaniem.

Niższy poziom ochrony zapewnia ukrycie. Jest to budowla niehermetyczna, której zadaniem jest przede wszystkim zabezpieczenie ludzi przed falą uderzeniową i odłamkami.

Jeszcze inną kategorią jest miejsce doraźnego schronienia. Może nim zostać piwnica, garaż podziemny, tunel czy przejście podziemne. Takie obiekty mają zapewnić podstawową i tymczasową ochronę, zanim zagrożone osoby zostaną ewakuowane w bezpieczniejsze miejsce.

Dlatego informacja o ponad 83 tys. punktów nie oznacza, że Polska dysponuje dziesiątkami tysięcy pełnowartościowych schronów.

Prawdziwych schronów było mniej niż 2 tys.

Skalę różnicy pokazała wcześniejsza pełna inwentaryzacja przeprowadzona przez Państwową Straż Pożarną. Jak wynika z informacji MSWiA przytoczonych przez Rzecznika Praw Obywatelskich, zweryfikowano wówczas 234 735 obiektów. Z tej liczby 1903 były schronami, a 8719 ukryciami. Pozostałe zakwalifikowano przede wszystkim jako obiekty możliwe do wykorzystania jako doraźne miejsca ochrony.

Dane te wymagają jednak ważnego zastrzeżenia. Inwentaryzacja była prowadzona na zasadzie dobrowolności, dlatego część istniejących schronów mogła nie zostać w niej uwzględniona. RPO wskazywał, że faktyczna liczba mogła być większa.

Późniejsze informacje również pokazują problem z jednolitym rejestrem. W odpowiedzi MSWiA z sierpnia 2025 roku, przygotowanej na podstawie danych wojewodów, wykazano łącznie inną liczbę obiektów niż we wcześniejszej inwentaryzacji PSP. Dane z różnych okresów i baz nie są więc bezpośrednio porównywalne.

Miliardy złotych mają odbudować system schronów

Państwo zaczęło przeznaczać na ochronę ludności znacznie większe środki. Program Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej na lata 2025-2026 przewiduje wydatki w wysokości 16,7 mld zł w 2025 roku i 17,2 mld zł w 2026 roku. Łącznie to niemal 34 mld zł.

Pieniądze mają finansować nie tylko schrony, ale cały system ochrony ludności, m.in. infrastrukturę, systemy ostrzegania, łączność, sprzęt ratowniczy, zapasy i szkolenia.

Skala inwestycji ma jeszcze wzrosnąć. Projekt programu na lata 2027-2031 przewiduje co najmniej 105 mld zł. MSWiA zapowiada wprost budowę nowych i adaptację istniejących schronów, ukryć i innych obiektów zbiorowej ochrony.

Pierwsze projekty są już przygotowywane. Tylko w województwie mazowieckim według stanu na 31 maja 2026 roku pozytywnie zaopiniowano 702 wnioski inwestycyjne o wartości ponad 276 mln zł. Wśród nich znalazły się m.in. dokumentacje dla 21 schronów i sześć projektów w formule „zaprojektuj i wybuduj schron”. Dane przedstawił w Sejmie wiceminister spraw wewnętrznych Wiesław Leśniakiewicz.

Polska dopiero odbudowuje system ochrony ludności

Obecne 83 tys. punktów w aplikacji należy więc interpretować przede wszystkim jako mapę miejsc, w których można szukać podstawowej ochrony w sytuacji nagłego zagrożenia. Nie jest to mapa 83 tys. profesjonalnych schronów.

Różnicę dobrze pokazują oficjalne definicje. Pełnowartościowy schron musi spełniać znacznie bardziej rygorystyczne wymagania niż podziemny garaż lub piwnica wskazana jako miejsce doraźnego schronienia.

Państwo próbuje teraz tę lukę stopniowo zmniejszać. Były minister spraw wewnętrznych Tomasz Siemoniak wskazywał podczas Kongresu Obrony Cywilnej na rozwiązania stosowane w Szwecji. „Schron w normalnych warunkach jest po prostu parkingiem podziemnym” – mówił, opisując sposób łączenia codziennego wykorzystania obiektu z jego funkcją ochronną.

Najbliższe lata mają przynieść nowe schrony, modernizację istniejących obiektów oraz dostosowywanie infrastruktury cywilnej do pełnienia funkcji ochronnych. Na razie jednak liczby pokazują wyraźnie: dziesiątki tysięcy punktów dostępnych w aplikacji nie oznaczają dziesiątek tysięcy schronów.

Czytaj także:

Biedronka i Lidl walczą o pracowników. Nawet 650 zł różnicy na start

Skarbówka prześwietla konta Polaków. Podatek sięga nawet 75 proc.

Żołnierze sami kupią sobie sprzęt. MON uruchomi zieloną listę