- Polscy lekarze współtworzyli wytyczne leczenia hipotermii opublikowane w prestiżowym „Nature Reviews Disease Primers”.
- Jednym z najbardziej niezwykłych przypadków było uratowanie dwuletniego dziecka, którego temperatura ciała spadła do 12,7°C.
- W Polsce przeszkolono już blisko 50 tys. osób online, ale naukowcy wskazują, że nadal brakuje krajowego rejestru pacjentów z głęboką hipotermią.
Leczenie hipotermii według polskich procedur trafiło do „Nature”
Prace nad uporządkowaniem zasad postępowania z osobami w stanie głębokiego wychłodzenia rozpoczęły się w Polsce w 2013 r. Zespół, w którym kluczową rolę odgrywali Tomasz Darocha i Sylweriusz Kosiński, zauważył, że brakuje jednolitego systemu kierowania pacjentów i jasnych procedur dotyczących najcięższych przypadków.
Lekarze opracowali schematy postępowania, rozpoczęli szkolenia ratowników, lekarzy, zespołów ratownictwa medycznego oraz służb górskich. Jak podaje Nauka w Polsce w materiale o polskich standardach leczenia hipotermii, z kursów internetowych skorzystało już blisko 50 tys. osób, a kolejny około tysiąc ratowników i lekarzy przeszedł szkolenia stacjonarne.
Efektem wieloletnich prac jest także publikacja dotycząca hipotermii w „Nature Reviews Disease Primers”, jednym z najbardziej prestiżowych czasopism przeglądowych z zakresu medycyny. Autorzy przedstawili w niej epidemiologię hipotermii, mechanizmy jej rozwoju, diagnostykę oraz zasady leczenia.
Hipotermia oznacza niezamierzony spadek temperatury centralnej ciała poniżej 35°C. Przy dalszym wychłodzeniu spowalnia metabolizm, pogarsza się świadomość, a serce staje się coraz bardziej podatne na zaburzenia rytmu i zatrzymanie krążenia, co opisują autorzy opracowania opublikowanego w „Nature Reviews Disease Primers”.
Dziecko miało 12,7°C. Zastosowano wcześniej opracowany schemat
Najgłośniejszym przykładem działania systemu był przypadek dwuletniego chłopca znalezionego zimą na zewnątrz w samej piżamie. Temperatura jego ciała spadła do 12,7°C.
Według relacji Sylweriusza Kosińskiego, przytoczonej przez Naukę w Polsce, procedury postępowania z dzieckiem w głębokiej hipotermii zostały przygotowane krótko wcześniej. Gdy doszło do zdarzenia, dyspozytor medyczny znał już schemat działania i uruchomił odpowiedni łańcuch postępowania.
Chłopiec trafił do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie. Do ogrzewania organizmu zastosowano ECMO, czyli pozaustrojowe natlenianie i ogrzewanie krwi. Leczenie trwało kilka miesięcy i zakończyło się przeżyciem dziecka.
Jak podaje PAP w materiale opublikowanym przez Naukę w Polsce, 12,7°C pozostaje najniższą odnotowaną temperaturą ciała, przy której udało się uratować pacjenta.
Hipotermia nie dotyczy tylko ludzi zagubionych w górach
Jednym z ważnych wniosków polskich lekarzy jest to, że głęboka hipotermia nie musi być problemem typowo górskim.
Prof. Kosiński zwraca uwagę, że w Polsce wiele przypadków może dotyczyć osób starszych, chorych i ubogich, które wychładzają się we własnych mieszkaniach. Podobne zjawisko dobrze opisano w Japonii, gdzie około 70 proc. przypadków hipotermii ma charakter miejski.
Problemem pozostaje także diagnostyka. Standardowe termometry wykorzystywane przez zespoły ratownictwa często nie mierzą temperatury poniżej 28°C. Według ekspertów cytowanych przez PAP tylko około jedna na 30 karetek w Polsce jest wyposażona w sprzęt umożliwiający dokładny pomiar temperatury centralnej u osoby w ciężkiej hipotermii.
To może oznaczać, że część ciężkich przypadków nie jest od razu właściwie rozpoznawana.
„Jeśli ten łańcuch przeżycia nie działa dobrze, kończy się to śmiercią, której można było uniknąć” – podkreśla prof. Tomasz Darocha ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, cytowany przez Naukę w Polsce.
Polacy chcą stworzyć krajowy rejestr hipotermii
Mimo międzynarodowego uznania polscy badacze wskazują na poważną lukę. W kraju nadal nie istnieje centralny rejestr pacjentów leczonych z powodu głębokiej hipotermii.
Naukowcy chcieliby zebrać historie leczenia z polskich szpitali z ostatnich 13 lat i na tej podstawie sprawdzić, które elementy systemu działają dobrze, a gdzie nadal pojawiają się problemy. Pozwoliłoby to również lepiej ocenić skalę hipotermii miejskiej i porównywać skuteczność poszczególnych metod leczenia.
Dostęp do danych utrudniają jednak kwestie prawne i organizacyjne. Ministerstwo Zdrowia potwierdziło PAP, że obecnie nie funkcjonuje krajowy rejestr hipotermii. Jak opisuje Nauka w Polsce, szpitale dysponują dokumentacją pacjentów, ale naukowcy musieliby zwracać się o zanonimizowane dane osobno do setek placówek.
Autorzy publikacji w „Nature Reviews Disease Primers” podkreślają, że odpowiednio zorganizowany system ratowania osób w hipotermii ma kluczowe znaczenie dla przeżywalności. Szczególnie istotne są szybkie rozpoznanie, wybór właściwego szpitala oraz możliwość zastosowania pozaustrojowego ogrzewania krwi u najciężej wychłodzonych pacjentów.
Polskie doświadczenia pokazują, że nawet skrajne wychłodzenie nie musi oznaczać braku szans na przeżycie. Kolejnym krokiem ma być zebranie danych pozwalających jeszcze dokładniej ocenić skuteczność systemu i dalej udoskonalać procedury.
Czytaj także:
Agent AI włamał się do rządowego portalu. Pierwszy taki przypadek na świecie
Spowolnienie już za kilka miesięcy? „To KPO rozpędza polską gospodarkę”
Liczba nielegalnych imigrantów wzrosła o 40 proc. w rok. „Wkraczamy w pełnoskalowy kryzys”



