- Niemieckie organizacje ekologiczne zawiązały sojusz przeciwko wydobyciu ropy i gazu w pobliżu Świnoujścia.
- Petycję podpisało 88 tys. osób. We wrześniu dokument ma trafić do instytucji Unii Europejskiej.
- Zasoby złoża Wolin East oszacowano na równowartość 200 mln baryłek ropy. Wydobycie nie zostało jednak jeszcze zatwierdzone.
Sprawa dotyczy złoża Wolin East, odkrytego w 2025 roku przez Central European Petroleum. Według spółki może to być największe konwencjonalne złoże ropy i towarzyszącego jej gazu odkryte dotąd w Polsce. Do rozpoczęcia eksploatacji pozostaje jednak daleka droga.
88 tys. podpisów przeciwko ropie na Bałtyku
Nowy sojusz niemieckich organizacji ogłosił wspólne działania 30 lipca. Jego celem jest nie tylko zatrzymanie projektu w pobliżu Świnoujścia, ale również wprowadzenie szerszego zakazu wydobywania ropy i gazu na Morzu Bałtyckim.
Petycję poparło 88 tys. osób z całej Europy, szczególnie z państw położonych nad Bałtykiem. We wrześniu ma ona zostać przekazana w Brukseli. Autorzy występują również do Komisji Petycji Parlamentu Europejskiego i Komisji Helsińskiej zajmującej się ochroną środowiska Morza Bałtyckiego.
Organizacje podkreślają, że nie wykluczają kroków prawnych. „Morze Bałtyckie nie może stać się parkiem surowcowym dla przemysłu paliw kopalnych” – przekonuje Sascha Müller-Kraenner z Deutsche Umwelthilfe, cytowany w komunikacie BUND.
Nie jest to na razie formalne żądanie niemieckiego rządu. Za próbą zatrzymania projektu stoją organizacje pozarządowe, które domagają się jednak poparcia władz federalnych, rządu Meklemburgii-Pomorza Przedniego oraz Unii Europejskiej.
Polska odkryła największe złoże w swojej historii
Odwiert Wolin East 1 wykonano na polskich wodach Bałtyku, około sześciu kilometrów od Świnoujścia. Platforma pracowała na wodzie o głębokości 9,5 metra, a sam odwiert sięgnął 2715 metrów pod powierzchnię morza. Badania potwierdziły obecność 62-metrowej kolumny węglowodorów.
Według oficjalnych szacunków Central European Petroleum zasoby możliwe do wydobycia ze złoża Wolin East odpowiadają około 200 mln baryłek ekwiwalentu ropy. W przeliczeniu obejmują między innymi około 22 mln ton ropy i kondensatu oraz 5 mld metrów sześciennych gazu.
Potencjał całego obszaru koncesyjnego może być jeszcze większy. Spółka szacuje go na ponad 400 mln baryłek ekwiwalentu ropy, czyli przeszło 33 mln ton ropy i 27 mld metrów sześciennych gazu.
Są to jednak szacunki firmy oparte na wynikach odwiertu, a nie ostatecznie zatwierdzona wielkość udokumentowanych zasobów. Konieczne są dalsze badania, przygotowanie dokumentacji geologicznej oraz przejście procedur administracyjnych i środowiskowych.
Ekolodzy ostrzegają przed wyciekiem i hałasem
Niemiecka strona sporu wskazuje przede wszystkim na bliskość chronionych obszarów morskich. Według BUND około 200 metrów od dotychczasowego miejsca wiercenia zaczynają się europejskie obszary ochrony przyrody.
W rejonie tym występują między innymi morświny, foki, śledzie i liczne gatunki ptaków morskich. Organizacje obawiają się hałasu podwodnego, zanieczyszczenia wody, stosowania chemikaliów oraz ryzyka awarii i wycieku ropy.
Bałtyk jest morzem stosunkowo płytkim i ma ograniczoną wymianę wód z Morzem Północnym. Zdaniem ekologów oznacza to, że skutki nawet niewielkiej awarii mogłyby utrzymywać się znacznie dłużej niż na otwartym oceanie.
Przeciwnicy inwestycji zwracają również uwagę na turystykę. Wyspa Uznam po obu stronach granicy należy do najważniejszych regionów wypoczynkowych Polski i Niemiec. Ewentualny wyciek mógłby uderzyć w plaże, hotele, gastronomię oraz lokalny rynek pracy.
Wydobycie ropy nie zostało jeszcze zatwierdzone
Central European Petroleum posiada koncesję dotyczącą poszukiwania i rozpoznawania węglowodorów, ale samo odkrycie złoża nie oznacza automatycznej zgody na komercyjne wydobycie. Projekt musi przejść ocenę oddziaływania na środowisko i uzyskać wymagane decyzje.
Położenie inwestycji w pobliżu granicy może oznaczać konieczność przeprowadzenia konsultacji transgranicznych. Niemieckie organizacje twierdzą również, że zasięg złoża może obejmować obszar znajdujący się pod niemieckimi wodami. CEP podkreśla natomiast, że odwiert i odkryte zasoby znajdują się w polskiej wyłącznej strefie ekonomicznej.
Sprzeciw ekologów może więc opóźnić inwestycję, zwiększyć jej koszty i doprowadzić do sporów przed instytucjami unijnymi. Sama petycja nie wystarczy jednak do automatycznego odebrania polskiej koncesji.
Stawką jest bezpieczeństwo energetyczne Polski
Uruchomienie wydobycia zwiększyłoby krajową produkcję ropy i gazu oraz ograniczyło część importu. Projekt mógłby również przynieść wpływy podatkowe, opłaty eksploatacyjne i nowe zamówienia dla firm obsługujących sektor morski.
Nie oznaczałby jednak pełnej niezależności surowcowej. Polska zużywa znacznie więcej ropy, niż mogłoby dostarczać jedno złoże, a przygotowanie produkcji może potrwać wiele lat.
Wokół ropy na Bałtyku zderzają się zatem trzy interesy: bezpieczeństwo energetyczne Polski, ochrona wrażliwego ekosystemu i gospodarcze znaczenie turystyki. Niemieckie organizacje rozpoczęły walkę o zablokowanie inwestycji, ale o jej przyszłości zdecydują wyniki badań, procedury środowiskowe i rozstrzygnięcia administracyjne.
Czytaj także:
Tyle naprawdę zarabiają Polacy. Mediana wynagrodzeń wzrosła
Rachunek od państwa to już 53 tys. rocznie na osobę. Wydatki publiczne wzrosły o 11 proc.
AI pozwoli w 10 lat nadrobić 100 lat rozwoju. Bank Światowy przewiduje gwałtowne przyspieszenie



