- Ministerstwo Zdrowia chce, aby przepisy ograniczające wynagrodzenia medyków weszły w życie dopiero po 12 miesiącach.
- Projekt przewiduje maksymalną stawkę około 240 zł brutto za godzinę i miesięczny limit powiązany z 16-krotnością płacy minimalnej.
- Ograniczenie wynagrodzeń lekarzy w publicznej ochronie zdrowia popiera 77,4 proc. badanych Polaków.
Limity zarobków lekarzy odsunięte w czasie
Zmiana planów została potwierdzona przez minister zdrowia Jolantę Sobierańską-Grendę. Resort przeprowadził konsultacje m.in. z dyrektorami szpitali, samorządami oraz przedstawicielami środowiska medycznego.
„Wsłuchaliśmy się w głosy środowiska i zaproponujemy wejście w życie tej ustawy po 12 miesiącach” – powiedziała minister zdrowia w TVP Info.
To istotna zmiana względem wcześniejszych zapowiedzi. Premier Donald Tusk mówił w lipcu, że projekt może trafić do Sejmu już na początku września. Ostatecznie konsultacje i uwagi zgłaszane przez zainteresowane strony spowodowały wydłużenie prac i decyzję o dłuższym okresie dostosowawczym dla szpitali.
Ministerstwo wskazuje, że wiele pytań dotyczyło praktycznych szczegółów reformy, m.in. obowiązku pracy w podstawowej placówce, zasad dotyczących ambulatoryjnej opieki specjalistycznej oraz sytuacji, w których ze względu na braki kadrowe konieczne byłoby odstępstwo od ogólnych limitów.
Maksymalnie około 240 zł za godzinę
Projekt przygotowany przez Ministerstwo Zdrowia zakłada istotne ograniczenie sposobu wynagradzania medyków za świadczenia finansowane ze środków publicznych.
Zgodnie z założeniami opublikowanymi przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów maksymalna stawka godzinowa w przypadku umów cywilnoprawnych ma odpowiadać 1/20 minimalnego wynagrodzenia za pracę. Przy płacy minimalnej wynoszącej w 2026 roku 4806 zł oznacza to około 240 zł brutto za godzinę.
Przewidziany jest również limit miesięczny. Wynagrodzenie za świadczenia finansowane przez NFZ nie mogłoby przekroczyć 16-krotności minimalnego wynagrodzenia. Przy obecnej płacy minimalnej daje to maksymalnie 76 896 zł brutto miesięcznie.
Projekt odnosi ten poziom do maksymalnego wymiaru pracy odpowiadającego dwóm pełnym etatom, czyli około 320 godzinom miesięcznie.
Nowe regulacje mają także zakazać uzależniania pensji medyka od procentowej wartości kontraktu placówki z NFZ. Rząd argumentuje, że taki system może powodować automatyczny wzrost wynagrodzeń wraz ze zwiększaniem wyceny świadczeń.
Rząd chce ograniczyć płacowe „kominy”
Projekt powstał po serii publikacji dotyczących bardzo wysokich kontraktów zawieranych przez publiczne szpitale z lekarzami. W debacie pojawiały się roczne wynagrodzenia przekraczające milion złotych, a analizy kolejnych placówek pokazały, że nie były to pojedyncze przypadki.
Business Insider, analizując dane z największych polskich szpitali, wskazywał m.in. na lekarza, którego roczne wynagrodzenie sięgnęło 2,3 mln zł. Z kolei analiza oświadczeń majątkowych lekarzy będących samorządowcami wykazała przypadek dochodu sięgającego 4,9 mln zł rocznie.
Ministerstwo w oficjalnych założeniach projektu wskazuje trzy podstawowe cele reformy: ograniczenie presji płacowej w publicznej ochronie zdrowia, zahamowanie wzrostu deficytu NFZ oraz zwiększenie liczby świadczeń, które można finansować ze środków Funduszu.
Przeciwko sztywnym ograniczeniom występuje część środowiska medycznego. Jednym z najczęściej wskazywanych zagrożeń jest możliwość przechodzenia wysoko wykwalifikowanych specjalistów do prywatnych placówek albo ograniczenia przez nich liczby godzin przepracowanych w publicznym systemie.
77,4 proc. Polaków popiera ograniczenie zarobków
O ile reforma budzi opór części środowiska lekarskiego, o tyle cieszy się dużym poparciem społecznym.
W badaniu IBRiS przeprowadzonym dla „Rzeczpospolitej” aż 77,4 proc. respondentów opowiedziało się za wprowadzeniem maksymalnych wynagrodzeń dla lekarzy w publicznej ochronie zdrowia. 56,3 proc. odpowiedziało „zdecydowanie tak”, a kolejnych 21,1 proc. „raczej tak”.
Przeciwnych było 18,8 proc. badanych, a 3,8 proc. nie miało zdania. Badanie przeprowadzono 10 i 11 lipca 2026 roku na próbie 1067 osób.
Przesunięcie wejścia nowych regulacji w życie nie oznacza więc rezygnacji rządu z limitów. Projekt nadal przewiduje maksymalne stawki, ograniczenia miesięcznych wynagrodzeń i zmiany zasad zatrudniania personelu medycznego. Szpitale mają jednak otrzymać znacznie więcej czasu na dostosowanie umów i organizacji pracy.
Kluczowe będzie teraz ostateczne brzmienie ustawy po przejściu procesu legislacyjnego. Dopiero wtedy będzie można wskazać dokładną datę rozpoczęcia stosowania limitów. Zapowiedź minister zdrowia oznacza jednak, że najwyższe kontrakty finansowane ze środków publicznych jeszcze przez dłuższy czas nie zostaną objęte zapowiadanym pułapem.
Czytaj także:
Polska gospodarka urosła mocniej od prognoz. „Mamy boom inwestycyjny”
Niepokojący trend na rynku pracy. Przybywa osób zwolnionych przez firmy
Nowe czołgi przybyły do Polski. Ukraińcy przyglądają się im z zainteresowaniem

