W centrum strategii value znajduje się analiza fundamentalna. Liczą się przychody, zyski, przepływy pieniężne, zadłużenie, majątek, przewagi konkurencyjne i efektywność operacyjna liderów. Niska wycena to zdecydowanie za mało – spółka może wyglądać tanio, bo rynek popełnia błąd, ale jej kurs może być niski także dlatego, że sytuacja wokół niej realnie się pogarsza.
W inwestowaniu w wartość okazja pojawia się dopiero wtedy, gdy niska cena idzie w parze z realną jakością albo niedoszacowanym potencjałem.
Margines bezpieczeństwa w value investing
Jednym z kluczowych pojęć value investing jest margines bezpieczeństwa (margin of safety). Inwestor zakłada, że każda wycena jest tylko szacunkiem. Może pomylić się w prognozach, nie docenić ryzyka albo przeszacować przyszłe zyski, dlatego nie powinien kupować aktywa tylko dlatego, że wydaje się minimalnie tańsze od wartości wewnętrznej.
Margines bezpieczeństwa daje przestrzeń na błąd. Jeżeli inwestor ocenia wartość spółki na 100, zakup po 98 nie jest jeszcze atrakcyjną okazją. Zakup po znacznie niższej cenie może już dawać lepszą relację potencjalnego zysku do ryzyka – oczywiście pod warunkiem, że wycena została przygotowana rozsądnie.
Pułapki tanich akcji
Największym zagrożeniem dla inwestora value jest pułapka wartości. To sytuacja, w której akcje wydają się tanie na podstawie wskaźników, ale za niską ceną stoją poważne problemy. Spółka może tracić klientów, mieć przestarzały model biznesowy, rosnące zadłużenie albo działać w branży, która strukturalnie słabnie.
Niski wskaźnik cena/zysk, cena/wartość księgowa czy EV/EBITDA nie powinien być jedynym argumentem za zakupem. Liczy się także jakość zysków, zdolność generowania gotówki i realna perspektywa poprawy. Tanie aktywo bez katalizatora może przez lata pozostać tanie lub dalej pogłębiać spadki.
Value investing wymaga cierpliwości, ale nie może być usprawiedliwieniem dla trzymania słabych spółek bez końca.
Gdy jednak uda się wyselekcjonować odpowiednie aktywa, inwestycja w niedoszacowaną spółkę może zapewnić naprawdę okazały zwrot. Dane opracowane przez Dimensional pokazują, że na rynku amerykańskim od 1927 r. spółki value, czyli akcje o niższych relatywnych wycenach, osiągały średnio wynik o 4,4 punktu procentowego rocznie wyższy niż spółki growth (wzrostowe). Co ciekawe, w latach, w których value wygrywało z growth, średnia przewaga tej strategii wynosiła prawie 15 punktów procentowych.
Dla kogo jest strategia value?
Strategia inwestowania w wartość pasuje do osób, które lubią analizę, są gotowe czytać sprawozdania finansowe i potrafią działać wbrew nastrojom rynku. Często oznacza kupowanie aktywów niepopularnych, pomijanych albo chwilowo źle ocenianych. To nie jest komfortowe podejście, bo inwestor może długo czekać, aż rynek przyzna mu rację.
Value investing nie polega na szukaniu najniższej ceny za wszelką cenę. Chodzi o relację ceny do wartości. Dobra inwestycja value powinna łączyć rozsądną wycenę, solidne fundamenty i jasne powody, dla których rynek w przyszłości może spojrzeć na dane aktywo inaczej.



