Nie istnieje jeden oficjalny ranking najrzadszych polskich dukatów. Część monet znajduje się wyłącznie w muzeach, inne pojawiają się na rynku raz na kilkadziesiąt lat. Poniższe zestawienie obejmuje dziesięć emisji, które miały wyjątkowe znaczenie dla historii polskiego pieniądza i rynku numizmatycznego.

1. Floren Władysława Łokietka, około 1330 roku

To pierwsza polska złota moneta. Na awersie przedstawiono króla siedzącego na tronie, a na rewersie św. Stanisława. Jedyny dostępny obecnie egzemplarz znajduje się w zbiorach Muzeum Narodowego w Krakowie. Drugi znany floren zaginął podczas II wojny światowej.

Moneta nie ma ceny aukcyjnej i traktuje się ją jako bezcenny skarb narodowy. Jej znaczenie wykracza poza numizmatykę, ponieważ dokumentuje powrót zjednoczonego Królestwa Polskiego do grona państw emitujących własną złotą monetę.

2. Dukat koronny Zygmunta Starego z 1528 roku

W 1528 roku, w ramach wielkiej reformy monetarnej Zygmunta Starego, rozpoczęto regularne bicie polskich dukatów. Była to cezura między średniowiecznym systemem opartym na półgroszach a nowożytnym systemem złotowym.

Dukaty z pierwszych roczników należą do wielkich rzadkości. Od 1529 roku przedstawiano na nich renesansowy portret króla w koronie i zbroi. To właśnie ta emisja utrwaliła pojęcie „czerwonego złotego”, którego wartość początkowo odpowiadała około 45 groszom.

3. Dukat Zygmunta Starego z 1547 roku, Gdańsk

Gdański dukat z końca panowania Zygmunta Starego jest klasyfikowany jako rzadkość R7. Pojedyncze egzemplarze przechodziły przez najważniejsze historyczne kolekcje, między innymi zbiory Chełmińskiego i Chomińskiego.

W 2018 roku jeden z dukatów z 1547 roku został sprzedany za 420 tys. zł. Osiem lat wcześniej inny egzemplarz osiągnął 287,5 tys. zł. Tak duża różnica pokazuje, jak mocno ceny najwyższej klasy monet zależą od konkretnego egzemplarza i konkurencji między kolekcjonerami.

4. Dukat oblężniczy Gdańska z 1577 roku

Monetę wybito podczas konfliktu Gdańska ze Stefanem Batorym. Zamiast wizerunku władcy umieszczono na niej postać Chrystusa oraz herb miasta. Była więc nie tylko środkiem płatniczym, ale również manifestem politycznej niezależności zbuntowanego Gdańska.

Oryginały są niezwykle rzadkie, natomiast wiele egzemplarzy spotykanych na rynku to późniejsze odbitki lub kopie. W maju 2025 roku oryginalny dukat oblężniczy osiągnął na aukcji 128 916 euro, czyli ponad pół miliona złotych.

5. Portugał Zygmunta III Wazy z 1612 roku, Kraków

Portugały były efektownymi monetami o wartości dziesięciu dukatów. Nie służyły do codziennych zakupów, lecz pełniły funkcję reprezentacyjną, dyplomatyczną i podarunkową.

Krakowski portugał z 1612 roku wystąpił na publicznych aukcjach zaledwie kilka razy. Egzemplarz pochodzący z kolekcji malarza Jana Styki został w 2019 roku sprzedany za 510 tys. zł. Jego wcześniejsze losy można prześledzić aż do aukcji w Nowym Jorku w 1962 roku.

6. Portugał koronny z 1614 roku, Bydgoszcz

Znany jest tylko jeden egzemplarz tej odmiany. Moneta pochodziła między innymi ze słynnej kolekcji Henryka Karolkiewicza. Na awersie przedstawia Zygmunta III Wazę z odkrytą głową, w paradnej zbroi.

W 2021 roku portugał został wystawiony od 400 tys. zł i sprzedany za 576 tys. zł. W tym przypadku nabywca płacił nie tylko za złoto i kunszt wykonania, ale przede wszystkim za możliwość posiadania jedynego rozpoznanego egzemplarza.

7. Portugał litewski z 1622 roku, Wilno

Dziesięciodukatówka z 1622 roku była ostatnim portugałem wybitym za panowania Zygmunta III Wazy w mennicy wileńskiej. Stemple przygotował medalier Hanusz Trylner. Na rewersie znalazła się rozbudowana tarcza z herbami Polski, Litwy, Szwecji i Gotlandii, otoczona łańcuchem Orderu Złotego Runa.

W 2015 roku egzemplarz wystawiony za 350 tys. zł osiągnął 816,5 tys. zł. Do dziś pozostaje jednym z najdroższych litewskich numizmatów sprzedanych na polskim rynku.

8. Donatywa o wadze 50 dukatów z 1621 roku

Moneta wybita w Bydgoszczy waży około 175 gramów i ma niemal 7 centymetrów średnicy. Stemple wykonał gdański medalier Samuel Ammon. Formalnie była donatywą, czyli reprezentacyjnym podarunkiem królewskim, a nie zwykłym pieniądzem obiegowym.

We wrześniu 2023 roku cena młotkowa wyniosła 2,7 mln zł. Po doliczeniu opłaty aukcyjnej nabywca zapłacił 3,24 mln zł. Był to najwyższy wynik osiągnięty przez monetę na aukcji przeprowadzonej w Polsce.

9. Donatywa o wadze 80 dukatów z 1621 roku

Osiemdziesięciodukatówka została wybita tymi samymi mistrzowskimi stemplami, które posłużyły do produkcji słynnych studukatowych donatyw. Jeden z egzemplarzy należał wcześniej do kolekcji Juliana Ursyna Niemcewicza.

W maju 2024 roku monetę sprzedano w Monako za cenę wywoławczą wynoszącą 1,3 mln euro, czyli około 5,6 mln zł według ówczesnego kursu. Dwa lata wcześniej ten sam egzemplarz osiągnął na aukcji w Nowym Jorku 900 tys. dolarów.

10. Donatywa o wadze 100 dukatów z 1621 roku

Studukatówka Zygmunta III Wazy jest ikoną polskiej numizmatyki. Waży około 350 gramów i ma 7 centymetrów średnicy. Obecnie rozpoznano 17 egzemplarzy, z których większość znajduje się w muzeach oraz zamkniętych kolekcjach.

W 2008 roku jedna ze studukatowych monet została pierwszą monetą zagraniczną, która przekroczyła na aukcji barierę miliona dolarów. W 2018 roku inny egzemplarz sprzedano za 2,16 mln dolarów.

Najnowszy rekord padł w maju 2025 roku w Oslo. Cena młotkowa wyniosła 19,2 mln koron norweskich, a wraz z prowizją ponad 23 mln NOK, czyli ponad 9 mln zł. Była to najdroższa moneta sprzedana kiedykolwiek w krajach nordyckich.

Dlaczego polskie dukaty osiągają milionowe ceny?

Najcenniejsze egzemplarze łączą trzy elementy: skrajną rzadkość, udokumentowane pochodzenie oraz wyjątkowe wykonanie. W przypadku wielodukatowych donatyw dochodzi do tego imponujący rozmiar i fakt, że od początku powstawały jako narzędzia królewskiej reprezentacji.

Rynek pokazuje również ogromną przewagę epoki Zygmunta III Wazy. To właśnie za jego panowania polskie mennictwo osiągnęło poziom artystyczny, który pozwala najważniejszym donatywom konkurować ceną z najbardziej poszukiwanymi monetami świata. Zawarte w nich złoto jest warte zaledwie ułamek kwot płaconych na aukcjach. Resztę ceny tworzą historia, unikatowość i prestiż posiadania obiektu, którego kolejna sprzedaż może nastąpić dopiero za kilkadziesiąt lat.

Czytaj także:

Producent Marlboro odchodzi od papierosów. „Nie widzimy dla nich przyszłości”

Prywatna służba zdrowia rośnie w siłę. Polacy zapłacili o 8 mld zł więcej niż rok temu

Związkowcy chcą przywrócenia handlu w niedzielę. W zamian oczekują premii