- W Wielkiej Wsi pod Krakowem potwierdzono pierwsze w Polsce rozwinięte gniazdo szerszenia żółtonogiego, znanego jako szerszeń azjatycki.
- Kolejne osobniki odkryto w pasiece Akademii Górniczo-Hutniczej. Gatunek stanowi poważne zagrożenie dla pszczół miodnych.
- W przyszłym tygodniu do Polski mają przyjechać specjaliści z Francji, którzy zajmą się usunięciem gniazda.
Szerszeń azjatycki w Polsce. Pierwsze gniazdo znaleziono pod Krakowem
Do odkrycia doszło w październiku 2026 roku w Dolinie Kluczwody, na terenie miejscowości Wielka Wieś w województwie małopolskim. Jak poinformowała Polska Agencja Prasowa, badacze potwierdzili obecność pierwszego w Polsce w pełni rozwiniętego gniazda szerszenia żółtonogiego (Vespa velutina).
Nie jest to jedyne miejsce występowania nowego gatunku. Pojedyncze osobniki stwierdzono również w pasiece Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, chociaż nie odnaleziono tam dotychczas gniazda.
Odkrycie rozpoczęło się od zdjęcia dorosłego owada opublikowanego w aplikacji iNaturalist, służącej do dokumentowania obserwacji przyrodniczych. Niezależnie od tego pszczelarze zamieszczali fotografie nietypowych szerszeni pojawiających się przy ulach.
Sprawą zainteresował się pszczelarz Henryk Hudy, który skontaktował się z naukowcami. Po potwierdzeniu gatunku rozpoczęto działania rozpoznawcze i przekazano informacje odpowiednim służbom ochrony przyrody.
W identyfikację zaangażowali się specjaliści między innymi z Uniwersytetu Śląskiego, Uniwersytetu Jagiellońskiego, Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu oraz Instytutu Ochrony Przyrody PAN.
Szerszeń azjatycki poluje na pszczoły. Zagrożone są całe pasieki
Największe obawy naukowców nie dotyczą bezpośrednio ludzi, lecz pszczół miodnych, dla których nowy gatunek jest skutecznym drapieżnikiem.
Szerszeń żółtonogi potrafi polować na zbieraczki bezpośrednio przy wejściach do uli. Jego obecność sprawia, że pszczoły ograniczają aktywność, przestają wylatywać po pokarm i mogą mieć trudności z utrzymaniem rodziny.
„Szerszeń żółtonogi jest szczególnie niebezpieczny dla pszczół miodnych, ponieważ potrafi na nie polować tuż przy wlocie do ula” – wyjaśnia dr Łukasz Nicewicz z Uniwersytetu Śląskiego, cytowany przez PAP.
Długotrwała presja drapieżników może doprowadzić do znacznego osłabienia rodziny pszczelej, a w skrajnych przypadkach do jej obumarcia. Problem dotyczy zarówno bezpośredniego zabijania pszczół, jak i ograniczenia możliwości zbierania nektaru i pyłku.
Zagrożenie potwierdzają doświadczenia zachodnioeuropejskich pszczelarzy. Gatunek pojawił się we Francji w 2004 roku, a następnie rozprzestrzenił się w kolejnych państwach, w tym w Niemczech i Czechach.
Jak wskazuje Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w charakterystyce gatunku, szerszeń azjatycki może negatywnie oddziaływać na pszczelarstwo, poluje także na inne owady i konkuruje z rodzimymi gatunkami.
Jego dalsze rozprzestrzenianie się w Polsce mogłoby oznaczać dodatkowe koszty ochrony pasiek i straty w rodzinach pszczelich. Na razie nie ma jednak podstaw do określenia skali ewentualnych szkód w krajowej produkcji miodu.
Jak rozpoznać szerszenia azjatyckiego? Jest mniejszy od polskiego
Szerszeń żółtonogi różni się wyglądem od rodzimego szerszenia europejskiego (Vespa crabro). Osobniki schwytane pod Krakowem miały około 2,5 cm długości. Ich charakterystyczną cechą są żółte zakończenia nóg, ciemny tułów oraz niemal czarny odwłok z wyraźnym pomarańczowo-żółtym pasem.
Szerszeń europejski jest zwykle większy, ma bardziej żółty odwłok z czarnym wzorem oraz brązowo-rude elementy tułowia. Różnice dotyczą również budowy gniazd. Jak wyjaśnił PAP Bartłomiej Molasy, lekarz weterynarii i doktorant Uniwersytetu Jagiellońskiego, rodzime szerszenie zakładają kolonie zwykle w dziuplach, ścianach budynków lub innych osłoniętych miejscach.
Szerszeń żółtonogi może natomiast budować duże gniazda wtórne wysoko w koronach drzew. Mają one często kulisty lub gruszkowaty kształt i niewielki boczny otwór wejściowy. W dużych koloniach może przebywać ponad 1000 osobników. Dla porównania gniazda szerszenia europejskiego liczą zwykle od 200 do 400 owadów.
Warto jednak podkreślić, że szerszeń żółtonogi nie jest tym samym gatunkiem co znacznie większy szerszeń olbrzymi (Vespa mandarinia), również pochodzący z Azji.
Podobnie jak inne szerszenie może żądlić, szczególnie w obronie gniazda. Użądlenia mogą być niebezpieczne dla osób uczulonych, nie ma jednak podstaw, aby każde spotkanie z pojedynczym owadem traktować jako sytuację wyjątkowego zagrożenia.
Specjaliści z Francji mają usunąć pierwsze gniazdo
Odkrycie kolonii w Wielkiej Wsi wymaga podjęcia działań ograniczających ryzyko dalszego rozprzestrzeniania się gatunku. Według informacji przekazanych przez naukowców w przyszłym tygodniu do Polski ma przyjechać specjalistyczna ekipa z Francji, posiadająca doświadczenie w usuwaniu gniazd szerszenia żółtonogiego.
Zadanie jest trudne ze względu na możliwą wysokość położenia gniazda oraz reakcję owadów na próby ingerencji w kolonię. Dlatego usuwaniem powinny zajmować się wyłącznie odpowiednio przygotowane osoby.
Badacze podkreślają, że odnajdywanie i likwidowanie gniazd jest obecnie jedną z najskuteczniejszych metod ograniczania lokalnej populacji. Stosowanie pułapek również jest możliwe, ale wiąże się z mniejszą skutecznością i ryzykiem przypadkowego chwytania innych owadów.
Szczególne znaczenie ma moment odkrycia. Jesienią młode królowe są już zdolne do rozmnażania i mogą szukać miejsc do przezimowania. Wiosną zapłodnione samice mogą rozpocząć zakładanie kolejnych kolonii. Samo usunięcie obecnego gniazda nie daje zatem pewności, że gatunek nie pojawi się ponownie.
Czytaj także:
Który sklep jest najtańszy w Polsce? Dyskonty poza czołówką
Samolot Putina nie mógł wylądować w Moskwie. Ukraińskie drony sparaliżowały lotniska



