- 40 proc. badanych ograniczało wydatki na bieżące potrzeby, wobec 38 proc. w sierpniu.
- Spadku dochodów gospodarstwa w ciągu roku spodziewa się 25 proc. respondentów, wobec 17 proc. dwa miesiące wcześniej.
- 40 proc. ankietowanych przewiduje szybszy wzrost cen niż w minionych 12 miesiącach.
Polacy ograniczają wydatki. Duże zakupy schodzą na dalszy plan
Według październikowego raportu CBOS o nastrojach konsumenckich w miesiącu poprzedzającym badanie 40 proc. respondentów musiało ograniczać wydatki na bieżące potrzeby. W sierpniu takiej odpowiedzi udzieliło 38 proc., a w czerwcu 35 proc. Nie chodzi wyłącznie o rezygnację z zakupów spożywczych. Pytanie dotyczyło całego gospodarstwa domowego i codziennych potrzeb jego członków.
Jednocześnie 54 proc. badanych deklarowało, że udało im się zaoszczędzić trochę pieniędzy, o 2 pkt proc. więcej niż w sierpniu. Pożyczanie pieniędzy na bieżące potrzeby zgłosiło 11 proc. ankietowanych. Wyniki pokazują zróżnicowaną sytuację: część rodzin ogranicza zakupy, podczas gdy inne nadal budują rezerwy finansowe.
Zmianę widać również w większych wydatkach. Zakupów lub inwestycji zaplanowanych wcześniej dokonało 33 proc. respondentów, wobec 39 proc. w sierpniu. Udział deklarujących nieplanowane większe zakupy spadł z 22 do 18 proc. Z kolei 22 proc. ankietowanych zamierza dokonać takiego zakupu w najbliższym miesiącu, bez zmian względem poprzedniego pomiaru.
Co czwarty obawia się spadku dochodów w ciągu roku
Wyraźniej niż bieżące wydatki pogorszyły się oczekiwania dotyczące zarobków i pozostałych wpływów do domowego budżetu. W sierpniu spadku dochodów gospodarstwa domowego w ciągu 12 miesięcy spodziewało się 17 proc. badanych. W październiku już 25 proc., czyli o 8 punktów procentowych więcej.
Odsetek przewidujących wzrost dochodów pozostał na poziomie 31 proc. Ubyło natomiast osób przekonanych, że ich sytuacja dochodowa się nie zmieni. Sondaż nie oznacza, że co czwarty Polak straci pracę. Respondenci oceniali przyszłe dochody całego gospodarstwa, na które mogą składać się różne źródła wpływów.
Autorka opracowania, Małgorzata Omyła-Rudzka z CBOS, zaznacza w raporcie: „W stosunku do sierpnia nie zmienił się znacząco stan finansów Polaków”. Mimo względnej stabilności deklaracji o bieżącym budżecie zwiększyła się więc niepewność dotycząca kolejnych miesięcy.
Ceny budzą coraz większe obawy. Inflacja wpływa na oczekiwania
Aż 40 proc. badanych sądzi, że w najbliższym roku ceny będą rosły szybciej niż w poprzednich 12 miesiącach. To wzrost o 10 pkt proc. od sierpnia i o 18 pkt proc. od czerwca. Kolejne 40 proc. oczekuje podobnego tempa wzrostu cen, 7 proc. przewiduje jego spowolnienie, a 3 proc. brak podwyżek.
Na nastroje wpływa odczuwalna dynamika cen. Jak przypomina CBOS, powołując się na dane GUS, inflacja we wrześniu wyniosła 4,1 proc. rok do roku, wobec 3,4 proc. w sierpniu i 3 proc. w lipcu. To rzeczywiste wskaźniki cen, podczas gdy wyniki sondażu pokazują oczekiwania respondentów, a nie prognozę ekonomiczną.
Rosnąca obawa przed podwyżkami może skłaniać do odkładania zakupów mebli, sprzętu lub usług. Nie oznacza to automatycznie spadku konsumpcji, lecz sygnalizuje większą ostrożność gospodarstw domowych.
Pesymizm przeważa. Co pokazuje najnowszy CBOS?
O własnej przyszłości z obawą myśli 41 proc. respondentów, a z nadzieją 30 proc. Jeszcze wyraźniejszy zwrot dotyczy finansów: po raz pierwszy od grudnia 2024 r. więcej osób ocenia perspektywy swojego domowego budżetu pesymistycznie (35 proc.) niż optymistycznie (29 proc.). O sytuację polskiej gospodarki obawia się 54 proc. ankietowanych, wobec 22 proc. wyrażających nadzieję.
Badanie przeprowadzono od 5 do 8 października 2026 r. na próbie 1000 dorosłych mieszkańców Polski, metodami wywiadów telefonicznych i internetowych. Autorzy zwracają przy tym uwagę, że deklaracje dotyczące bieżących wydatków są zbliżone do wyników z października ubiegłego roku. Największa zmiana dotyczy zatem oczekiwań co do przyszłości, a nie gwałtownego pogorszenia aktualnych finansów.
Czytaj także:
Dług publiczny przekroczył 2,3 bln zł. Balansujemy na krawędzi
Załamanie na rynku smartfonów. Klienci już nie chcą kupować
Polacy nie chcą mieszkać w tych miastach. Największy odpływ z nadmorskich kurortów



