• OPZZ Konfederacja Pracy żąda podwyższenia płac zasadniczych w Biedronce o 1000 zł brutto od 1 stycznia 2027 r.
  • Związek chce również zwiększenia zatrudnienia na stanowiskach niemenedżerskich o co najmniej 30 proc.
  • Termin realizacji postulatów wyznaczono na 10 października. Brak porozumienia ma oznaczać wejście w spór zbiorowy.

Biedronka: związkowcy chcą 1000 zł podwyżki

Międzyzakładowa Organizacja OPZZ Konfederacja Pracy w Jeronimo Martins Polska przedstawiła trzy główne żądania. Najbardziej konkretnym jest podwyżka wynagrodzenia zasadniczego o 1000 zł brutto dla każdego pracownika od 1 stycznia 2027 r.

Drugi postulat dotyczy zwiększenia zatrudnienia o przynajmniej 30 proc. na stanowiskach niemenedżerskich w sklepach i centrach dystrybucyjnych. Związek domaga się również respektowania uprawnień organizacji pracowniczych i zaprzestania działań, które w jego ocenie utrudniają działalność związkową.

Wojciech Jendrusiak z OPZZ Konfederacja Pracy mówił Bankier.pl, że pracownicy mierzą się z „nadludzkim wysiłkiem i ciągłą presją”. Według niego każdego dnia problemem pozostaje brak wystarczającej liczby osób do pracy. Jest to stanowisko organizacji związkowej.

30 proc. więcej pracowników. Związek wskazuje na przeciążenie

Postulat zwiększenia zatrudnienia jest wyjątkowo daleko idący. OPZZ nie żąda jedynie uzupełnienia pojedynczych wakatów, lecz zwiększenia liczby osób na stanowiskach niemenedżerskich o co najmniej jedną trzecią w stosunku do obecnej obsady.

Związkowcy argumentują, że obecny poziom zatrudnienia nie odpowiada rzeczywistemu obciążeniu pracą i wpływa na bezpieczeństwo oraz warunki wykonywania obowiązków.

Nie jest to pierwszy spór dotyczący warunków zatrudnienia w sieci. W styczniu własną listę dziesięciu postulatów przedstawiła działająca w Biedronce „Solidarność”. Ona również domagała się wówczas 1000 zł brutto podwyżki wynagrodzenia zasadniczego, zwiększenia obsad sklepów i stałej obsady kas samoobsługowych.

Oznacza to, że kwestie wynagrodzeń i liczby pracowników są podnoszone przez więcej niż jedną organizację związkową.

Ile zarabia pracownik Biedronki?

Aktualne ogłoszenia rekrutacyjne Jeronimo Martins pokazują, że pracownik sklepu na pełnym etacie może otrzymywać obecnie od 5500 do 6000 zł brutto miesięcznie, przy czym dolna kwota obejmuje wynagrodzenie zasadnicze i nagrodę za obecność, a górna również premię uznaniową. Takie stawki widnieją m.in. w ofertach pracy w Zalasewie i Jabłonnie.

Nie oznacza to jednak, że każdy pracownik sieci otrzymuje dokładnie takie wynagrodzenie. Stawki zależą m.in. od stanowiska, stażu, lokalizacji i systemu premiowego.

Sama Biedronka podkreśla dodatkowe świadczenia dla pracowników. W kwietniu 2026 r. firma zapowiedziała specjalną nagrodę w wysokości 4000 zł brutto dla 61,5 tys. osób zatrudnionych na stanowiskach niemenedżerskich, które spełniły określone kryteria. Łączny koszt świadczenia miał przekroczyć 300 mln zł.

Z kolei raport Jeronimo Martins za 2025 r. wskazuje, że wynagrodzenia netto pracowników grupy w Polsce pozostawały do 13 proc. powyżej ustawowego minimum.

Termin mija 10 października. Strajk nie jest jeszcze przesądzony

OPZZ Konfederacja Pracy wyznaczyła Jeronimo Martins Polska termin na spełnienie żądań do 10 października 2026 r. Związek zapowiada, że w razie ich nieuwzględnienia wejdzie w spór zbiorowy oraz zastrzega sobie prawo do przeprowadzenia akcji protestacyjnych i strajku.

Nie oznacza to jednak, że 11 października sklepy Biedronki automatycznie zostaną zamknięte. Wejście w spór zbiorowy i strajk to odrębne etapy, a na obecnym etapie nie podano konkretnej daty ewentualnej akcji protestacyjnej.

W materiale Bankier.pl nie przytoczono odpowiedzi Jeronimo Martins Polska na najnowsze postulaty OPZZ. Dlatego przedstawiane zarzuty dotyczące przeciążenia załóg i działalności związkowej należy traktować jako stanowisko organizacji pracowniczej.

Najbliższą kluczową datą pozostaje więc 10 października. To wtedy okaże się, czy strony rozpoczną rozmowy prowadzące do porozumienia, czy konflikt przejdzie w formalny spór zbiorowy.

Czytaj także:

Realne ceny mieszkań spadają. NBP pokazuje zmianę, której nie widać gołym okiem

Inflacja wciąż rośnie, a będzie gorzej. „To jeszcze nie jest szczyt”

Prawie połowa Polaków chce likwidacji systemu kaucyjnego. Sklepy liczą straty