
Małpki znów znalazły się na celowniku rządu. Projekt wpisany do wykazu prac legislacyjnych zakłada czterokrotne podniesienie opłaty ALK, czyli daniny od napojów alkoholowych sprzedawanych w opakowaniach do 300 ml. Rząd tłumaczy zmianę względami zdrowotnymi, ale jej skutki odczują także konsumenci, producenci, handel i samorządy.
- Rząd chce podnieść opłatę od alkoholu w małych opakowaniach z 25 do 100 zł za litr 100-procentowego alkoholu.
- Zmiany mają dotyczyć tzw. małpek, czyli napojów alkoholowych w opakowaniach do 300 ml.
- Wpływy z opłaty ALK mają w całości trafiać do Narodowego Funduszu Zdrowia.
Małpki z wyższą opłatą ALK
Z informacji opublikowanej przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów wynika, że projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu zapewnienia dochodów Narodowemu Funduszowi Zdrowia przewiduje podniesienie stawki opłaty ALK z 25 zł do 100 zł za każdy pełny litr 100-procentowego alkoholu w opakowaniach jednostkowych o pojemności do 300 ml. Szczegóły projektu opisano w wykazie prac legislacyjnych KPRM.
W praktyce chodzi o popularne małpki, czyli małe butelki mocnego alkoholu kupowane często jako pojedynczy produkt. Obecna konstrukcja opłaty sprawia, że danina zależy od ilości czystego alkoholu, a nie od ceny detalicznej. Po podniesieniu stawki koszt podatkowy takich produktów wzrośnie wyraźnie, co może przełożyć się na ceny w sklepach.
Rząd zakłada przyjęcie projektu w III kwartale. Oznacza to, że na razie mówimy o planie legislacyjnym, a nie o obowiązującym prawie. Kierunek jest jednak jasny: państwo chce mocniej ograniczyć ekonomiczną dostępność alkoholu w małych opakowaniach i skierować większe środki do systemu ochrony zdrowia.
Dlaczego rząd uderza właśnie w małe butelki alkoholu?
W uzasadnieniu projektu wskazano kilka powodów. Pierwszy to niedostateczny spadek spożycia alkoholu w małych opakowaniach. Drugi, rosnąca dostępność ekonomiczna. Według danych podanych przez KPRM w 2021 r. za przeciętne wynagrodzenie można było kupić 841 sztuk tzw. małpek, a w 2025 r. już 1026 sztuk.
To bardzo mocny argument w debacie o cenach. Nawet jeśli nominalnie produkty drożały, przeciętne wynagrodzenia rosły szybciej, więc z punktu widzenia konsumenta małpki stały się bardziej dostępne. Rząd chce odwrócić ten trend przez podniesienie opłaty.
W dokumencie KPRM zapisano, że podwyższenie opłaty ALK ma służyć „zmniejszeniu dostępności ekonomicznej” tych produktów. Projekt zakłada, że sprzedaż alkoholu w opakowaniach do 300 ml spadnie o 25 proc. w przeliczeniu na litry 100-procentowego alkoholu.
Ten cel jest zdrowotny, ale ma też wymiar fiskalny. Według KPRM wpływy z opłaty ALK wyniosły 291,9 mln zł w 2021 r., gdy ze względu na półroczny okres rozliczeniowy obejmowały tylko I półrocze, a w 2022 r. osiągnęły 645,3 mln zł. W kolejnych latach spadły do 560,8 mln zł w 2025 r.
Pieniądze mają trafić do NFZ
Obecnie wpływy z opłaty ALK są dzielone po połowie: 50 proc. trafia do gmin, na terenie których prowadzona jest sprzedaż alkoholu, a 50 proc. do NFZ. Projekt zakłada zmianę tego mechanizmu. Całość wpływów ma stanowić dochód budżetu Narodowego Funduszu Zdrowia.
Rząd uzasadnia to rosnącymi kosztami ochrony zdrowia. KPRM podaje, że w 2025 r. NFZ przeznaczył na leczenie uzależnień od alkoholu, obejmujące opiekę psychiatryczną i leczenie uzależnień, 1 072,8 mln zł. To kwota blisko czterokrotnie większa od przychodów NFZ z opłaty ALK, a nakłady te wzrosły wobec 2024 r. o 9,82 proc.
Zmiana może jednak budzić pytania po stronie samorządów. Gminy straciłyby część wpływów, które dziś mogą przeznaczać na lokalną politykę przeciwdziałania negatywnym skutkom spożywania alkoholu. Rząd wskazuje jednak, że część gmin nie wykorzystywała tych środków w pełni lub przeznaczała je na cele luźno powiązane z polityką antyalkoholową.
KPRM podaje, że niewykorzystane w poprzednich latach środki z opłaty ALK, wydatkowane w roku sprawozdawczym, wyniosły 77,4 mln zł w 2023 r. i 76,9 mln zł w 2024 r. W uzasadnieniu wskazano też przykłady wydatków, których związek z przeciwdziałaniem alkoholizmowi był niejednoznaczny.
Premier: podatek ma wymiar zdrowotny i budżetowy
Do pomysłu podwyżki opłaty odniósł się premier Donald Tusk. Jak relacjonuje Money.pl, szef rządu powiedział: „Mnie by nie przeszkadzało opodatkowanie małpek”. W tej samej wypowiedzi wskazywał, że podatki od alkoholu i cukru mogą mieć zarówno wymiar zdrowotny, jak i budżetowy.
To dobrze pokazuje polityczny kontekst sprawy. Podwyżka opłaty od małpek nie jest odosobnionym pomysłem. Rząd równolegle wraca do zmian w opłacie cukrowej i szuka dodatkowych dochodów dla ochrony zdrowia. Z punktu widzenia budżetu NFZ ważne jest nie tylko to, ile pieniędzy przyniesie nowa stawka, ale też czy wyższe ceny rzeczywiście ograniczą konsumpcję.
Dla konsumentów najważniejsze będą ceny przy kasie. Jeżeli producenci i handel przerzucą wyższą opłatę na klientów, małe butelki alkoholu mogą stać się wyraźnie droższe. To może ograniczyć zakupy impulsowe, ale może też przesunąć część popytu w stronę większych opakowań albo tańszych produktów.
Skutki dla handlu i producentów alkoholu
Podwyżka opłaty ALK uderzy przede wszystkim w segment małych opakowań. To ważna część rynku, bo małpki są łatwo dostępne, tanie jednostkowo i sprzedawane w bardzo szerokiej sieci sklepów. Wyższa opłata może zmienić kalkulację cenową producentów, dystrybutorów i detalistów.
Dla sklepów małpki są produktem o dużej rotacji. Jeżeli cena wzrośnie, część klientów może zrezygnować z zakupu, ale część może przenieść się na inne formaty. To oznacza, że efekt zdrowotny nie będzie zależał wyłącznie od stawki podatku, lecz także od reakcji konsumentów.
Projekt przewiduje również zmiany administracyjne. Jak podaje PAP, planowane jest m.in. doprecyzowanie momentu powstania obowiązku zapłaty opłaty ALK, możliwość składania jednej informacji łącznie dla posiadanych zezwoleń oraz zmiana częstotliwości rozliczeń z półrocznej na miesięczną.
Czytaj także:
ZUS podał dane nt. emerytur. Rozwarstwienie rośnie w błyskawicznym tempie
Ceny najmu przed wakacjami. Duże miasta hamują, nad morzem stawki rosną
Rekordowy dług Skarbu Państwa. Przez miesiąc wzrósł o 47 mld zł