
Państwowa Inspekcja Pracy wchodzi w nowy etap kontroli firm korzystających z umów cywilnoprawnych, zleceń i samozatrudnienia. Od 8 lipca 2026 roku PIP zyska uprawnienia, które mogą realnie zmienić sposób rozliczania pracy w branżach opartych na kontraktach i elastycznych formach zatrudnienia.
- Od 8 lipca 2026 roku PIP zyska nowe narzędzia do kwestionowania umów cywilnoprawnych i pozornego samozatrudnienia.
- Inspektor będzie mógł wydać decyzję o istnieniu stosunku pracy, jeśli faktyczne warunki spełniają cechy etatu.
- Firmy mają 12 miesięcy na dobrowolne uporządkowanie umów i uniknięcie części odpowiedzialności.
Zmiana nie oznacza automatycznego końca B2B ani umów zlecenia. Otwiera jednak drogę do szybszego reagowania tam, gdzie nazwa umowy nie odpowiada rzeczywistemu modelowi pracy. Jeżeli wykonawca pracuje pod kierownictwem firmy, w miejscu i czasie przez nią wyznaczonym, za wynagrodzeniem, inspektorzy będą mogli zakwestionować cywilnoprawną podstawę zatrudnienia.
PIP dostaje nowe narzędzie do walki z fikcyjnymi umowami
Podstawą zmian jest ustawa z 11 marca 2026 roku o zmianie ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy oraz niektórych innych ustaw, opublikowana w Dzienniku Ustaw pod poz. 473. Przepisy przewidują, że PIP będzie mogła stwierdzać w drodze decyzji istnienie stosunku pracy, jeśli zawarto umowę cywilnoprawną albo ktoś faktycznie świadczy pracę za wynagrodzeniem w warunkach, w których powinna być zawarta umowa o pracę.
Kluczowe znaczenie ma art. 22 Kodeksu pracy. Zgodnie z nim stosunek pracy występuje wtedy, gdy pracownik wykonuje pracę określonego rodzaju na rzecz pracodawcy, pod jego kierownictwem, w miejscu i czasie przez niego wyznaczonym, a pracodawca zatrudnia go za wynagrodzeniem. Przepis wskazuje też, że zatrudnienie w takich warunkach jest zatrudnieniem na podstawie stosunku pracy bez względu na nazwę zawartej umowy.
To oznacza, że sama etykieta „zlecenie”, „umowa o dzieło” czy „kontrakt B2B” nie wystarczy, jeśli w praktyce relacja wygląda jak klasyczny etat. Inspektorzy będą badać rzeczywisty sposób wykonywania pracy, a nie wyłącznie dokumenty podpisane przez strony.
Firmy pod lupą, bo skarg przybywa
Nowe przepisy wchodzą w życie w momencie, gdy PIP sygnalizuje wzrost liczby skarg dotyczących nadużywania umów cywilnoprawnych. Marcin Stanecki, ustępujący główny inspektor pracy, mówił w rozmowie z Money.pl: „Skarg nam gwałtownie przybywa”. Według serwisu do czerwca wpłynęło prawie 2 tys. skarg dotyczących takich spraw, niemal dwa razy więcej niż rok wcześniej.
Dla rynku pracy to sygnał, że problem nie jest wyłącznie teoretyczny. Umowy cywilnoprawne są legalne i potrzebne, ale nie mogą zastępować etatu tam, gdzie pracownik faktycznie nie ma swobody typowej dla zleceniobiorcy czy przedsiębiorcy. Największe ryzyko pojawia się przy stałych godzinach, pracy pod bezpośrednim nadzorem, obowiązku osobistego świadczenia pracy, firmowym harmonogramie i braku realnej samodzielności.
Kontrole mogą szczególnie dotyczyć sektorów, w których powszechne są zlecenia i B2B: usług, logistyki, ochrony, call center, gastronomii, handlu, IT, marketingu, mediów, opieki i części administracji wspierającej biznes. Nie oznacza to, że każda taka umowa jest zagrożona. Kluczowe będzie to, czy kontrakt odzwierciedla rzeczywistość.
Decyzja PIP to skutki dla składek, podatków i kosztów pracy
Stwierdzenie istnienia stosunku pracy może wywołać skutki nie tylko po stronie prawa pracy. Nowelizacja przewiduje również wymianę danych między PIP, ZUS i Krajową Administracją Skarbową. W ustawie zapisano powstanie systemu teleinformatycznego służącego wymianie informacji potrzebnych do analizy ryzyka naruszeń w obszarze prawa pracy, legalności zatrudnienia, podatków, ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych.
Dla firm oznacza to większe ryzyko, że jedna kontrola uruchomi kolejne pytania dotyczące składek i rozliczeń. Jeżeli relacja zostanie uznana za stosunek pracy, może pojawić się obowiązek uporządkowania dokumentów ubezpieczeniowych, składek oraz podatkowych konsekwencji wcześniejszego modelu współpracy.
Nowe przepisy zwiększają też sankcje. Z ustawy wynika, że grzywna za część naruszeń może wzrosnąć z dotychczasowego przedziału 1000-30 000 zł do 2000-60 000 zł, a w określonych przypadkach z 1500-45 000 zł do 3000-90 000 zł. To pokazuje, że państwo chce nie tylko dać inspektorom narzędzia decyzyjne, ale także zwiększyć koszt ignorowania prawa pracy.
Rok na uporządkowanie umów
Dla przedsiębiorców istotny jest przepis przejściowy. Ustawa przewiduje, że podmiot, który przed wejściem w życie zmian zawarł z osobą wykonującą pracę umowę cywilnoprawną albo korzystał z pracy osoby faktycznie świadczącej ją za wynagrodzeniem, mimo że relacja spełniała cechy stosunku pracy, może uniknąć odpowiedzialności za określone naruszenie, jeśli w ciągu 12 miesięcy dobrowolnie doprowadzi sytuację do stanu zgodnego z prawem.
W praktyce jest to czas na audyt umów. Firmy powinny sprawdzić, czy osoby na zleceniu albo B2B naprawdę działają samodzielnie, czy mogą decydować o czasie i sposobie wykonywania usług, czy ponoszą ryzyko gospodarcze, czy mają możliwość zastępstwa i czy nie są zarządzane jak pracownicy etatowi.
Najbardziej ryzykowne są sytuacje, w których kontraktor codziennie pracuje jak członek zespołu etatowego, ma narzucony grafik, korzysta wyłącznie z narzędzi firmy, raportuje przełożonemu i nie ma realnej niezależności. W takich przypadkach sama faktura albo umowa zlecenia może nie wystarczyć do obrony modelu współpracy.
Czytaj także:
Hiszpania legalizuje migrantów. Wpłynęło ponad milion wniosków
Fatalne dane z polskiego przemysłu. Największy spadek od 4 lat
Wynajem już się nie opłaca? NBP: lepiej kupić obligacje