Fatalne dane z polskiego przemysłu. Największy spadek od 4 lat

Hala produkcyjna, ilustracja hasła polski przemysł

Polski przemysł wszedł w drugą połowę roku z wyraźnie słabszym sygnałem koniunkturalnym. Jak wynika z danych S&P Global opisanych przez Interię Biznes, wskaźnik PMI dla sektora przemysłowego spadł w czerwcu do 46,1 pkt., wobec 49,4 pkt. miesiąc wcześniej.

  • PMI dla polskiego przemysłu spadł w czerwcu do 46,1 pkt. z 49,4 pkt. w maju.
  • Produkcja i nowe zamówienia ponownie się kurczyły, a zamówienia eksportowe spadły siódmy miesiąc z rzędu.
  • Dane GUS za maj pokazywały wzrost produkcji sprzedanej przemysłu o 4,1 proc. rok do roku, ale PMI sygnalizuje pogorszenie nastrojów w czerwcu.

Odczyt poniżej 50 pkt. oznacza pogorszenie warunków w sektorze w porównaniu z poprzednim miesiącem. Najnowsze dane są istotne, bo kontrastują z wcześniejszymi, lepszymi statystykami produkcji przemysłowej za maj. To sugeruje, że odbicie widoczne w twardych danych może być kruche, a firmy przemysłowe nadal działają pod presją słabego popytu, zapasów u odbiorców i niepewności eksportowej.

Polski przemysł ma najniższy PMI od 11 miesięcy

Czerwcowy wynik PMI na poziomie 46,1 pkt. jest najniższy od 11 miesięcy. Wskaźnik opracowywany przez S&P Global powstaje na podstawie ankiet wśród firm produkcyjnych i jest traktowany jako szybki barometr nastrojów w przemyśle. Odczyt powyżej 50 pkt. oznacza poprawę warunków, poniżej 50 pkt. ich pogorszenie.

Według relacji Interii Biznes, w czerwcu pogorszenie było widoczne jednocześnie w kilku obszarach: produkcji, nowych zamówieniach, zamówieniach eksportowych, zatrudnieniu i oczekiwaniach firm na kolejne miesiące. To ważne, bo PMI nie mierzy wyłącznie bieżącej produkcji, ale pokazuje również, jak przedsiębiorstwa oceniają najbliższą przyszłość.

Trevor Balchin, dyrektor ekonomiczny w S&P Global Market Intelligence, ocenił, że „warunki gospodarcze w przemyśle pogarszają się w najszybszym tempie od niemal roku”. Wskazał też, że spadek nowych zamówień doprowadził do ponownego obniżenia produkcji, a miesięczny spadek PMI był największy od połowy 2022 roku.

Zamówienia słabną, a zapasy rosną

Największym problemem pozostaje popyt. Z danych S&P Global wynika, że nowe zamówienia spadały szybciej niż miesiąc wcześniej, a zamówienia eksportowe zmniejszyły się siódmy miesiąc z rzędu. To sygnał, że kłopoty przemysłu nie wynikają wyłącznie z sytuacji w kraju, ale także ze słabości zewnętrznych rynków zbytu.

S&P Global wskazał, że niższa liczba zamówień była efektem słabszego popytu, spowolnienia gospodarczego, trudności w pozyskiwaniu nowych klientów, wysokiego poziomu zapasów u odbiorców oraz ograniczonych budżetów klientów. Dla producentów oznacza to ryzyko dalszego ograniczania aktywności, bo bez nowych kontraktów trudno utrzymywać wysokie tempo pracy zakładów.

Niepokojącym sygnałem jest także wzrost zapasów niesprzedanych wyrobów. Jak podano w opracowaniu przywołanym przez Interię Biznes, zapasy wyrobów gotowych wzrosły po raz trzeci w ciągu czterech miesięcy i w najszybszym tempie od września 2024 roku. Jeżeli towary zostają w magazynach, firmy mogą w kolejnych miesiącach ograniczać produkcję, zakupy materiałów i zatrudnienie.

Dane GUS były lepsze, ale PMI pokazuje zmianę nastrojów

Najnowszy PMI trzeba zestawić z wcześniejszymi danymi GUS. Według Głównego Urzędu Statystycznego, w maju 2026 roku produkcja sprzedana przemysłu była o 4,1 proc. wyższa niż rok wcześniej. Po wyeliminowaniu czynników sezonowych wzrost rok do roku wyniósł 4,4 proc., a w okresie styczeń – maj produkcja była o 3,1 proc. wyższa niż w analogicznym okresie poprzedniego roku.

Na pierwszy rzut oka dane GUS wyglądały więc solidnie. Problem polega na tym, że PMI za czerwiec pokazuje pogorszenie w bieżących zamówieniach i oczekiwaniach przedsiębiorstw. Twarde dane produkcyjne opisują to, co już wydarzyło się w gospodarce, natomiast PMI szybciej wychwytuje zmianę nastrojów w firmach. Dlatego tak słaby odczyt może być ostrzeżeniem przed pogorszeniem danych za kolejne miesiące.

W danych GUS widać też, że sytuacja w przemyśle nie jest jednolita. W maju wzrost produkcji odnotowano w 23 z 34 działów przemysłu, ale w 11 działach produkcja była niższa niż rok wcześniej. Spadki dotyczyły m.in. produkcji wyrobów tekstylnych, mebli oraz pojazdów samochodowych, przyczep i naczep. To branże wrażliwe na popyt konsumentów, eksport i cykl inwestycyjny.

Zatrudnienie pod presją, eksport pozostaje słabym punktem

Słabsze zamówienia mają bezpośrednie znaczenie dla rynku pracy. Według danych PMI zatrudnienie w przemyśle zostało obniżone po raz czternasty z rzędu. Nie musi to od razu oznaczać gwałtownych zwolnień w całej gospodarce, ale pokazuje, że firmy ostrożnie podchodzą do kosztów i nie widzą jeszcze stabilnego odbicia popytu.

Eksport pozostaje jednym z kluczowych wyzwań. Polski przemysł jest silnie powiązany z europejskimi łańcuchami dostaw, szczególnie z gospodarką niemiecką. Jeżeli zamówienia zagraniczne pozostają słabe, część zakładów może mieć ograniczone możliwości zwiększania produkcji nawet wtedy, gdy krajowa konsumpcja jest relatywnie odporna.

Znaczenie mają również koszty energii, finansowania i pracy. Przemysł działa w otoczeniu, w którym firmy muszą jednocześnie pilnować marż, konkurować ceną i inwestować w efektywność. Przy słabym popycie łatwiej o odkładanie decyzji inwestycyjnych, co może osłabiać potencjał produkcyjny w dłuższym terminie.

Czytaj także:

Inflacja znacznie niższa od oczekiwań. Czas na cięcie stóp procentowych?

Lawinowy wzrost liczby multidłużników. Rekordzista ma 29 wierzycieli

Rynek pracy słabnie. Najgorsze dane od początku pomiarów

Oceń ten artykuł: