• Alex Karp, prezes Palantira, kupił w Szwecji 15 tys. hektarów ziemi za 235 mln koron szwedzkich.
  • Powierzchnia zakupionego terenu wynosi około 150 km kw. i odpowiada niemal 30 proc. powierzchni całej Warszawy.
  • Mark Zuckerberg rozwija na Hawajach wielką posiadłość, której plany obejmują podziemny schron, niezależne źródła wody i produkcję żywności.

Szef Palantira kupił 15 tys. hektarów ziemi

Alex Karp nabył rozległe tereny w Härjedalen w środkowej Szwecji. Jak podaje Szwedzki Uniwersytet Nauk Rolniczych, SLU, zakup obejmuje około 15 tys. hektarów lasów i terenów górskich, a cena wyniosła 235 mln koron szwedzkich. Formalnie nieruchomość kupiła spółka Cladonia Skog AB od koncernu leśnego SCA.

Skala jest ogromna. 15 tys. hektarów to około 150 km kw. Dla porównania, zgodnie z danymi miasta stołecznego Warszawy powierzchnia stolicy wynosi 517,2 km kw. Oznacza to, że szwedzka nieruchomość odpowiada około 29 proc. obszaru Warszawy.

Nie jest jednak prawdą, że sam Karp kupił ziemię z potwierdzonym zamiarem budowy bunkra. Cel transakcji pozostaje nie do końca wyjaśniony. W dokumentach pojawia się działalność leśna, natomiast inne informacje wskazują na rekreację, pobyt w górach i narciarstwo. Szwedzka telewizja publiczna SVT informowała, że Karp jest zainteresowany przede wszystkim narciarstwem i posiada już domek w szwedzkich górach.

Tak duży prywatny zakup jest nietypowy

Sama powierzchnia nieruchomości nie jest w Szwecji czymś niespotykanym, ponieważ jeszcze większymi obszarami zarządzają firmy leśne, instytucje czy państwo. Nietypowy jest profil właściciela.

„Wyjątkowe jest przede wszystkim połączenie skali i zagranicznego prywatnego właściciela” – ocenił Vilis Brukas, profesor polityki leśnej na SLU. Ekspert zwraca uwagę, że tak duży zwarty obszar trafiający w ręce jednego bardzo zamożnego inwestora zagranicznego jest prawdopodobnie niezwykle rzadkim przypadkiem.

Transakcja wzbudziła emocje również wśród lokalnych mieszkańców, szczególnie myśliwych korzystających wcześniej z tych terenów. Spółka kontrolująca grunty informowała później SVT, że chce umożliwić miejscowym dalsze korzystanie z części praw łowieckich.

Mark Zuckerberg zbudował posiadłość z podziemnym schronem

Zakup Karpa wpisuje się w szersze zainteresowanie bardzo zamożnych przedsiębiorców dużymi i odizolowanymi nieruchomościami. Najbardziej spektakularnym przykładem jest posiadłość Marka Zuckerberga na hawajskiej wyspie Kauai.

Według śledztwa magazynu WIRED dokumentacja inwestycji obejmuje podziemny schron o powierzchni około 5 tys. stóp kwadratowych, czyli około 465 m kw., wyposażony m.in. w wyjście awaryjne oraz ciężkie drzwi. Kompleks ma własną infrastrukturę wodną, a na jego terenie prowadzona jest również produkcja żywności.

Pierwotny obszar posiadłości obejmował około 1400 akrów. WIRED informował później o zakupieniu kolejnych 962 akrów, dzięki czemu hawajskie grunty Zuckerberga zwiększyły się do ponad 2300 akrów. Wartość wcześniejszych zakupów ziemi i głównych prac budowlanych magazyn szacował na ponad 270 mln dolarów.

Sam Zuckerberg dystansował się od określania obiektu mianem bunkra na koniec świata i wskazywał, że podziemna przestrzeń może pełnić funkcję schronienia m.in. podczas huraganów.

Ziemia jako prywatna polisa bezpieczeństwa

Nie istnieją publiczne dane pozwalające stwierdzić, że większość miliarderów buduje bunkry albo kupuje ogromne obszary z myślą o katastrofie. Poszczególne głośne inwestycje pokazują jednak rosnącą atrakcyjność aktywów, które zapewniają jednocześnie prywatność, przestrzeń i możliwość stworzenia własnej infrastruktury.

Duże grunty mogą pełnić kilka funkcji jednocześnie. Są aktywem inwestycyjnym, miejscem rekreacji, zabezpieczeniem majątku i bazą pozwalającą na stworzenie bardziej samowystarczalnej posiadłości. W przypadku najbogatszych ludzi świata koszt takiej dywersyfikacji stanowi niewielką część ich majątku.

Transakcja Karpa jest szczególnie interesująca ze względu na skalę i profil nabywcy. Nie dowodzi jeszcze powstania nowej fali zakupów, ale jak zauważa prof. Brukas, sama może stać się przykładem zwiększającym zainteresowanie podobnymi inwestycjami. Jeśli kolejne duże prywatne transakcje będą się pojawiać, pytania o koncentrację ziemi, prawa lokalnych społeczności i motywacje nowych właścicieli będą pojawiały się coraz częściej.

Czytaj także:

Polacy mają dosyć influencerów. Tylko 8 proc. traktuje ich porady poważnie

USA liczy straty na wojnie z Iranem. Rachunek dobiega do 50 mld dolarów

Polska szykuje się na kryzys. Ponad 4500 przetargów na schrony, agregaty i sprzęt