- Łódzki ResQuant projektuje układ scalony z kryptografią odporną na przyszłe ataki komputerów kwantowych.
- Pierwsze prototypy mają powstać na przełomie 2026 i 2027 r., a seryjna produkcja ruszyć w drugiej połowie 2027 r.
- Spółka współpracuje z sektorem kosmicznym i uczestniczyła w akceleratorze NATO DIANA.
Polski chip odporny na ataki komputerów kwantowych. Jak działa?
Jak podaje ResQuant na swojej stronie, firma oferuje już bloki kryptograficzne przeznaczone do integracji z innymi układami oraz moduły FPGA. To programowalne elementy elektroniczne służące m.in. do testowania zabezpieczeń przed wdrożeniem docelowego chipu.
Kolejnym etapem ma być własny system na chipie, SoC. Kluczowe operacje kryptograficzne będą wykonywane bezpośrednio w układzie scalonym, co ma ułatwić ochronę urządzeń o ograniczonej mocy i energii, m.in. czujników, dronów i terminali komunikacyjnych.
Współzałożyciel i dyrektor ds. technologii ResQuant, dr inż. Michał Andrzejczak, wcześniej zabezpieczał wojskowe systemy łączności. Jak informował „Puls Biznesu”, projekt przewiduje również ochronę przed fizyczną ingerencją, np. atakami laserowymi.
Dlaczego komputery kwantowe mogą zagrozić szyfrowaniu danych?
Znaczna część obecnej komunikacji cyfrowej wykorzystuje metody kryptografii asymetrycznej. Odpowiednio zaawansowany komputer kwantowy mógłby w przyszłości podważyć bezpieczeństwo niektórych z nich. Nie oznacza to, że dzisiejsze komputery kwantowe potrafią już masowo łamać zabezpieczenia banków. Ryzyko dotyczy przede wszystkim dalszego rozwoju technologii i potrzeby ochrony informacji przez wiele lat.
Istnieje także ryzyko przechwytywania zaszyfrowanych danych już dziś, z myślą o ich odczytaniu w przyszłości. To szczególnie ważne dla dokumentacji strategicznej, medycznej i korespondencji wymagającej wieloletniej poufności.
W sierpniu 2024 r. amerykański NIST zatwierdził standardy FIPS 203, 204 i 205, obejmujące uzgadnianie kluczy i podpisy cyfrowe odporne na przyszłe zagrożenia kwantowe. ResQuant rozwija ich sprzętowe zastosowania. Nie daje to jednak gwarancji, że każdy produkt będzie wolny od innych luk.
Wojsko, banki i satelity. Kto może skorzystać z polskiej technologii?
Technologia może chronić łączność wojskową, drony, satelity, sieci telekomunikacyjne i infrastrukturę krytyczną. W bankowości takie układy mogłyby zabezpieczać transmisję danych i tożsamość urządzeń. Nie oznacza to jednak, że polskie banki zamówiły już nowy chip.
Operator akceleratora NATO DIANA w Estonii potwierdza udział ResQuant w programie wspierającym technologie cywilno-wojskowe oraz kontrakt z Europejską Agencją Kosmiczną o wartości 185 tys. euro, zawarty w 2024 r. Nie oznacza to jeszcze zamówienia seryjnych układów przez NATO.
Spółka kieruje też unijnym projektem MINQ. Według bazy Komisji Europejskiej CORDIS potrwa on od sierpnia 2026 r. do listopada 2027 r., a dofinansowanie UE wynosi blisko 499,5 tys. euro. Jego celem jest opracowanie i przetestowanie energooszczędnych bloków kryptograficznych.
Produkcja w 2027 roku. ResQuant szuka kapitału na rozwój
„Planujemy produkcję pierwszych prototypów czipów na przełomie 2026 i 2027 r.” – zapowiedział Sven Zagała, prezes ResQuant, w rozmowie z „Pulsem Biznesu”. Seryjna produkcja ma ruszyć w drugiej połowie 2027 r., w fabryce GlobalFoundries w Dreźnie. To zapowiedź, nie informacja o już działającej linii produkcyjnej.
Do komercjalizacji potrzebny jest kapitał na prototypy, testy i wdrożenia. Według portalu Tek.info.pl ResQuant chce pozyskać około 5 mln euro od inwestorów zainteresowanych branżą półprzewodnikową. Negocjuje również udział polskiego podmiotu technologicznego, którego nazwy nie ujawniono.
Komisja Europejska zachęca sektor publiczny i branże krytyczne do planowania migracji do kryptografii postkwantowej tak, aby systemy wysokiego ryzyka zostały dostosowane do 2030 r. Dla ResQuant oznacza to potencjalny rynek, ale o komercyjnym sukcesie zdecydują testy, koszty i rzeczywiste zamówienia.
Czytaj także:
To koniec fliperów? Zyski stopniały do 10 tys. zł w pół roku
Strzelanie z broni, drony i przygotowanie na wojnę. Tak mają zmienić się lekcje w szkołach
Wiatraki wyprodukowały o 52 proc. mniej prądu. Zielona energia w odwrocie



