• W pierwszym półroczu 2026 roku zarejestrowano około 39,5 tys. nowych chińskich samochodów. Liczba rejestracji wzrosła o blisko 138 proc. rok do roku.
  • Udział chińskich marek w polskim rynku zwiększył się z 5,82 do 12,69 proc. W samym czerwcu chińskie samochody odpowiadały za rekordowe 14,9 proc. rejestracji.
  • Największy udział mają pełne hybrydy i hybrydy plug-in, a nie samochody elektryczne.

W ciągu sześciu miesięcy zarejestrowano około 39,5 tys. chińskich aut, o blisko 138 proc. więcej niż przed rokiem. Marki takie jak MG, Omoda, BYD, Chery i Jaecoo zaczynają wyprzedzać producentów od dawna obecnych na polskim rynku. Ich ekspansji sprzyjają konkurencyjne ceny, bogate wyposażenie, szeroka oferta SUV-ów oraz rosnący wybór napędów hybrydowych.

Chińskie samochody rosną znacznie szybciej niż cały rynek

W pierwszej połowie 2026 roku w Polsce zarejestrowano 312 048 nowych samochodów osobowych, o 9,38 proc. więcej niż rok wcześniej. Wynik chińskich producentów rósł jednak kilkanaście razy szybciej.

Według danych opisanych przez Bankier.pl na podstawie raportu KPMG i Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego udział chińskich marek zwiększył się w ciągu roku z 5,82 do 12,69 proc. Liczba ich rejestracji wzrosła o około 138 proc.

Jeszcze wyraźniej ekspansję było widać w czerwcu. W jednym miesiącu zarejestrowano 8801 chińskich aut, które zdobyły rekordowe 14,9 proc. rynku. Rok wcześniej było to nieco ponad 3 tys. pojazdów i około 6,1 proc. rejestracji.

MG, Omoda i BYD wyprzedzają znane marki

Najpopularniejszą chińską marką w Polsce pozostaje MG, należące obecnie do koncernu SAIC Motor. W pierwszym półroczu zarejestrowano 9191 samochodów tej marki, o 46,2 proc. więcej niż rok wcześniej.

Drugie miejsce zajęła Omoda z wynikiem 7143 aut i wzrostem przekraczającym 123 proc. Kolejne pozycje przypadły BYD, Chery i Jaecoo. BYD osiągnął 5304 rejestracje, co oznacza wzrost o ponad 226 proc. Chery, które dopiero buduje swoją obecność w Polsce, zarejestrowało 5263 samochody, a Jaecoo 3711.

Skala zmian jest widoczna w ogólnym rankingu marek. MG i Omoda wyprzedziły między innymi Forda, Nissana, Peugeota i Mazdę. Najpopularniejszym chińskim modelem było MG HS z wynikiem 4659 rejestracji. Za nim znalazły się Omoda 5 z wynikiem 4190 sztuk oraz MG ZS, który odnotował 3543 rejestracje. Szczegółowe zestawienie rynku przygotował również AutoCentrum.pl.

Chiński samochód nie musi być elektryczny

Ekspansja producentów z Państwa Środka jest często utożsamiana z samochodami elektrycznymi. Dane z polskiego rynku pokazują jednak zupełnie inny obraz.

Największą część rejestracji chińskich marek stanowią hybrydy plug-in, których udział wynosi 32,38 proc. Kolejne 31,96 proc. przypada na pełne hybrydy, a 26,61 proc. na samochody benzynowe. Elektryki odpowiadają jedynie za 7,89 proc. rejestracji chińskich aut.

Producenci skutecznie dostosowali więc ofertę do polskiego rynku, na którym wielu kierowców nadal obawia się ograniczonego zasięgu, długiego ładowania i niewystarczającej infrastruktury. Hybryda pozwala im skorzystać z części zalet napędu elektrycznego bez całkowitej rezygnacji z silnika spalinowego.

Ma to również znaczenie w kontekście ceł wprowadzonych przez Unię Europejską. Dodatkowe opłaty dotyczą samochodów elektrycznych produkowanych w Chinach, a nie wszystkich pojazdów tamtejszych marek. Komisja Europejska nałożyła na chińskie elektryki cła wyrównawcze obowiązujące przez pięć lat, ale ich wpływ na większość sprzedaży chińskich aut w Polsce pozostaje ograniczony.

Polaków przyciąga cena i wyposażenie

Średnia cena chińskiego samochodu kupowanego w Polsce wyniosła w pierwszym półroczu 149 598 zł. Dla całego rynku nowych aut było to 186 091 zł. Różnica przekracza 36 tys. zł, choć należy pamiętać, że wpływa na nią również odmienna struktura modeli i segmentów.

Aż 42,65 proc. chińskich samochodów kosztowało od 100 do 150 tys. zł. Producenci konkurują jednak nie tylko ceną. W standardowym wyposażeniu często oferują automatyczne skrzynie biegów, rozbudowane systemy multimedialne, kamery, asystentów kierowcy i długie gwarancje, za które w samochodach europejskich lub japońskich trzeba dodatkowo zapłacić.

Ponad 91 proc. rejestracji przypada na SUV-y. To właśnie ten typ nadwozia odpowiada obecnie za około 65 proc. całego polskiego rynku nowych samochodów. Chińscy producenci skoncentrowali się więc na segmencie, którego najczęściej poszukują klienci.

Chińskie marki zdobywają klientów indywidualnych

Szczególnie istotna jest struktura nabywców. Na całym rynku nowych aut dominują firmy i floty, ale w przypadku chińskich samochodów największą grupą są osoby fizyczne. Odpowiadają one za 47,86 proc. rejestracji, podczas gdy udział firm wynosi 40,45 proc.

To sygnał, że wzrost nie jest napędzany wyłącznie przez demonstracyjne rejestracje importerów, wypożyczalnie lub duże zamówienia flotowe. Chińskie samochody coraz częściej trafiają bezpośrednio do prywatnych kierowców.

Już po pierwszym kwartale 2026 roku dwie chińskie marki znalazły się jednocześnie w pierwszej dziesiątce najpopularniejszych marek z segmentu aut popularnych. KPMG i PZPM oceniały wówczas, że ekspansja producentów z Chin staje się trwałym elementem polskiego rynku.

Europejscy producenci znaleźli się pod presją

Szybki wzrost chińskich marek może wymusić na dotychczasowych liderach obniżki cen, bogatsze wyposażenie oraz korzystniejsze warunki finansowania. Największą presję odczują producenci popularnych SUV-ów kosztujących od 100 do 200 tys. zł.

Dalsza ekspansja nie jest jednak przesądzona. Nowe marki muszą rozbudować sieci serwisowe, zapewnić dostępność części i przekonać klientów, że ich samochody zachowają odpowiednią wartość na rynku wtórnym. Nie wiadomo również, ile spośród licznych marek wchodzących obecnie do Polski utrzyma się na rynku przez kolejne lata.

Pierwsze półrocze 2026 roku pokazuje jednak, że bariera nieufności szybko słabnie. Jeżeli obecne tempo wzrostu się utrzyma, chińskie samochody mogą wkrótce odpowiadać nie za co ósmy, ale za co szósty lub nawet co piąty nowy samochód rejestrowany w Polsce.

Czytaj także:

Polacy będą pracować nawet 10 lat dłużej. Współtwórca reformy emerytalnej alarmuje

Prawie półtora miliona cudzoziemców w ZUS. Kolumbijczycy zastępują Gruzinów

Polacy inwestują jak nigdy dotąd. Rekordy biją obligacje, fundusze i ETF-y