- Polskie Siły Powietrzne dysponują 47 samolotami F-16, ale według nieoficjalnych ustaleń mają około 40 wyszkolonych pilotów.
- Do efektywnego wykorzystania floty potrzeba co najmniej 70 lotników, a wyszkolenie kolejnych zajmuje około dwóch lat.
- Polska przeznaczyła 3,8 mld dolarów na modernizację F-16, jednak niedobór personelu może ograniczać wykorzystanie maszyn.
Polska ma 47 myśliwców F-16. Pilotów powinno być prawie dwa razy więcej
Z ustaleń „Rzeczpospolitej”, przytoczonych przez Polską Agencję Prasową, wynika, że Siły Powietrzne dysponują obecnie około 40 pilotami F-16. Przy flocie liczącej 47 samolotów jest to liczba niewystarczająca do zapewnienia odpowiedniego wykorzystania posiadanego sprzętu.
Przyjmuje się, że na jeden samolot bojowy powinno przypadać co najmniej 1,5 pilota. Pozwala to utrzymywać ciągłość wykonywania zadań, prowadzić szkolenia oraz zapewniać zastępstwa w przypadku nieobecności personelu. Dla polskiej floty oznacza to zapotrzebowanie na minimum 70 wyszkolonych lotników.
Podawane liczby nie są jednak oficjalnymi danymi Ministerstwa Obrony Narodowej. Resort zastrzega, że informacje dotyczące liczby pilotów i instruktorów mają charakter niejawny. Około 40 osób to zatem szacunek oparty na ustaleniach dziennikarskich, a nie potwierdzony przez MON stan osobowy.
Nie można również na tej podstawie określić dokładnej gotowości bojowej polskiego lotnictwa. Liczba samolotów znajdujących się na wyposażeniu nie jest równoznaczna z liczbą maszyn zdolnych do jednoczesnego wykonania misji.
Szkolenie pilotów F-16 trwa dwa lata. Problem zaczyna się w Dęblinie
Jedną z głównych przyczyn niedoboru personelu jest ograniczona wydolność systemu szkolenia. Jak informuje „Rzeczpospolita”, w 2025 roku w Dęblinie udało się wyszkolić zaledwie kilku pilotów samolotów odrzutowych.
Droga do kabiny F-16 obejmuje kilka etapów. Kandydaci przechodzą szkolenie w Polsce, a następnie przygotowanie specjalistyczne, między innymi w Stanach Zjednoczonych. Cały proces wymaga odpowiedniej infrastruktury, doświadczonych instruktorów i dużej liczby godzin lotów.
Dodatkowym ograniczeniem jest dostępność miejsc szkoleniowych za granicą. Polska nie decyduje samodzielnie o liczbie pilotów, którzy mogą jednocześnie odbywać specjalistyczne kursy w amerykańskich ośrodkach. Zwiększenie finansowania nie musi więc oznaczać natychmiastowego przyspieszenia szkolenia.
Według rozmówców „Rzeczpospolitej” problemem jest również rezygnacja części kandydatów przed ukończeniem nauki. Wysokie wymagania zdrowotne, psychofizyczne i szkoleniowe sprawiają, że nie każda osoba rozpoczynająca przygotowanie uzyskuje ostatecznie uprawnienia do pilotowania myśliwca. Przy obecnej długości szkolenia nawet zwiększenie liczby przyjmowanych kandydatów nie pozwoli uzupełnić braków w ciągu kilku miesięcy.
Piloci F-16 przechodzą na F-35. Kolejne samoloty zwiększają potrzeby kadrowe
Na sytuację wpływa również rozwój polskiego programu F-35. Część doświadczonych pilotów F-16 została skierowana na szkolenia związane z wprowadzeniem nowych myśliwców piątej generacji.
Polska zamówiła 32 samoloty F-35A Husarz. Jak wynika z komunikatów Ministerstwa Obrony Narodowej, szkolenie polskich lotników rozpoczęło się w Stanach Zjednoczonych, a pierwszy polski pilot wykonał lot za sterami F-35 w styczniu 2025 roku.
Przejście doświadczonych lotników na nowy typ maszyny jest konieczne, aby wojsko mogło stopniowo budować zdolności operacyjne F-35. Jednocześnie zmniejsza dostępność części personelu wcześniej związanego z F-16. Jeżeli nie towarzyszy temu odpowiednio szybkie przygotowanie następców, niedobory mogą się pogłębiać.
Podobne wyzwanie dotyczy planowanych dostaw 96 śmigłowców bojowych AH-64E Apache. Każda maszyna wymaga dwuosobowej załogi. Samo jednoczesne obsadzenie wszystkich śmigłowców oznacza potrzebę przygotowania 192 lotników, bez uwzględnienia rezerw, instruktorów i rotacji personelu.
Według informacji przytoczonych przez PAP polska armia chce docelowo dysponować nawet 400 pilotami przeznaczonymi do obsługi Apache. To pokazuje, jak duże znaczenie dla kolejnych programów zbrojeniowych będzie miało zwiększenie możliwości szkoleniowych.
Miliardy na modernizację F-16. Bez pilotów sprzęt nie wystarczy
W sierpniu 2025 roku Polska podpisała umowę na modernizację floty F-16 do standardu F-16V. Jak wynika z oficjalnego komunikatu MON, kontrakt ma wartość około 3,8 mld dolarów netto, czyli blisko 15 mld zł według kursu z okresu jego zawarcia.
Modernizacja obejmuje między innymi nowe systemy radarowe, łączności oraz rozwiązania umożliwiające skuteczniejszą współpracę z pozostałym wyposażeniem polskich Sił Zbrojnych. Prace mają być realizowane w Wojskowych Zakładach Lotniczych nr 2 w Bydgoszczy, a program zaplanowano na lata 2028-2038.
„Obecne zdolności F-16 w wersji C/D są dobre, ale po 20 latach niewystarczające wobec zagrożeń” – mówił Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier i minister obrony narodowej, podczas podpisania umowy modernizacyjnej.
Unowocześnienie maszyn ma zwiększyć ich możliwości bojowe i pozwolić na dalszą eksploatację. Nie rozwiązuje jednak problemu dostępności personelu. Nawet najnowocześniejszy samolot wymaga pilota posiadającego odpowiednie uprawnienia, doświadczenie i aktualne wyszkolenie.
Sytuacja pokazuje różnicę pomiędzy zakupem sprzętu wojskowego a budowaniem zdolności do jego wykorzystania. Samoloty można zamówić w ramach wieloletniego kontraktu, natomiast przygotowanie odpowiedniej liczby lotników wymaga ciągłości szkolenia, utrzymania instruktorów i planowania z dużym wyprzedzeniem.
Czytaj także:
To koniec fliperów? Zyski stopniały do 10 tys. zł w pół roku
Strzelanie z broni, drony i przygotowanie na wojnę. Tak mają zmienić się lekcje w szkołach
Wiatraki wyprodukowały o 52 proc. mniej prądu. Zielona energia w odwrocie


