• Aż 56 proc. Polaków deklaruje, że nie podejmuje aktywności fizycznej ani rekreacji ruchowej.
  • Tylko 21 proc. osób powyżej 15. roku życia spełnia zalecenia WHO dotyczące ruchu w czasie wolnym.
  • Zaktywizowanie połowy nieaktywnych osób mogłoby zmniejszyć liczbę dni absencji o 14,6 mln i przynieść 1,9 mld zł oszczędności.

Aktywność fizyczna Polaków na bardzo niskim poziomie

Z danych GUS przytoczonych przez Polski Instytut Ekonomiczny wynika, że w 2025 roku 56 proc. Polaków deklarowało brak aktywności fizycznej lub rekreacji ruchowej.

Jeszcze bardziej niepokojąco wyglądają wyniki odnoszące się do zaleceń Światowej Organizacji Zdrowia. W 2025 roku tylko 21 proc. osób powyżej 15. roku życia spełniało rekomendowany poziom aktywności w czasie wolnym, jeżeli z obliczeń wyłączyć spacerowanie.

WHO zaleca dorosłym co najmniej 150 minut umiarkowanego wysiłku albo 75 minut intensywnej aktywności tygodniowo. Może to być jazda na rowerze, pływanie, bieganie, ćwiczenia siłowe, szybki marsz lub połączenie różnych form ruchu.

Różnice między poszczególnymi statystykami wynikają z zastosowanych definicji. Jedne badania obejmują spacery, drogę do pracy oraz aktywność wykonywaną w gospodarstwie domowym, inne koncentrują się wyłącznie na sporcie i rekreacji w czasie wolnym.

Niezależnie od przyjętej metodologii Polska wypada słabo. Według szacunków WHO w 2022 roku niewystarczającą aktywność fizyczną wykazywało 37 proc. dorosłych Polaków, wobec 25 proc. w całym Europejskim Regionie WHO.

Bezruch kosztuje gospodarkę 1,9 mld zł

Brak ruchu zwiększa ryzyko chorób układu krążenia, otyłości, cukrzycy, nadciśnienia, części nowotworów oraz depresji. Konsekwencją są również częstsze zwolnienia lekarskie, hospitalizacje i wcześniejsze opuszczanie rynku pracy.

Instytut Badań Strukturalnych przeanalizował scenariusz, w którym połowa nieaktywnych fizycznie mieszkańców zaczyna spełniać zalecenia WHO. Zgodnie z symulacją liczba dni absencji chorobowej mogłaby spaść o 14,6 mln rocznie. Oszczędności z tego tytułu wyniosłyby około 1,9 mld zł.

Nie jest to dokładny rachunek wszystkich strat, które gospodarka obecnie ponosi z powodu bezruchu. Jest to szacunek korzyści możliwych do uzyskania w konkretnym scenariuszu zwiększenia aktywności. Całkowite koszty obejmują również leczenie, hospitalizacje, niższą produktywność i utratę części potencjalnych pracowników.

„Promocja aktywności fizycznej jest opłacalną inwestycją społeczną” – podkreślił Kacper Olejniczak z Konfederacji Lewiatan.

Według analizy liczba osób pracujących mogłaby zwiększyć się o 127 tys., natomiast liczba korzystających z zasiłków chorobowych zmniejszyłaby się o 560 tys. Liczba dni spędzanych w szpitalach spadłaby o 1,7 mln.

Mniej chorób i nawet 13 miesięcy dłuższego życia

Korzyści nie ograniczałyby się do rynku pracy. W modelowym scenariuszu liczba zgonów mogłaby obniżyć się o 13,7 proc., z około 407 tys. do 351 tys. rocznie. Oczekiwana długość życia wzrosłaby natomiast o 13 miesięcy.

Analiza wskazuje także na możliwość ograniczenia liczby zachorowań na choroby układu krążenia, metaboliczne i onkologiczne. Liczba przypadków nadciśnienia mogłaby być niższa o około 1,2 mln, a udarów o 7,2 tys. Zmniejszyłaby się również skala nadwagi, otyłości oraz depresji.

Są to wyniki symulacji, a nie prognoza, która automatycznie się zrealizuje. Pokazują jednak skalę potencjalnych korzyści wynikających z regularnego ruchu. W starzejącym się społeczeństwie utrzymanie pracowników w dobrym zdrowiu będzie miało coraz większe znaczenie dla firm, systemu ubezpieczeń i ochrony zdrowia.

Czytaj także:

Galopująca inflacja w Rosji. Widać ją nawet w oficjalnych danych

Demografia wycina polskie szkoły. Uczniów jest o 700 tys. mniej

Porsche może zwolnić nawet 5 tys. osób. Sprzedaż się załamała