Polacy ruszyli po kredyty hipoteczne. „Działy analiz się zapchały”

Portfel, stuzłotówki i dokument. Ilustracja hasła kredyty hipoteczne

Boom na kredyty hipoteczne. Rosnąca zdolność kredytowa, niższe oprocentowanie niż przed rokiem i obawa przed dalszym wzrostem cen mieszkań sprawiają, że klienci masowo składają wnioski do banków. Według ekspertów Credipass skala zainteresowania jest już tak duża, że wydłuża się czas oczekiwania na decyzje kredytowe.

  • W maju banki udzieliły o 46,9 proc. więcej kredytów mieszkaniowych niż rok wcześniej.
  • Średnia kwota udzielonego kredytu mieszkaniowego wyniosła 476,14 tys. zł i była rekordowa.
  • Metrohouse i Credipass wskazują, że w II kwartale ceny transakcyjne mieszkań w dużych miastach nie spadały, poza Wrocławiem.

Kredyty hipoteczne znów przyspieszają

Ożywienie na rynku widać w danych Biura Informacji Kredytowej. Jak podał BIK w danych o rynku kredytowym za maj 2026 r., banki i SKOK-i udzieliły w maju o 46,9 proc. więcej kredytów mieszkaniowych niż rok wcześniej. Wartość przyznanego finansowania wzrosła jeszcze mocniej, o 58,8 proc. rdr.

Maj był kolejnym miesiącem z akcją kredytową przekraczającą 13 mld zł. Średnia kwota udzielonego kredytu mieszkaniowego wyniosła 476,14 tys. zł i, według BIK, była historycznie najwyższa. To pokazuje, że klienci nie tylko częściej wracają do banków, ale też finansują coraz droższe zakupy.

„Majowa wartość udzielonych kredytów mieszkaniowych wyniosła ponownie ponad 13 mld zł. Średnia kwota udzielonego kredytu mieszkaniowego osiągnęła 476,14 tys. zł, co jest historycznie najwyższą wartością” – komentował dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk Grupy BIK, wskazując jednocześnie na rosnącą zdolność kredytową, niższy koszt kredytu niż rok wcześniej i wzrost wynagrodzeń.

W skali pierwszych pięciu miesięcy roku trend jest równie wyraźny. Od stycznia do maja 2026 r. banki udzieliły o 49,5 proc. więcej kredytów mieszkaniowych niż w analogicznym okresie 2025 r., a ich łączna wartość wzrosła o 61,5 proc. To już nie pojedynczy skok po słabszym miesiącu, lecz szerzej widoczny powrót popytu.

Banki mają problem z obsługą napływu wniosków

Najświeższe wnioski z rynku potwierdza informacja prasowa Metrohouse i Credipass z 6 lipca 2026 r. Według autorów raportu Barometr Metrohouse i Credipass klienci, mimo niepewności makroekonomicznej i geopolitycznej, zaczęli realizować odłożone potrzeby mieszkaniowe. Jednocześnie banki mierzą się z dużym napływem dokumentów.

Ogromny napływ dokumentów sprawił, że bankowe działy analiz uległy wyraźnemu zapchaniu, a czas oczekiwania na ostateczne decyzje kredytowe uległ w ostatnim okresie odczuwalnemu wydłużeniu” – komentuje Andrzej Łukaszewski, ekspert finansowy Credipass i współautor raportu Barometr.

Dla kupujących oznacza to praktyczny problem. W teorii poprawa zdolności kredytowej powinna ułatwiać decyzję o zakupie mieszkania. W praktyce wydłużony czas analizy wniosku może utrudniać negocjacje ze sprzedającym, podpisanie umowy przedwstępnej i utrzymanie terminu płatności. Na rynku, na którym dobre oferty szybko znikają, kilka tygodni opóźnienia może mieć znaczenie.

Zmienna stopa wróciła do gry

Raport Metrohouse i Credipass wskazuje także na ważną zmianę w konstrukcji ofert banków. Po latach, w których klienci często wybierali oprocentowanie okresowo stałe, bo było tańsze i dawało większą przewidywalność rat, sytuacja zaczęła się odwracać. Finansowanie oparte na zmiennej stopie procentowej stało się tańsze niż oferty z okresowo stałym oprocentowaniem.

To zmienia dylemat kredytobiorców. Kredyt ze stałym oprocentowaniem daje ochronę przed wzrostem rat w określonym czasie, ale może być droższy na starcie. Kredyt ze zmienną stopą może dziś wyglądać korzystniej w kalkulacji miesięcznej raty, ale przenosi na klienta ryzyko przyszłych decyzji Rady Polityki Pieniężnej i zmian wskaźników rynkowych.

Na początku lipca podstawowa stopa referencyjna NBP wynosi 3,75 proc. i obowiązuje od 5 marca 2026 r., co pokazuje tabela podstawowych stóp procentowych NBP. Niższy koszt pieniądza niż rok wcześniej poprawia zdolność kredytową, ale nie usuwa ryzyka, że część kupujących podejmie decyzję pod wpływem chwilowo lepszej raty, bez wystarczającego bufora finansowego.

Ceny mieszkań nie pomagają kupującym

Ożywienie kredytowe zbiega się z brakiem wyraźnych przecen na rynku wtórnym. Z danych Metrohouse przywołanych w informacji prasowej wynika, że w II kwartale 2026 r. w analizowanej grupie pięciu dużych miast tylko we Wrocławiu odnotowano spadek średniej ceny transakcyjnej kwartał do kwartału.

W Krakowie średnia cena transakcyjna przekroczyła 14 tys. zł za mkw. i wyniosła 14 046 zł, co oznacza wzrost o 5 proc. kwartał do kwartału. Z kolei w  Warszawie było to 15 823 zł za mkw., o 2,8 proc. więcej niż kwartał wcześniej. W Gdańsku średnia cena wyniosła 13 610 zł za mkw. i wzrosła o 1,4 proc. We Wrocławiu stawka spadła do 11 919 zł za mkw., czyli o 3,2 proc., a w Łodzi wyniosła 7732 zł za mkw., o 0,2 proc. mniej niż w poprzednim kwartale.

Dane są istotne, bo jeszcze niedawno część kupujących liczyła na mocniejsze obniżki po okresie wysokich stóp procentowych i słabszej dostępności kredytów. Na razie jednak rynek wtórny pokazuje raczej stabilizację z lokalnymi wzrostami niż szeroką falę przecen. Sprzedający konkurują ze sobą, ale nie oznacza to automatycznie gotowości do dużych rabatów.

Kredytowy boom nie zawsze oznacza nowe zakupy

Warto jednak ostrożnie interpretować skalę wzrostu akcji kredytowej. Dane AMRON-SARFiN pokazują, że w I kwartale 2026 r. banki zawarły ponad 73 tys. umów kredytów mieszkaniowych o łącznej wartości 33,4 mld zł. Było to o 13,85 proc. więcej pod względem liczby i o 14,34 proc. więcej pod względem wartości niż kwartał wcześniej, a w ujęciu rocznym wzrost liczby umów sięgnął 51,99 proc. ZBP i Centrum AMRON wskazują jednak, że ważną częścią rynku było refinansowanie wcześniejszych zobowiązań.

Według AMRON udział kredytów refinansowych wzrósł z 8 proc. w I kwartale 2025 r. do 28 proc. w I kwartale 2026 r. Z kolei BIK wskazuje, że refinansowania stanowią już około jedną trzecią bieżącej akcji kredytowej. Oznacza to, że część wzrostu nie wynika z nowych zakupów mieszkań, lecz z decyzji osób, które chcą obniżyć koszt obsługi wcześniej zaciągniętego długu.

Dla rynku nieruchomości różnica jest kluczowa. Refinansowanie poprawia sytuację kredytobiorcy i zwiększa konkurencję między bankami, ale nie tworzy automatycznie nowego popytu na mieszkania. Nowe zakupy są tylko częścią większego obrazu, w którym mieszają się poprawa zdolności kredytowej, zmiana ofert banków, rosnące ceny mieszkań i chęć ucieczki od starszych, droższych kredytów.

Czytaj także:

AI oszukuje podróżnych. Tylko 5 proc. nie dało się nabrać

Mieszkania w Warszawie nadal drożeją. Popyt na rynku wtórnym odbija

Jest plaża, będzie elektrownia jądrowa. Rusza budowa w Choczewie

Oceń ten artykuł: