
Rynek nieruchomości może być jednym z najważniejszych elementów układanki demograficznej w Polsce. Z badania IBRiS dla PAP wynika, że aż 64 proc. respondentów uważa, iż lepszy dostęp do mieszkań poprawiłby dzietność w Polsce. To wynik, który pokazuje, że rozmowa o liczbie urodzeń nie może ograniczać się wyłącznie do świadczeń, ulg podatkowych i polityki rodzinnej. Coraz większe znaczenie ma także to, czy młode rodziny mają gdzie mieszkać i czy stać je na bezpieczne planowanie przyszłości.
Sondaż pokazuje przy tym pozorny paradoks. Ponad połowa badanych, 56,7 proc., uważa, że warunki życia w Polsce sprzyjają posiadaniu dzieci. Jednocześnie 81,3 proc. respondentów ocenia, że warunki rozwoju dzieci są dziś lepsze niż 20 lat temu. Mimo tego dzietność pozostaje bardzo niska, a Polacy jako jeden z kluczowych problemów wskazują dostępność mieszkań.
Rynek nieruchomości a decyzja o dziecku
Wyniki badania są ważne nie tylko dla demografów, ale także dla osób analizujących rynek nieruchomości. Mieszkanie nie jest bowiem zwykłym dobrem konsumpcyjnym – dla wielu par to warunek założenia lub powiększenia rodziny. Jeśli zakup mieszkania wymaga bardzo wysokiego wkładu własnego, długiego kredytu i dużej części miesięcznych dochodów, decyzja o dziecku może być odkładana.
Problem dotyczy zarówno rynku zakupu mieszkań, jak i najmu. Wysokie ceny lokali w największych miastach, drogie kredyty, niepewność zatrudnienia oraz wysokie czynsze sprawiają, że młodzi ludzie często żyją w warunkach, które trudno pogodzić z decyzją o powiększeniu rodziny. Małe mieszkanie, najem na czas określony albo obawa przed wzrostem raty kredytu mogą mieć realny wpływ na plany rodzinne.
Dlatego sondaż IBRiS dla PAP dobrze pokazuje, że polityka mieszkaniowa jest także polityką demograficzną. Jeśli państwo chce wpływać na dzietność, musi patrzeć nie tylko na wysokość świadczeń, ale również na dostępność mieszkań, stabilność najmu, kredyty, podaż lokali i ceny gruntów.
Dostęp do mieszkań najważniejszym sygnałem z badania
Najmocniejszy wynik w badaniu dotyczy właśnie mieszkań. 64 proc. respondentów uważa, że lepszy dostęp do lokali mieszkalnych poprawiłby dzietność w Polsce. Przeciwnego zdania jest 28 proc. badanych. Jeszcze wyraźniej widać to w grupie rodziców dzieci do 18 lat. Wśród nich aż 73 proc. popiera tezę, że lepszy dostęp do mieszkań dobrze wpłynąłby na demografię.
To szczególnie istotne, bo właśnie rodzice małych i nastoletnich dzieci najlepiej znają praktyczne koszty wychowywania rodziny. Ich odpowiedzi pokazują, że problem nie sprowadza się do samego posiadania dachu nad głową. Chodzi o mieszkanie dostosowane do potrzeb rodziny: odpowiedni metraż, osobny pokój dla dziecka, bliskość szkoły, przedszkola, transportu publicznego i usług.
W największych miastach taki standard bywa bardzo kosztowny. Dla części rodzin wybór większego mieszkania oznacza konieczność przeprowadzki dalej od centrum, wyższy kredyt albo wieloletnie odkładanie decyzji. To bezpośrednio łączy rynek nieruchomości z demografią.
Same pieniądze nie rozwiązują problemu
Badanie pokazuje też, że respondenci są podzieleni w ocenie klasycznych instrumentów finansowych. 46,5 proc. badanych uważa, że rodzice mający co najmniej dwoje dzieci nie powinni płacić PIT. Z kolei 45,9 proc. respondentów zgadza się ze stwierdzeniem, że rodzice powinni otrzymywać większe wsparcie od państwa niż obecnie.
To wysokie wyniki, ale niższe niż wskazanie dotyczące mieszkań. Oznacza to, że dla wielu osób problem dzietności nie sprowadza się tylko do comiesięcznego przelewu z budżetu państwa. Rodzina potrzebuje przewidywalności, przestrzeni i poczucia bezpieczeństwa. Dopiero połączenie stabilnych dochodów, dostępnego mieszkania i usług publicznych może realnie poprawiać warunki do posiadania dzieci.
Respondenci zdecydowanie odrzucają natomiast pomysł karania osób bezdzietnych. 71 proc. badanych nie zgadza się ze stwierdzeniem, że osoby bez dzieci powinny płacić dodatkowy podatek. Popiera go jedynie 19,6 proc. ankietowanych. To ważny sygnał: Polacy oczekują raczej poprawy warunków życia rodzin niż systemu sankcji.
Zmiany społeczne też mają znaczenie
Z badania wynika również, że 64,7 proc. respondentów zgadza się ze stwierdzeniem, że brak dzieci jest efektem zmian społecznych i żadne działania państwa tego nie zatrzymają. To pokazuje drugą stronę problemu. Mieszkania są bardzo ważne, ale nie są jedynym czynnikiem.
Zmienia się model życia, rośnie znaczenie kariery, edukacji, mobilności i indywidualnych wyborów. Dzieci coraz częściej pojawiają się później, a część osób w ogóle nie planuje rodzicielstwa. Państwo może poprawiać warunki, ale nie jest w stanie prostymi instrumentami odwrócić wszystkich trendów społecznych.
Mimo to dostępność mieszkań pozostaje jednym z tych obszarów, na które polityka publiczna i rynek mogą realnie wpływać. Większa podaż lokali, stabilniejsze zasady najmu, rozwój mieszkań społecznych i komunalnych, sprawniejsze procedury budowlane oraz lepsze planowanie przestrzenne mogą zmniejszać presję, która dziś ciąży na młodych rodzinach.
Czytaj także:
Polska gospodarka w czołowej trójce Europy? Ambitny plan ministra
Polski przemysł słabnie, ale wolniej. PMI najwyżej od roku, lecz nadal „pod kreską”
PKB Polski rośnie. Dane przebiły szacunki, ale jest powód do niepokoju