Demografia zmieni rynek nieruchomości. Kierunek jest nieunikniony

Młody mężczyzna i starsza kobieta przed blokiem mieszkalnym, ilustracja hasła demografia zmieni rynek nieruchomości

Polski rynek mieszkaniowy przez lata działał według prostego założenia: mieszkań brakuje, więc trzeba budować więcej. Ten model zaczyna się jednak wyczerpywać. Coraz ważniejsze staje się nie tylko to, ile lokali powstaje, ale także gdzie, dla kogo i w jakim standardzie. Eksperci ostrzegają, że demografia zmieni rynek nieruchomości mocniej niż kolejne programy dopłat, cykle stóp procentowych czy krótkoterminowe wahania sprzedaży.

Demografia zmieni rynek nieruchomości. Branża musi zmienić punkt widzenia

Temat mocno wybrzmiał podczas konferencji Tabelaofert TALKS, którą relacjonował RegioDom. Robert Chojnacki, założyciel i wiceprezes Tabelaofert.pl, wskazywał, że Polska nie wchodzi dopiero w kryzys demograficzny, ale już w nim jest. Dla rynku mieszkaniowego oznacza to fundamentalną zmianę myślenia: przez lata najważniejsze było pytanie, ile mieszkań trzeba wybudować, a teraz coraz ważniejsze będzie pytanie, dla kogo, gdzie i w jakim standardzie powstają nowe lokale.

To ważny sygnał dla deweloperów, inwestorów i samorządów. W ostatnich 25 latach polska branża mieszkaniowa rosła w warunkach silnego popytu, deficytu lokali i urbanizacji. Według danych przywołanych przez RegioDom branża deweloperska wspólnie z inwestorami prywatnymi wybudowała w tym czasie ponad 4 mln mieszkań.

Problem w tym, że przyszły popyt nie będzie wyglądał tak samo jak ten z ostatnich dekad – mniej będzie młodych gospodarstw domowych, więcej osób starszych, a część mniejszych miast oraz peryferyjnych lokalizacji będzie tracić mieszkańców. Rynek nieruchomości nie przestanie istnieć, ale będzie coraz bardziej selektywny.

Polska będzie mniej ludna i starsza

Dane GUS pokazują, że zmiana demograficzna nie jest odległą prognozą, ale procesem, który już trwa. Według GUS na koniec 2024 r. liczba ludności Polski wyniosła 37,489 mln, czyli o ponad 147 tys. mniej niż rok wcześniej. Wskaźnik starości osiągnął 141, co oznacza, że na 100 dzieci w wieku 0-14 lat przypadało 141 osób w wieku 65 lat i więcej.

Prognoza ludności GUS na lata 2023-2060 zakłada trzy scenariusze zmian demograficznych i wskazuje, że wyniki są obarczone niepewnością, ale kierunek jest jednoznaczny: liczba ludności będzie spadać, a struktura wieku będzie się przesuwać w stronę starszych roczników. Według oficjalnego scenariusza prognozy populacja Polski może spaść do 30,9 mln w 2060 r., czyli o 17,6 proc. względem 2024 r. W wariancie bardzo niskiej dzietności spadek byłby jeszcze mocniejszy, do 28,4 mln osób.

Dla nieruchomości oznacza to kilka równoległych zmian. Przede wszystkim w części lokalizacji popyt na nowe lokale może słabnąć, bo będzie mniej mieszkańców i młodych rodzin. Po drugie, wzrośnie znaczenie mieszkań dostosowanych do seniorów: z windą, bez barier, blisko usług, przychodni, transportu publicznego i terenów rekreacyjnych. Ponadto bardziej liczyć się będzie koszt utrzymania lokalu: ogrzewanie, czynsz, efektywność energetyczna i dostęp do opieki.

Nie każde mieszkanie będzie tak samo potrzebne

Dzisiejszy rynek wciąż jest mocno skoncentrowany na cenach, kredytach i bieżącej podaży, ale najnowsze dane pokazują, że popyt zaczyna odbijać. Według JLL w I kwartale 2026 r. deweloperzy sprzedali na siedmiu największych rynkach 12,9 tys. mieszkań, czyli o 11,1% więcej kwartał do kwartału i o 35,2% więcej rok do roku. Jednocześnie do oferty trafiło 10,3 tys. nowych lokali, o 27% mniej niż kwartał wcześniej, a łączna oferta pozostawała blisko rekordowych poziomów: ok. 69 tys. mieszkań, wliczając lokale zarezerwowane, ale jeszcze niesprzedane.

Kwiecień przyniósł jednak schłodzenie po mocnym początku roku: według szacunków Otodom Analytics sprzedaż mieszkań w siedmiu największych miastach spadła o 22% miesiąc do miesiąca, choć nadal była o 28% wyższa niż rok wcześniej i wyniosła ok. 4 tys. lokali.

To pokazuje, że nawet bez pełnego efektu demografii rynek już stał się bardziej wymagający. W przeszłości deficyt mieszkaniowy często przykrywał błędy lokalizacyjne i produktowe. W kolejnych latach nabywcy będą bardziej selektywni, a różnice między dobrymi i słabymi projektami mogą się powiększać.

Najbardziej odporne powinny być lokalizacje z realnym popytem: duże miasta, dobrze skomunikowane dzielnice, miejscowości z silnym rynkiem pracy oraz regiony przyciągające migrację wewnętrzną. Większe ryzyko dotyczy miejsc, w których spada liczba ludności, brakuje usług, a lokalny rynek pracy jest słaby.

Seniorzy staną się jedną z najważniejszych grup klientów

Największe wyzwanie nie polega tylko na tym, że Polska będzie „starsza”. Chodzi o to, że rynek mieszkaniowy przez lata projektował produkt głównie pod młode rodziny, inwestorów kupujących pod wynajem i osoby migrujące do dużych miast. Tymczasem coraz większa grupa klientów będzie miała zupełnie inne potrzeby.

Dla seniora ważniejszy od dodatkowego pokoju może być brak schodów, szeroka klatka, winda, bliskość sklepu i lekarza, niskie koszty utrzymania oraz możliwość łatwego korzystania z komunikacji publicznej. To oznacza, że część starszych zasobów mieszkaniowych będzie wymagać modernizacji, a nowe inwestycje będą musiały uwzględniać dostępność od etapu projektu, a nie dopiero po latach.

Oceń ten artykuł: