- Odsetek inwestorów oczekujących wzrostów na GPW spadł w ciągu tygodnia o 13 pkt proc., do 42,4 proc.
- Udział pesymistów zwiększył się o 10,9 pkt proc. i osiągnął 30,5 proc., natomiast 27,1 proc. ankietowanych przewiduje trend boczny.
- Mimo gwałtownego pogorszenia nastrojów optymiści nadal przeważają nad pesymistami. Badanie nie oznacza automatycznie nadchodzących spadków.
Nastroje na GPW gwałtownie w dół. Ubyło 13 pkt proc. optymistów
Najnowsze wyniki Indeksu Nastrojów Inwestorów (INI), prowadzonego przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych, pokazują wyraźne pogorszenie oczekiwań dotyczących warszawskiego parkietu. Według danych za tydzień zakończony 8 października 2026 r., opublikowanych przez Bankier.pl, wzrostów na GPW w perspektywie sześciu miesięcy spodziewa się 42,4 proc. respondentów.
To spadek o 13 punktów procentowych w porównaniu z poprzednim odczytem, kiedy optymistyczne nastawienie deklarowało 55,4 proc. uczestników badania. Jednocześnie liczba pesymistów wyraźnie wzrosła. Odsetek inwestorów przewidujących spadki zwiększył się z 19,6 do 30,5 proc., czyli o 10,9 punktu procentowego.
Wzrosła również grupa respondentów oczekujących stabilizacji notowań. Trend boczny przewiduje obecnie 27,1 proc. ankietowanych, wobec 25 proc. tydzień wcześniej. Oznacza to, że udział inwestorów oczekujących spadków zwiększył się w jednym tygodniu o ponad połowę w stosunku do poprzedniego poziomu.
Mimo tego optymiści pozostają największą grupą respondentów. Ich przewaga nad pesymistami zmniejszyła się jednak z 35,8 do zaledwie 11,9 punktu procentowego.
Indeks Nastrojów Inwestorów. Co naprawdę pokazuje badanie?
Badanie INI jest jednym z najważniejszych cyklicznych pomiarów nastrojów polskich inwestorów indywidualnych. Jak wyjaśnia Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych, uczestnicy ankiety co tydzień odpowiadają na pytanie, jakiego trendu na giełdzie spodziewają się w najbliższych sześciu miesiącach. Mogą wybrać jeden z trzech scenariuszy: wzrostowy, spadkowy lub boczny.
„Indeks Nastrojów Inwestorów SII wykorzystywany jest jako wskaźnik sentymentu wśród polskich inwestorów, może być też traktowany jako wskaźnik kontrariański” – wyjaśnia Stowarzyszenie w oficjalnym opisie badania.
Indeks funkcjonuje od 19 maja 2011 r. i jest najstarszym regularnym badaniem tego rodzaju w Polsce. Wyniki publikowane są w każdy czwartek o godz. 15:00. W cotygodniowym pomiarze bierze udział ponad 350 inwestorów. Głosowanie jest anonimowe, a każdy respondent może oddać jeden głos w tygodniu.
Wskaźnik mierzy subiektywne oczekiwania uczestników rynku, nie zaś rzeczywistą wartość transakcji, przepływ kapitału lub liczbę sprzedanych akcji. Dlatego gwałtowny spadek optymizmu nie oznacza automatycznie, że inwestorzy masowo wycofują pieniądze z warszawskiej giełdy.
Czy pogorszenie nastrojów oznacza koniec hossy na GPW?
Najważniejsze pytanie dotyczy tego, czy tak wyraźna zmiana nastawienia zapowiada spadki notowań. Odpowiedź nie jest jednoznaczna. Indeks Nastrojów Inwestorów pokazuje oczekiwania ankietowanych, które mogą zmieniać się znacznie szybciej niż rzeczywista sytuacja spółek.
Inwestorzy mogą reagować na wydarzenia geopolityczne, wyniki przedsiębiorstw, zmiany stóp procentowych, sytuację na zagranicznych giełdach i ogólny wzrost niepewności.
Nie można jednak wskazać jednej przyczyny pogorszenia październikowego odczytu. Sam sondaż nie zawiera informacji pozwalających przypisać zmianę nastrojów konkretnemu wydarzeniu.
Istotne jest również to, że wskaźniki sentymentu bywają interpretowane w sposób kontrariański. Oznacza to, że wyjątkowo wysoki pesymizm może w pewnych okolicznościach świadczyć o dużej ostrożności inwestorów, a niekoniecznie o zbliżających się kolejnych spadkach.
Analogicznie nadmierny optymizm może pojawiać się wtedy, gdy znaczna część uczestników rynku już wcześniej zwiększyła zaangażowanie w akcje. Takie podejście nie daje jednak gwarancji skutecznego przewidywania zmian indeksów giełdowych. Sentyment jest jedynie jednym z wielu elementów analizy rynku.
Czytaj także:
Przepisy hamują polską przedsiębiorczość. Powstaje coraz mniej firm
Sprzedający miękną. Coraz większe pole do negocjacji na rynku mieszkań



