• Donald Trump stwierdził, że wstępne porozumienie pokojowe z Iranem praktycznie przestało obowiązywać.
  • Ropa Brent podrożała o ponad 5 proc., a europejskie i azjatyckie indeksy znalazły się pod presją.
  • Rynek obawia się dalszej eskalacji wokół cieśniny Ormuz, kluczowego szlaku transportu surowców.

Trump mówi o końcu rozejmu z Iranem

Prezydent USA zabrał głos 8 lipca 2026 r. podczas szczytu NATO w Ankarze. Jak podał Money.pl, Donald Trump stwierdził, że wstępne porozumienie pokojowe z Iranem przestało obowiązywać. Według relacji agencji AP, pytany o status zawieszenia broni odpowiedział: „Myślę, że to koniec”, po czym dodał, że rozmowy z Irańczykami są „stratą czasu”, choć dopuścił możliwość kontynuowania negocjacji.

Deklaracja padła po kolejnej eskalacji militarnej. Według Associated Press, Stany Zjednoczone przeprowadziły uderzenia na Iran w reakcji na ataki na statki w cieśninie Ormuz. Ten akwen ma kluczowe znaczenie dla światowego handlu ropą, dlatego każda informacja o ryzyku zakłóceń natychmiast przekłada się na ceny surowców i nastroje inwestorów.

PAP podała, że amerykańskie siły zaatakowały ponad 80 celów w Iranie, w tym systemy obrony powietrznej, stacje radarowe i małe łodzie wojskowe. Iran miał odpowiedzieć atakami na amerykańskie bazy w Kuwejcie i Bahrajnie. To oznacza, że rynki nie wyceniają już wyłącznie retoryki Trumpa, ale realne ryzyko wznowienia działań wojennych.

Ropa drożeje, giełdy cofają się po słowach Trumpa

Najbardziej bezpośrednia reakcja pojawiła się na rynku ropy. AP podała, że cena ropy Brent wzrosła o 5,6 proc. do ponad 78 dolarów za baryłkę, a amerykańska ropa WTI podrożała o 5,8 proc. do 74,55 dolara za baryłkę.

Wzrost cen ropy jest dla inwestorów szczególnie ważny, bo może szybko przenieść się na oczekiwania inflacyjne. Droższe paliwa podnoszą koszty transportu, produkcji i logistyki. Jeżeli napięcia na Bliskim Wschodzie utrzymają się dłużej, banki centralne mogą dostać dodatkowy argument za ostrożnością w polityce pieniężnej, nawet jeśli wcześniejsze dane pokazywały spadek presji cenowej.

Spadki widać było także na giełdach. AP podała, że niemiecki DAX tracił 1,1 proc., francuski CAC 40 spadał o 0,9 proc., a brytyjski FTSE 100 zniżkował o 0,8 proc. W Azji reakcja była mocniejsza: japoński Nikkei 225 stracił 2,1 proc., a południowokoreański Kospi spadł o 5,4 proc. Presję pogłębiała przecena spółek technologicznych związanych ze sztuczną inteligencją.

Cieśnina Ormuz znów staje się problemem dla gospodarki

Największe ryzyko gospodarcze dotyczy cieśniny Ormuz. To jeden z najważniejszych punktów transportu ropy na świecie. Zakłócenia na tym szlaku mogą szybko podbić ceny surowców, a przez to zwiększyć koszty firm i konsumentów w wielu krajach, także w Europie.

Wcześniejsze porozumienie USA i Iranu miało pozwalać statkom na przepływ przez cieśninę bez dodatkowych opłat przez 60 dni. Teheran miał jednak domagać się kontroli tras statków i zapowiadać późniejsze opłaty za przejście. To podważało dotychczasowy model żeglugi na tym akwenie i zwiększało niepewność w handlu morskim.

Dla Europy problem jest podwójny. Po pierwsze, droższa ropa może uderzyć w firmy transportowe, przemysł, energetykę i konsumentów. Po drugie, napięcia geopolityczne zwykle wzmacniają dolara i zwiększają awersję do ryzyka, co może osłabiać waluty rynków wschodzących. Polska gospodarka nie jest bezpośrednim uczestnikiem konfliktu, ale skutki cenowe może odczuć przez paliwa, koszty importu i nastroje inwestorów.

Analitycy: rynek będzie reagował na kolejne komunikaty

Rynki finansowe wchodzą teraz w fazę podwyższonej zmienności. Inwestorzy będą śledzić nie tylko działania militarne, ale też wypowiedzi Trumpa, reakcje Iranu, decyzje OPEC, zachowanie rynku ropy i komunikaty banków centralnych. W takich warunkach nawet pojedyncze zdanie polityka może wywołać ruch na kontraktach terminowych, walutach i surowcach.

Ipek Ozkardeskaya ze Swissquote w komentarzu cytowanym przez AP oceniła, że geopolityczne nagłówki będą prawdopodobnie determinować nastroje rynkowe w najbliższych godzinach. Zwróciła też uwagę, że dalsze pogorszenie sytuacji może ciążyć wycenom akcji i zwiększać presję na sektor technologiczny.

To ważne, bo giełdy już wcześniej były wrażliwe na wyceny spółek AI. AP wskazała, że na Wall Street Nasdaq spadł o 1,2 proc., a S&P 500 o 0,4 proc. Spółki technologiczne, które w ostatnich miesiącach mocno napędzały indeksy, zaczęły ciążyć rynkowi: AMD stracił 6,5 proc., Intel 9,7 proc., a Micron Technology 4,7 proc. W takim otoczeniu geopolityczna eskalacja może działać jak zapalnik dla korekty w najbardziej rozgrzanych segmentach rynku.

Co oznacza eskalacja dla inwestorów i konsumentów

Dla inwestorów najważniejsze są teraz trzy kanały ryzyka: ropa, dolar i akcje. Jeśli ceny surowca utrzymają się na podwyższonym poziomie, rynek zacznie ponownie wyceniać ryzyko inflacji. To może ograniczyć przestrzeń do obniżek stóp procentowych i uderzyć w spółki wzrostowe, które są szczególnie wrażliwe na koszt pieniądza.

Dla konsumentów potencjalny problem pojawi się przy paliwach. Skok cen ropy nie przekłada się natychmiast jeden do jednego na ceny na stacjach, ale dłuższe utrzymanie wysokich notowań może zwiększyć koszty benzyny, diesla i transportu. To z kolei może wpłynąć na ceny usług, żywności i towarów sprowadzanych z zagranicy.

Dla firm oznacza to powrót ryzyka, które w ostatnich tygodniach wydawało się mniejsze. Jeżeli konflikt USA i Iranu ponownie się zaostrzy, przedsiębiorstwa będą musiały liczyć się z droższą logistyką, większą zmiennością walut i trudniejszym planowaniem kosztów. Najbardziej narażone są branże paliwowe, transportowe, chemiczne, lotnicze i produkcyjne.

Czytaj także:

Polska armia w powijakach. Tylko dwie dywizje gotowe do walki z Rosją

Nieruchomości drożeją, ale sprzedaż wciąż rośnie. Hossa trwa w najlepsze

Przybyło 100 tys. bezrobotnych. Bezrobocie w Polsce rośnie rok do roku