• IJHARS zakwestionowała 52 z 94 partii drobiu poddanych badaniom fizykochemicznym, czyli 55,3 proc.
  • Nieprawidłowości stwierdzono w 66 ze 141 skontrolowanych firm, obejmujących producentów i sklepy.
  • Dodatkowe badania nie wykazały substancji potwierdzających, że producenci celowo dodawali wodę do mięsa.

Kontrola drobiu. Nieprawidłowości w niemal co drugiej firmie

Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych opublikowała wyniki najnowszej kontroli mięsa drobiowego oferowanego w Polsce. Inspektorzy sprawdzili 141 podmiotów, w tym producentów oraz sklepy. Nieprawidłowości stwierdzono w 66 z nich, czyli 46,8 proc. kontrolowanych przedsiębiorstw.

Jak wynika z oficjalnych danych IJHARS, zakres kontroli był szeroki. Oceniono 155 partii pod względem cech organoleptycznych, 94 pod kątem parametrów fizykochemicznych, 266 w zakresie oznakowania oraz 32 pod względem zgodności anatomicznej.

Najlepiej wypadła ocena wyglądu, zapachu i innych cech możliwych do sprawdzenia za pomocą zmysłów. Żadna z 155 partii ocenianych organoleptycznie nie wzbudziła zastrzeżeń inspektorów.

Zdecydowanie gorzej wyglądały natomiast wyniki badań laboratoryjnych.

55,3 proc. próbek z nieprawidłowym parametrem

Spośród 94 partii poddanych badaniom parametrów fizykochemicznych zakwestionowano 52 partie, czyli 55,3 proc.

Najczęstszym problemem było przekroczenie najwyższego dopuszczalnego współczynnika zawartości wody do zawartości białka, oznaczanego jako W/RP. Parametr ten służy do oceny jakości handlowej mięsa i pozwala wychwycić przypadki, w których proporcje między wodą a białkiem odbiegają od określonych norm.

Wyniku tego nie należy jednak interpretować jako informacji, że ponad połowa drobiu sprzedawanego w Polsce jest „nastrzykiwana wodą”. Dane dotyczą wyłącznie 94 partii wytypowanych i poddanych badaniom laboratoryjnym, a nie całego rynku.

Co więcej, IJHARS zaznacza, że podwyższony stosunek wody do białka może mieć również przyczyny naturalne związane z fizjologią mięsa.

Inspekcja przeprowadziła więc dodatkowe badania. Jak podkreśla IJHARS w komunikacie pokontrolnym, nie wykryto niedeklarowanych substancji, które potwierdzałyby zafałszowanie poprzez celowe dodanie wody.

To istotne rozróżnienie. Kontrola wykazała dużą skalę niezgodności określonego parametru jakościowego, ale nie potwierdziła procederu świadomego zwiększania masy mięsa wodą.

Co piąta etykieta z problemami

Badania laboratoryjne nie były jedynym źródłem zastrzeżeń. Inspektorzy sprawdzili również oznakowanie 266 partii drobiu.

Nieprawidłowości wykryto w 49 przypadkach, czyli 18,4 proc. kontrolowanych partii. Problemy dotyczyły między innymi niepełnych lub nieprawidłowych nazw produktów, brakujących informacji o kraju pochodzenia oraz niewłaściwego oznaczenia tego, czy mięso jest świeże, mrożone czy głęboko mrożone.

IJHARS zwraca uwagę, że nawet nazwa produktu podlega precyzyjnym wymaganiom. Przykładowo prawidłowym określeniem jest „podudzie z kurczaka”, a nie ogólne „podudzie drobiowe”. Podobnie „filet z piersi kurczaka” precyzyjniej informuje klienta o rodzaju kupowanego mięsa.

Kontrolerzy wykrywali również brak wymaganej informacji o pochodzeniu oraz przypadki niewłaściwego przedstawiania terminu przydatności do spożycia, na przykład w postaci kodów niezrozumiałych dla kupującego.

Pojawiały się też deklaracje takie jak „bez fosforanów” czy „bez glutaminianów”. Według IJHARS takie komunikaty mogą sugerować konsumentowi szczególne właściwości produktu, mimo że dane substancje i tak nie powinny występować w świeżym mięsie.

Wygląd mięsa nie zawsze mówi wszystko o jego jakości

Wyniki kontroli pokazują, że konsument nie jest w stanie ocenić wszystkich parametrów mięsa na podstawie tego, co widzi przy sklepowej ladzie.

Wszystkie 155 partii ocenianych pod względem cech organoleptycznych przeszło kontrolę bez zastrzeżeń. Jednocześnie ponad połowa próbek poddanych analizom fizykochemicznym nie spełniła jednego z wymaganych parametrów.

Oznacza to, że mięso może wyglądać i pachnieć prawidłowo, a jednocześnie wykazywać niezgodność możliwą do stwierdzenia dopiero w laboratorium.

Główna Inspekcja podkreśla przy okazji innych działań kontrolnych, że celem nadzoru nad żywnością jest wykrywanie nieprawidłowości zanim produkt trafi do konsumenta. Dorota Bocheńska, Główny Inspektor Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych, wskazywała, że kontrole mają zapewniać „wysoki poziom bezpieczeństwa i pewności obrotu handlowego”.

W samym pierwszym półroczu 2026 r. IJHARS skontrolowała ponad 41,6 tys. partii artykułów rolno-spożywczych wprowadzanych na polski rynek.

IJHARS zastosowała sankcje

Wobec stwierdzonych podczas kontroli nieprawidłowości IJHARS zastosowała sankcje wynikające z przepisów prawa żywnościowego. W opublikowanym komunikacie nie podano jednak zbiorczej wartości nałożonych kar ani listy przedsiębiorstw, u których wykryto uchybienia.

Dla klientów najważniejszym wnioskiem jest to, by zwracać uwagę nie tylko na cenę i wygląd drobiu, lecz również na pełną nazwę produktu, kraj pochodzenia, sposób przechowywania i termin przydatności do spożycia.

Jednocześnie wynik 55,3 proc. zakwestionowanych prób laboratoryjnych wymaga właściwego kontekstu. Nie oznacza, że ponad połowa drobiu dostępnego w polskich sklepach jest wadliwa lub niebezpieczna. Pokazuje natomiast, że w kontrolowanej grupie produktów problem z wymaganym stosunkiem wody do białka występował bardzo często i wymagał interwencji inspekcji.

Czytaj także:

Donald Trump oferuje pomoc Rosji. „Zawsze jesteśmy gotowi”

Pesymizm wśród Polaków wystrzelił. Martwią się o sytuację polityczną i gospodarczą kraju

Hiszpanie wyszli na ulice. Kryzys mieszkaniowy wywołał masowe protesty