
Większość Polaków nie zgadza się na ustawowe podwyższenie wieku emerytalnego, nawet jeśli dłuższa praca oznaczałaby wyższą emeryturę. Najnowszy sondaż pokazuje, że ekonomiczne argumenty przegrywają z obawą przed przymusowym wydłużeniem aktywności zawodowej.
Wyższy wiek emerytalny? Większość mówi „nie”
Z badania CBOS dla „Dziennika Gazety Prawnej” wynika, że 52,8 proc. ankietowanych nie popiera ustawowego podniesienia wieku emerytalnego. Za takim rozwiązaniem opowiedziało się 20,5 proc. badanych.
Pytanie postawione respondentom było konkretne: skoro każdy dodatkowy rok pracy powyżej wieku emerytalnego zwiększa świadczenie o ok. 8 proc., czy zgodziliby się na podniesienie wieku emerytalnego? Odpowiedzi pokazują, że sama perspektywa wyższej wypłaty z ZUS nie wystarcza, aby przekonać większość społeczeństwa.
Badanie przeprowadzono metodą CATI w dniach 18-20 maja 2026 r. Wyniki są istotne, bo temat wieku emerytalnego regularnie wraca w debacie publicznej, szczególnie w kontekście starzenia się społeczeństwa, niskiej dzietności i przyszłej kondycji systemu emerytalnego.
Im bliżej emerytury, tym większy opór
Sondaż pokazuje wyraźną zależność od wieku respondentów. Największą otwartość na podniesienie wieku emerytalnego widać wśród najmłodszych. W grupie 18-24 lata za takim rozwiązaniem opowiedziała się około jedna trzecia badanych.
Zupełnie inaczej wygląda sytuacja wśród osób zbliżających się do zakończenia pracy. W grupie 55-64 lata poparcie dla ustawowego wydłużenia aktywności zawodowej spada do 11,2 proc. To zrozumiałe: dla młodszych emerytura jest odległym tematem, a dla osób po pięćdziesiątce oznacza realną zmianę planów życiowych, zdrowotnych i finansowych.
Obecnie powszechny wiek emerytalny w Polsce wynosi 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn, co potwierdza Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Odwrócenie reformy z 2012 r. i powrót do tych limitów w 2017 r. sprawiły, że temat podwyższenia wieku emerytalnego pozostaje politycznie bardzo wrażliwy.
Dłuższa praca daje wyższe świadczenie, ale nie każdy może pracować dłużej
Ekonomiczny argument za późniejszym przechodzeniem na emeryturę jest mocny. ZUS przypomina, że dłuższa aktywność zawodowa zwiększa zgromadzony kapitał emerytalny i skraca przewidywany okres pobierania świadczenia, co podnosi miesięczną wypłatę. Jak wskazuje Zakład, „każdy dodatkowy rok pracy może podnieść wysokość emerytury nawet o kilkanaście procent”. Szczegóły ZUS opisał w komunikacie „Późniejsze przejście na emeryturę się opłaca”.
Problem polega na tym, że nie wszyscy mają takie same możliwości. Inaczej wygląda sytuacja osoby pracującej biurowo, inaczej pracownika fizycznego, osoby z problemami zdrowotnymi albo kobiety z przerwami w karierze zawodowej. Dlatego wielu Polaków odróżnia dobrowolne dłuższe pozostanie na rynku pracy od ustawowego przymusu.
To kluczowa różnica. Zachęty do dłuższej pracy, elastyczne przechodzenie na emeryturę i możliwość łączenia świadczenia z zatrudnieniem mogą być społecznie łatwiejsze do zaakceptowania niż formalne podniesienie wieku dla wszystkich.
Politycznie temat pozostaje bardzo trudny
Wyniki sondażu są sygnałem dla rządu i opozycji: podniesienie wieku emerytalnego nadal byłoby jedną z najbardziej ryzykownych reform społecznych. Nawet jeśli demografia i finanse publiczne zwiększają presję na dłuższą aktywność zawodową, większość wyborców nie chce ustawowego przesunięcia granicy przejścia na świadczenie.
Dlatego bardziej prawdopodobny może być scenariusz stopniowych zachęt niż otwartej reformy. Państwo może promować dłuższą pracę przez wyższe świadczenia, lepsze informowanie o skutkach wcześniejszego przejścia na emeryturę, ułatwienia dla pracujących seniorów i rozwiązania wspierające osoby po pięćdziesiątce na rynku pracy.
Sondaż pokazuje, że wiek emerytalny to nie tylko rachunek ekonomiczny. To także kwestia zdrowia, bezpieczeństwa, zaufania do państwa i przekonania, czy obywatel powinien sam decydować, jak długo chce pracować.
Czytaj także:
Spółki SaaS zaliczają mocne odbicie. „SaaSpokalipsa” odwołana?
Gaz z importu czy krajowy biometan? Różnica w cenie jest ogromna
Decyzja RPP już dziś. Co dalej ze stopami procentowymi?