- Przedstawiciele USA i Rosji rozmawiali o możliwości dopuszczenia amerykańskiego inwestora do gazociągów Nord Stream.
- Według Reutersa potencjalne porozumienie umożliwiłoby amerykańskim firmom czerpanie zysków z przyszłych dostaw rosyjskiego gazu.
- Niemcy sprzeciwiają się ponownemu uruchomieniu gazociągu, a przeszkodą pozostają sankcje USA i Unii Europejskiej.
USA i Rosja rozmawiają o Nord Stream. W grze amerykański inwestor
Według ustaleń agencji Reuters, opartych na informacjach od pięciu osób znających przebieg rozmów, przedstawiciele Waszyngtonu i Moskwy analizowali możliwość wprowadzenia amerykańskiego kapitału do infrastruktury Nord Stream.
Wśród uczestników kontaktów wymieniani są Jared Kushner, zięć prezydenta USA Donalda Trumpa, oraz Kiriłł Dmitrijew, bliski współpracownik rosyjskiego prezydenta. Obaj spotykali się w ostatnich tygodniach w Moskwie i Nowym Jorku.
Nie wiadomo jednak, w jakim zakresie podczas tych konkretnych spotkań omawiano przyszłość gazociągów. Reuters podkreśla, że kwestia Nord Stream pozostaje jednym z rozważanych tematów szerszych rozmów gospodarczych.
Kushner odgrywa również rolę w amerykańskich próbach doprowadzenia do porozumienia pomiędzy Rosją i Ukrainą. Według rozmówców agencji współpraca gospodarcza miałaby stać się jednym z elementów zachęcających strony do zakończenia wojny.
Przedstawiciel Białego Domu zastrzegł jednak, że w ostatnim czasie nie prowadzono rozmów bezpośrednio dotyczących Nord Stream. Podkreślił jednocześnie, że ewentualne porozumienia musiałyby uwzględniać interesy amerykańskich podatników i przedsiębiorstw.
Amerykanie mogliby czerpać zyski z rosyjskiego gazu
Rozważany mechanizm zakłada udział amerykańskiego inwestora w podmiocie kontrolującym gazociąg. Dzięki temu firmy z USA mogłyby uzyskiwać korzyści finansowe, gdyby po zakończeniu wojny wznowiono przesył rosyjskiego gazu do Niemiec.
Istotną przeszkodą pozostaje obecna struktura własnościowa. Według Reutersa 51 proc. udziałów w spółce kontrolującej Nord Stream należy do rosyjskiego Gazpromu, a kolejne 31 proc. znajduje się w rękach dwóch niemieckich podmiotów. Pozostałe udziały posiadają firmy francuska i holenderska.
Niemieccy udziałowcy chcieliby zachować swoją pozycję również w przypadku ewentualnej sprzedaży części akcji należących do Gazpromu.
Rozmowy nie ograniczają się przy tym wyłącznie do infrastruktury gazowej. Kushner i Dmitrijew analizowali także możliwość sprzedaży zagranicznych aktywów rosyjskiego Łukoilu, obejmujących między innymi rafinerie i stacje paliw.
Według źródeł Reutersa w potencjalną transakcję mogliby zaangażować się amerykańska instytucja finansowania rozwoju DFC oraz inwestorzy z Kataru i Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
Niemcy sprzeciwiają się uruchomieniu Nord Stream
Największą barierą dla ewentualnej transakcji jest stanowisko europejskich państw. Nord Stream pozostaje objęty sankcjami amerykańskimi i unijnymi, a ponowne uruchomienie przesyłu wymagałoby istotnych zmian prawnych.
Przedstawicielka niemieckiego resortu gospodarki i energii poinformowała Reutersa, że Niemcy znalazły alternatywne źródła zaopatrzenia w gaz. Podkreśliła również, że wznowienie funkcjonowania gazociągów wymagałoby zgody rządu, który nie jest zainteresowany takim rozwiązaniem.
Przed rosyjską inwazją na Ukrainę w lutym 2022 roku Niemcy sprowadzały ponad połowę zużywanego gazu z Rosji. Nord Stream był jednym z kluczowych elementów tego systemu dostaw.
We wrześniu 2022 roku część infrastruktury została poważnie uszkodzona w wyniku podwodnych eksplozji na Morzu Bałtyckim. Oznacza to, że ewentualny powrót do eksploatacji wymagałby nie tylko porozumienia politycznego, lecz także rozwiązania problemów technicznych.
Przeciwko odbudowie energetycznych relacji z Rosją występują również Polska i państwa bałtyckie. Według jednego z rozmówców Reutersa polskie władze śledzą doniesienia o rozmowach, ale pozostają zdecydowanie przeciwne przywróceniu dostaw przez Nord Stream.
Niemiecki polityk ostrzega przed podziałem zysków
Możliwość porozumienia budzi sprzeciw części niemieckich polityków. Michael Kellner, deputowany do Bundestagu i były przedstawiciel władz odpowiedzialny za politykę energetyczną, ostrzega przed gospodarczymi konsekwencjami transakcji.
„Amerykanie i Rosjanie podzielą się zyskami” – stwierdził Kellner w wypowiedzi dla Reutersa.
Polityk ocenił, że potencjalne porozumienie mogłoby być kosztowne dla Europy. Krytycy wznowienia współpracy wskazują również na ryzyko ponownego uzależnienia państw europejskich od rosyjskich surowców.
Inne stanowisko zajmuje niemiecka Alternatywa dla Niemiec (AfD), która popiera powrót do importu rosyjskiego gazu. Według Reutersa Dmitrijew ma spotkać się z kierownictwem tego ugrupowania na początku przyszłego roku.
Spór pokazuje, że ewentualna transakcja nie byłaby wyłącznie decyzją biznesową. Oznaczałaby także istotną zmianę w europejskiej polityce energetycznej i relacjach z Moskwą.
Czy rosyjski gaz ponownie popłynie do Europy?
Na obecnym etapie nie ma potwierdzenia, że porozumienie dotyczące Nord Stream zostanie zawarte. Jeden z amerykańskich urzędników oceniał w rozmowie z Reutersem, że ze względu na istniejące przeszkody transakcja jest mało prawdopodobna w średnim terminie.
Donald Trump mógłby złagodzić część amerykańskich ograniczeń, jednak sankcje unijne i sprzeciw niemieckich władz pozostają odrębnymi przeszkodami.
Dla europejskiego rynku gazu ponowne uruchomienie Nord Stream mogłoby oznaczać zmianę struktury dostaw i konkurencji pomiędzy dostawcami. Jednocześnie wiązałoby się z ryzykiem odbudowy zależności energetycznych, które państwa Unii Europejskiej ograniczały po 2022 roku.
Rozmowy pokazują, że przyszłość rosyjskich aktywów energetycznych stała się częścią szerszych negocjacji gospodarczych pomiędzy Waszyngtonem i Moskwą. O realności projektu przesądzą jednak decyzje dotyczące sankcji, własności infrastruktury oraz stanowisko europejskich rządów.
Czytaj także:
Emerytury dla artystów wzrosną? Kontrowersyjny projekt coraz bliżej realizacji
Polskie paliwo jednym z najtańszych w UE. Sąsiedzi masowo tankują na naszych stacjach
Ukraina stawia warunki UE. Nie dołączy do Unii, jeśli ta nie zniesie limitów



