Cudzoziemcy podbijają polski rynek pracy. 10-krotny wzrost

Mężczyzna w kasku na budowie, ilustracja hasła cudzoziemcy na polskim rynku pracy

Cudzoziemcy na polskim rynku pracy przestali być dodatkiem do krajowego zatrudnienia. Dane ZUS i GUS pokazują, że stali się jedną z najważniejszych grup pracowników, bez której wiele branż miałoby poważny problem z obsadzeniem wakatów.

Najważniejsze informacje

  • Na koniec marca 2026 r. liczba cudzoziemców ubezpieczonych w ZUS wyniosła 1,305 mln osób.
  • Według danych przywoływanych przez Bankier.pl w 12 lat liczba legalnie pracujących cudzoziemców wzrosła około 10-krotnie.
  • Największe znaczenie pracownicy z zagranicy mają w usługach, przemyśle, transporcie, budownictwie i handlu.

Cudzoziemcy na polskim rynku pracy: ponad 1,3 mln osób w ZUS

Na koniec marca 2026 r. liczba cudzoziemców objętych ubezpieczeniami społecznymi w Polsce wyniosła 1,305 mln osób, czyli 8 proc. wszystkich ubezpieczonych w ZUS. Takie dane podał Zakład Ubezpieczeń Społecznych w komunikacie o tym, że FUS stabilnie rozpoczął 2026 rok. Najliczniejszą grupą pozostają obywatele Ukrainy i Białorusi.

Skala zmiany jest duża także w dłuższym horyzoncie. Bankier.pl, opisując najnowsze dane, wskazał, że w ciągu 12 lat liczba legalnie pracujących w Polsce cudzoziemców wzrosła około 10-krotnie i przekroczyła 1,3 mln osób. To pokazuje, jak szybko zmienił się rynek pracy, który jeszcze kilkanaście lat temu był w znacznie większym stopniu oparty na krajowej podaży pracowników.

Ten wzrost ma znaczenie nie tylko dla firm, ale też dla finansów publicznych. Pracujący cudzoziemcy odprowadzają składki, a ich obecność poprawia relację między liczbą osób aktywnych zawodowo a liczbą świadczeniobiorców. Przy starzeniu się społeczeństwa i niskiej dzietności staje się to jednym z czynników stabilizujących rynek pracy i system ubezpieczeń społecznych.

Firmy potrzebują pracowników z zagranicy w branżach deficytowych

Największe zapotrzebowanie na cudzoziemców widać w sektorach, w których od lat brakuje rąk do pracy. W materiale Bankier.pl Nadia Winiarska, ekspert Konfederacji Lewiatan, wskazała: „Wciąż popyt na ich zatrudnianie jest bardzo wysoki. Dlatego wszelkie bariery związane z legalizacją ich pracy i pobytu w Polsce są bardzo negatywnie oceniane przez pracodawców”.

Ekspert dodała, że cudzoziemcy najczęściej podejmują pracę w branżach deficytowych, takich jak transport, budownictwo, usługi i opieka. Jej zdaniem są to sektory, w których pracodawcy mają największe trudności z rekrutacją pracowników krajowych, a migranci uzupełniają luki kadrowe.

Dane przywołane przez portal pokazują, że pod względem liczby zatrudnionych cudzoziemców dominują usługi administrowania i wsparcia, gdzie pracuje 226,9 tys. osób. Dalej są przetwórstwo przemysłowe z 208,3 tys. pracowników, transport i magazynowanie z 156 tys., budownictwo z 138,4 tys. oraz handel z 94,1 tys. To nie są niszowe segmenty gospodarki, lecz branże kluczowe dla codziennego funkcjonowania przedsiębiorstw i konsumentów.

Nie tylko Ukraina. Zmienia się struktura migracji zarobkowej

Wciąż największą grupą cudzoziemców pracujących w Polsce są obywatele Ukrainy. Według danych GUS na koniec poprzedniego roku stanowili oni 67,6 proc. pracujących cudzoziemców, czyli 771,8 tys. osób. Drugą grupą byli Białorusini z udziałem 10,4 proc., a dalej Gruzini, Hindusi, Kolumbijczycy i Filipińczycy.

Równocześnie oficjalne opracowania ZUS pokazują, że struktura migracji stopniowo się dywersyfikuje. W raporcie „Cudzoziemcy w polskim systemie ubezpieczeń społecznych” ZUS wskazał, że w latach 2015-2024 liczba cudzoziemców zgłoszonych do ubezpieczeń emerytalnego i rentowych rosła, a udział cudzoziemców w ogólnej liczbie ubezpieczonych wzrósł z 1,2 proc. na koniec 2015 r. do 7,3 proc. na koniec 2024 r.

Widać też szybki wzrost nowych kierunków migracji. W tym samym raporcie ZUS wskazał między innymi ponad 140-krotny wzrost liczby obywateli Kolumbii zgłoszonych do ubezpieczeń w latach 2015-2024, ponad 62-krotny wzrost dla obywateli Filipin i ponad 51-krotny wzrost dla obywateli Gruzji. To oznacza, że polski rynek pracy staje się coraz bardziej międzynarodowy, a polityka migracyjna wymaga większej przewidywalności.

Barierą pozostaje legalizacja pracy i niedopasowanie kwalifikacji

Największym problemem dla firm nie jest już samo przekonanie pracowników z zagranicy do przyjazdu do Polski, lecz sprawne przeprowadzenie ich przez procedury pobytowe i zatrudnieniowe. Bankier.pl wskazuje, że liczba wydawanych dokumentów związanych z legalizacją pracy i pobytu spada, co eksperci łączą między innymi z uszczelnianiem systemu i nowymi przepisami migracyjnymi.

To może tworzyć napięcie. Z jednej strony państwo chce ograniczać nadużycia i fikcyjne procedury. Z drugiej strony firmy wciąż potrzebują realnych pracowników. Jeżeli procedury są zbyt długie albo nieprzewidywalne, przedsiębiorcy mają trudność z planowaniem produkcji, kontraktów i sezonowych wzrostów zatrudnienia.

Drugim problemem jest niedopasowanie kwalifikacji. Karolina Hawryluk-Chaieb, kierownik procesu rekrutacji w Grupie Progres, wskazała, że Polska dla wielu migrantów jest miejscem stabilizacji, legalizacji pobytu i punktem startowym do dalszych planów zawodowych. Z kolei dane Grupy Progres pokazują, że wielu cudzoziemców nie pracuje zgodnie z wykształceniem, między innymi z powodu bariery językowej, formalnej lub braku nostryfikacji dyplomu.

Czytaj także:

Praca hybrydowa to za mało. Kandydaci wolą w pełni zdalną

Drugi próg podatkowy znacznie w górę? „Skorzysta 2,5 mln Polaków”

FED utrzymał stopy procentowe w USA. Słowa nowego prezesa zmroziły inwestorów

Oceń ten artykuł: